Nawigację zdefiniować można jako dziedzinę wiedzy, zajmującą się ustalaniem położenia obiektów w przestrzeni, oraz drogi tych obiektów do określonego celu. Podczas nurkowania ustalenie bieżącego położenia pod wodą nie jest tak bardzo ważne, natomiast kwestia trafienia do założonego celu jest niezwykle istotna. Nawigacja podwodna bardzo często utożsamiana jest z używaniem kompasu, tymczasem ten przyrząd do nawigowania pod wodą nie zawsze jest potrzebny - dużo częściej, żeby trafić do celu wystarczy posługiwać się tak zwaną nawigacją naturalną, czyli charakterystycznymi elementami ukształtowania dna, pozwalającymi zorientować się w naszym położeniu w przestrzeni i względem miejsca, do którego chcemy dopłynąć. Używanie kompasu dość rzadko potrzebne jest, żeby trafić do celu. Co więcej, czasem zbytnie skupienie na tym przyrządzie, podczas gdy wystarczyłoby kierować się naturalnymi punktami orientacyjnymi, może doprowadzić do zabłądzenia. Odnalezienie pod wodą drogi do celu (i z powrotem), tak naprawdę, przy odrobinie praktyki, nie jest rzeczą trudną, choć dla wielu niedoświadczonych nurków zakrawa to na czarną magię. Ten artykuł zapewne trochę obedrze przewodników nurkowych z nimbu tajemniczości, za to ułatwi życie "normalnym nurkom".
Większość nurkowań ma na celu zobaczenie pod wodą czegoś ciekawego, przy czym te atrakcje, które chcemy zwiedzić, niezmiernie rzadko znajdują się dokładnie w miejscu, w którym się zanurzamy - z reguły musimy do nich najpierw dopłynąć, a żeby to zrobić, musimy znać drogę. Tak więc odnalezienie pod wodą interesującego nas obiektu wymaga umiejętnej nawigacji. Oczywiście również bardzo ważna, jeśli nie ważniejsza jest umiejętność powrotu do miejsca startu, czy też innego miejsca, w którym mamy skończyć nurkowanie. Jednym z najbardziej wstydliwych doświadczeń nurkowych jest tak zwana teleportacja, polegająca na zakończeniu nurkowania nie tam, gdzie było to założone, lecz zupełnie gdzie indziej. Teleportacja, pomijając fakt wstydliwości, przeważnie jest bardzo uciążliwa, gdyż wiąże się z wracaniem na piechotę, brzegiem, lub wpław, po powierzchni...
Nawigacja naturalna
Wspomniałem już wcześniej, że kompas jest urządzeniem używanym dość rzadko do odnalezienia drogi pod wodą - dużo częściej korzysta się z tak zwanej nawigacji naturalnej, polegającej na odnajdywaniu drogi przy pomocy naturalnych punktów orientacyjnych, dokładnie tak samo, jak czynimy to codziennie, na lądzie. Żeby wytłumaczyć komuś, jak ma w mieście trafić z punktu A do punktu B, nie mówimy "idź na azymut 240°, po 5 minutach skręć na 330° i po 3 minutach będziesz na miejscu". Opis takiej trasy wygląda przeważnie tak: "idź ulicą Jakąśtam, do następnych świateł, skręć w prawo w ulicę Poprzeczną i na następnym rogu będziesz na miejscu". Pod wodą też z powodzeniem możemy posługiwać się naturalnymi punktami orientacyjnymi, jednak pod pewnymi warunkami. Po pierwsze musimy znać batymetrię, czyli ukształtowanie dna w obszarze, po którym będziemy się poruszać. Po drugie, musimy znać położenie obiektu, do którego mamy dopłynąć (kierunek, w którym musimy go szukać i głębokość, na jakiej go znajdziemy). Po trzecie bardzo przydatne są wszelkie informacje na temat charakterystycznych elementów podwodnego krajobrazu, dzięki którym będziemy wiedzieć, gdzie się znajdujemy, czy gdzie teraz mamy skręcić. I po czwarte (w zasadzie najważniejsze), widoczność pod wodą musi być na tyle dobra, żebyśmy mogli te charakterystyczne punkty dostrzec... Oto kilka przykładów nawigacji naturalnej w nurkowaniu:
Podróż "tam"
Nurkowanie, które prowadzi z jednego miejsca do drugiego, wymaga bardzo dobrej znajomości charakterystycznych punktów orientacyjnych, dzięki którym będziemy wiedzieli, że już dopłynęliśmy do rzeczonego "tam" i czas kończyć nurkowanie. Idealnym przykładem takiego nurkowania jest dryf z Bells do Blue Hole - obowiązkowy punkt programu wypraw do Dahab. Nurkowanie zaczyna się zanurzeniem w "Bellsach" - charakterystycznej, pionowej rynnie w ścianie rafy, zakończonej kominem, z którego wypływa się na głębokości około 25 metrów. Dalej, mając ścianę rafy (przeważnie pionową, czasem nawet przewieszającą się nad głowami nurków) po prawej stronie i stopniowo zmniejszając głębokość, dopływamy do tak zwanego "siodła" - koralowego ogrodu, nad którym, na głębokości 6 - 7 metrów możemy wpłynąć do wnętrza Blue Hole. Wpłynięcie do Blue Hole górą w innym miejscu nie jest możliwe, gdyż powierzchnia rafy sięga prawie do powierzchni wody - siodło jest jedynym głębszym miejscem. Dalej, wzdłuż ściany Blue Hole (dowolnie wybranej - możemy skręcić w lewo, lub w prawo), dopływamy do miejsca przypominającego niewielką zatoczkę, gdzie kończymy nurkowanie dokładnie naprzeciwko przybrzeżnych restauracji. Jest to jedyne miejsce, w którym wolno wychodzić z wody (i wchodzić do niej), tak zwane "easy entry" - chodzenie po rafie koralowej jest dla niej bardzo niezdrowe, więc nie należy robić tego gdziekolwiek.
Jak widać, w nurkowaniu takim kompas nie przydałby się do niczego. Aby zakończyć je sukcesem, czyli dotrzeć do restauracji nad Blue Hole pod wodą, trzeba po pierwsze widzieć, w którą stronę płynąć po wyjściu z Bellsów (z której strony powinna być rafa, a z której "wielki błękit"), po drugie wiedzieć, gdzie znajduje się i jak wygląda siodło, oraz (po trzecie) jak "od spodu" wygląda easy entry nad Blue Hole. Jak nie trudno się domyślić, takie nurkowanie, żeby nie przegapić siodła i wyjścia z wody, lepiej jest po raz pierwszy odbyć z kimś, kto pokaże drogę, żeby zobaczyć te charakterystyczne punkty, zanim zacznie się ich używać samemu. Ten haczyk tkwi we wszystkich nurkowaniach, w których wychodzimy z wody w innym miejscu, niż weszliśmy.
Podróż "tam i z powrotem"
Nurkowanie tego typu polega na tym, że z miejsca startu płyniemy zwiedzić interesujący nas obiekt, po czym do tego miejsca startu wracamy i tam kończymy nurkowanie. Mogłoby się więc wydawać, że taki profil jest bardziej skomplikowany niż poprzedni, gdzie płynęliśmy tylko w jedną stronę. Tymczasem praktycznie jest on prostszy, ponieważ drogę powrotną już znamy, widzieliśmy już charakterystyczne punkty, według których powinniśmy kierować się w drodze powrotnej. Oczywiście takie nurkowanie również lepiej jest zrobić z przewodnikiem, który te punkty charakterystyczne pokaże, co zdecydowanie ułatwi znalezienie owego "tam", czyli interesującego nas obiektu. Jednak podczas nurkowania tego typu, nawet jeśli nie uda nam się odnaleźć poszukiwanej podwodnej atrakcji, to szanse na bezbłędny powrót do miejsca startu są dość wysokie.
Doskonałym przykładem realizacji tego typu nurkowania jest inne z legendarnych dahabskich nurkowisk - Canyon. Nurkowanie w Canyonie zaczynamy w przybrzeżnej lagunie, z której przez siodło wypływamy na otwarte morze, dokładnie naprzeciwko koralowego słupa o bardzo charakterystycznym kształcie, wyrastającego z dna na głębokości ok. 7 metrów. Dno w tym miejscu opada łagodnie od ściany przybrzeżnej rafy do głębokości ok. 20 metrów, gdzie zaczyna opadać bardziej stromo. Po wypłynięciu z laguny i minięciu słupa, należy skręcić w lewo (tak, aby stok opadał z lewej strony na prawą) i płynąć trochę na ukos, do osiągnięcia głębokości ok. 20 metrów, następnie trzymając się tej głębokości dopływamy do wejścia do Canyonu. Nie trzeba nawet zbytnio pilnować głębokości, ponieważ na owych 20 metrach dno wyraźnie się zmienia - z piaszczystego, łagodnego stoku porośniętego luźnymi, pojedynczymi koralowymi formacjami, przeradza się w strome, skaliste urwisko.
Wejście do Canyonu przegapić byłoby bardzo trudno, ze względu na jego rozmiary, oraz z powodu charakterystycznej kurtyny z bąbelków powietrza, wydostającego się z wnętrza Canyonu, gdzie gromadzi się ono z wydechów zwiedzających go nurków. Po odnalezieniu wejścia do Canyonu możemy zwiedzić go w środku, a po wypłynięciu z jego wnętrza, poniżej ściany przybrzeżnej rafy wracamy do laguny (oczywiście z Canyonu musimy, patrząc w stronę brzegu, skręcić w lewo, tak, aby ścianę rafy mieć po prawej stronie). Wejście do laguny wskazuje wspomniany wcześniej koralowy słup, który rewelacyjnie nadaje się do wykonywania przystanku bezpieczeństwa - sięga do głębokości 5 metrów. Po skończeniu przystanku bezpieczeństwa wpływamy do laguny i kierujemy się do brzegu.
Canyon to przykład miejsca nurkowego, gdzie charakterystyczny punkt orientacyjny (koralowy słup przy wejściu do laguny) wskazuje miejsce, gdzie należy skończyć nurkowanie. Ale co począć, gdy miejsce, w którym zaczynamy/kończymy nurkowanie nie wyróżnia się niczym szczególnym? Wtedy czynnikiem decydującym o powodzeniu (w sensie trafienia z powrotem do miejsca startu) staje się czas i tempo płynięcia. Jeżeli płynąc "tam" i "z powrotem" utrzymamy równe tempo płynięcia i podróż w obie strony zajmie tyle samo czasu, to powinniśmy nurkowanie skończyć w miejscu, w którym je zaczęliśmy.
Innym wariantem nurkowania "tam i z powrotem" jest "bezcelowe" zwiedzanie rafy koralowej, czy też litoralu w jeziorze. Bezcelowe, dlatego, że nie chodzi w nim o dopłyniecie do konkretnego miejsca, lecz po prostu o zwiedzanie. W tego typu nurkowaniu czas i tempo płynięcia stają się w zasadzie jedynymi "pomocami nawigacyjnymi" - jeśli od momentu, w którym zawrócimy, będziemy płynąć tak samo długo, jak do tego momentu i tempo płynięcia będzie równe, to nurkowanie skończy się w miejscu, w którym się zaczęło. Oczywiście, jeżeli wahania głębokości po drodze nie będą zbyt duże.
Podróż "tu, tam i z powrotem"
Taki plan nurkowania, polegający na zwiedzeniu nie jednej, ale kilku podwodnych atrakcji i odnalezieniu drogi do miejsca startu, wymaga doskonałej znajomości akwenu. Po pierwsze dlatego, że trzeba umieć odnaleźć drogę od jednej atrakcji, do drugiej (czasem trzeciej, czwartej, piątej...), a po drugie dlatego, że z reguły nie wraca się ze zwiedzania tą samą drogą, więc trzeba jeszcze od ostatniej atrakcji trafić do miejsca startu. Tego typu nurkowania są z reguły bardzo ciekawe, jednak oprócz znajomości akwenu wymagają też dużego doświadczenia w "zarządzaniu zapasem gazu" całego zespołu - trzeba być w zasadzie stale gotowym do zmodyfikowania planu i wcześniejszego powrotu, jeżeli zapas powietrza któregoś z nurków w zespole mógłby okazać się zbyt mały na realizację planu pierwotnego. W prostszym wariancie, czyli "tam i z powrotem" kwestia zapasu gazów jest mniej istotna - gdy okazuje się, że może go zabraknąć, po prostu zawracamy i tyle. Podczas gdy plan nurkowania zakłada dopłynięcie do kilku różnych miejsc, trafić z powrotem do miejsca startu trzeba umieć z praktycznie dowolnego miejsca, w dowolnym momencie nurkowania - dlatego też doskonała znajomość akwenu, oraz umiejętność przewidzenia zużycia gazu u każdego nurka w grupie są bardzo ważne.
Przykładem miejsca nurkowego, wymagającego powyższych umiejętności nawigacyjnych, jest Zakrzówek. W tym przepięknym, zalanym kamieniołomie znajduje się wiele "podwodnych atrakcji", które aż proszą się o zaplanowanie interesującego nurkowania, podczas którego możemy odwiedzić kilka z nich. Inne przykłady nurkowisk, gdzie nawigujemy w podobny sposób to Islands w Dahab i Shaab Saiman w Safadze. Oba te miejsca to rozległe rafy, które zwiedzać można w zasadzie swobodnie, dowolną trasą, pod warunkiem, że potrafi się z każdego ich punktu dopłynąć do miejsca startu. Kto był w Islands, ten wie, że w tym labiryncie nie zawsze jest to proste...
Nawigacja naturalna jest bardzo przyjemnym sposobem odnajdywania drogi w podwodnym świecie, jednak nie zawsze daje się ją zastosować - aby była skuteczna, potrzebne są charakterystyczne punkty orientacyjne, dzięki którym można trafić do celu. Ale co zrobić w sytuacji, kiedy droga do poszukiwanego obiektu prowadzi nad jednorodnym, mulistym (lub piaszczystym) dnem? Albo jeszcze trudniej - w toni? W takich przypadkach nieodzownym przyrządem nawigacyjnym staje się kompas.
Część II, poświęcona nawigacji z kompasem, ukaże się niebawem
Piotrek Gliszczyński, CN Nowa AMA
*Fragment antyczniego, rzymskiego przysłowia "Navigare necesse est, vivere est non necesse" - "Żeglowanie jest koniecznością, życie nią nie jest".