W sytuacji, gdy pod wodą brak charakterystycznych punktów orientacyjnych, ponieważ dno jest płaskie i jednorodne (piaszczyste, lub muliste), albo widoczność jest na tyle niska, że nawigacja według punktów orientacyjnych staje się niemożliwa, aby trafić do celu musimy posłużyć się odpowiednim przyrządem, dzięki któremu będziemy mogli płynąć w odpowiednim kierunku. Takim przyrządem jest kompas. Jeśli nurkowanie odbywa się w toni, to znaczy bez wzrokowego kontaktu z dnem, oprócz kompasu ważnym przyrządem nawigacyjnym staje się głębokościomierz (pamiętajmy, że "zabłądzić" pod wodą możemy w trzech wymiarach...). Często w takich warunkach istotny jest czas płynięcia, więc zegarek również staje się przyrządem nawigacyjnym. Ponieważ do odnalezienia drogi, w sytuacji braku możliwości wykorzystania nawigacji naturalnej, sam kompas z reguły nie wystarcza, nazywamy ją nawigacją przyrządową, nie kompasową.
Jak to działa?
Używanie zegarka i głębokościomierza nie stanowi przeważnie wielkiego problemu, zwłaszcza, że zwykle te dwa przyrządy występują pod postacią jednego urządzenia - komputera nurkowego. Z kompasem sprawa jest już trochę bardziej skomplikowana - jest to przyrząd, który trzeba obsługiwać uważnie, gdyż w przeciwnym wypadku jego wskazania będą bardzo niewłaściwe, zwłaszcza gdy będzie on trzymany w nieodpowiedni sposób.
Co to w ogóle jest kompas? Jest to urządzenie wskazujące północ. Dzięki igle magnetycznej, podpartej dokładnie w środku ciężkości, co pozwala tej igle swobodnie obracać się w płaszczyźnie poziomej, dzięki czemu igła kompasu, niezależnie od położenia jego obudowy, układa się zawsze równolegle do linii pola magnetycznego ziemi, czyli w kierunku północ - południe. W kompasie nurkowym igła znajduje się wewnątrz tarczy, na którą naniesione są strony świata i podziałka kątowa. W kompasie tego typu cała tarcza obraca się względem obudowy kompasu, a pozostaje nieruchoma względem północy (gdy kompas znajduje się w pozycji zbliżonej do poziomej). W obudowie kompasu nurkowego znajdziemy trzy charakterystyczne elementy, służące do nawigowania pod wodą - linia azymutu, okienko namiarowe i pierścień nabieżnika. |
 |
Linia azymutu, narysowana na górnym okienku kompasu, wyznacza kierunek, w którym znajduje się obiekt, do którego płyniemy (na podstawie znanego wcześniej namiaru na ten obiekt, czyli azymutu). Linia azymutu powinna zawsze znajdować się w osi płynięcia - w innym przypadku będziemy płynąć w niewłaściwym kierunku. Okienko nabieżnika znajduje się w bocznej części obudowy, na przedłużeniu linii azymutu. W okienku tym odczytujemy z tarczy kompasowej namiar (azymut) kierunku, w którym płyniemy, bez konieczności patrzenia na kompas z góry. Pierścień nabieżnika, w kompasach używanych na lądzie służący do orientowania mapy względem północy, pod wodą przydaje się do pływania ze zmianą kierunku (po obrysie równobocznych figur geometrycznych). |
 |
Kompasu używamy w zasadzie w dość prosty sposób - znając kierunek (namiar, azymut), na którym znajduje się miejsce, do którego chcemy dopłynąć, płyniemy w tym kierunku, utrzymując go dzięki kompasowi (namiar widzimy w okienku namiarowym). Aby jednak ten prosty sposób był skuteczny, trzeba spełnić dwa bardzo istotne warunki. Po pierwsze musimy trzymać kompas tak, aby linia azymutu pokrywała się z osią naszego ciała (żeby kierunek przez nią wyznaczany był taki sam, jak kierunek, w którym płyniemy). W przeciwnym wypadku, mając w okienku namiarowym właściwy azymut, w rzeczywistości będziemy płynąć w zupełnie innym kierunku. Po drugie kompas powinniśmy trzymać jak się da najbardziej poziomo. Tarcza kompasu wskazuje północ tylko wtedy, jeżeli może swobodnie obracać się wewnątrz obudowy. Ponieważ jest doskonale wyważona, sama z siebie ustawia się dokładnie poziomo. Jeżeli zbytnio odchylimy obudowę od płaszczyzny poziomej, spowoduje to zablokowanie tarczy kompasu. W takim przypadku będziemy w okienku namiarowym widzieć dobry azymut nawet pływając w kółko... Trzeba pamiętać również o tym, że nawet niezbyt silne pola elektryczne zakłócają wskazania kompasu - nie należy świecić na kompas latarką ze zbyt małej odległości. Wszystkie dobrej klasy kompasy nurkowe mają fosforyzujące tarcze, tak więc zamiast świecić na kompas podczas nawigacji, można naświetlić wcześniej jego tarczę i nawigować przy użyciu światła przez nią emitowanego. Skoro już wiemy, jak używać kompasu, czas na kilka przykładów jego użycia: |
 |
Odnajdowanie obiektu pod wodą
Jeżeli chcemy odnaleźć pod wodą interesujący obiekt, leżący na dnie uniemożliwiającym nawigację naturalną (z czym bardzo często mamy do czynienia w jeziorach), musimy, przynajmniej w przybliżeniu, znać jego położenie względem miejsca, gdzie zaczynamy nurkowanie (kierunek, w którym należy go szukać), oraz głębokość, na której leży. W sytuacji, gdy oba te parametry znamy dokładnie, sprawa jest względnie prosta - należy płynąć w podanym kierunku, aż do osiągnięcia danej głębokości. Jeżeli poprawnie trzymaliśmy kompas, to powinniśmy trafić dokładnie do celu. Jeżeli po osiągnięciu danej głębokości szukanego obiektu brak w zasięgu wzroku, to znaczy, że musieliśmy go minąć, najczęściej z powodu zawieszenia tarczy kompasu, lub rozminięcia się linii azymutu z kierunkiem płynięcia (osią ciała). Oczywiście nadal mamy szanse odnaleźć szukany obiekt - znamy przecież głębokość, na której leży. Pozostaje tylko rozwiązać jeden problem - w którą stronę zboczyliśmy...?
W sytuacji, gdy znamy dokładnie głębokość, na której leży poszukiwany obiekt, natomiast kierunek, w którym należy go szukać jedynie w przybliżeniu, wybieramy azymut wyraźnie na prawo, bądź na lewo od obiektu i po osiągnięciu właściwej głębokości skręcamy w jego kierunku (odpowiednio w lewo, lub w prawo). Na przykład, jeśli wiemy, że poszukiwany przez nas obiekt znajduje się gdzieś pomiędzy azymutami 210 a 220 stopni, płyniemy na azymut 200 i na odpowiedniej głębokości skręcamy w prawo, albo wybieramy azymut 230 i skręcamy w lewo. Przy tej metodzie poszukiwań idealna precyzja w posługiwaniu się kompasem ma drugorzędne znaczenie.Dużo ważniejsze jest dokładne pilnowanie głębokości, na której powinniśmy znaleźć interesujący nas obiekt. Natomiast kiedy za równo kierunek, jak i głębokość znamy jedynie w przybliżeniu, dopłynięcie w rejon poszukiwań realizujemy tak samo, jak w poprzednim przypadku i staramy się odnaleźć obiekt płynąc "wężykiem" w poprzek stoku, przeczesując w ten sposób większy obszar, pomiędzy założonymi głębokościami granicznymi.
Jeżeli poszukiwany przez nas obiekt, którego położenie znamy jedynie w przybliżeniu, znajduje się daleko od brzegu i do zanurkowania na nim możemy wykorzystać łódź, możemy posłużyć się metodą cyrkulacyjną. W rejonie, w którym spodziewamy się znaleźć cel naszego nurkowania, stawiamy linę opustową, przy której zanurzamy się do dna i rozpoczynamy poszukiwania przy pomocy kołowrotka i kompasu. Koniec linki z kołowrotka mocujemy do liny opustowej, następnie odpływamy kawałek, wypuszczając niewielki odcinek linki z kołowrotka, blokujemy kołowrotek i płyniemy po okręgu, którego promieniem jest linka z kołowrotka przymocowana do liny opustowej. Kompas potrzebny jest do sprawdzenia, w którym momencie wykonaliśmy pełny okrąg - jeżeli azymut poprowadzony po stycznej do kreślonego okręgu (czyli taki, że linia azymutu jest prostopadła do linki z kołowrotka), stanie się taki sam, jak był na początku płynięcia, to znaczy, że zatoczyliśmy pełne koło. Jeśli po drodze nie natrafiliśmy na poszukiwany obiekt, rozwijamy trochę więcej linki z kołowrotka i czynność powtarzamy. Długość linki, o jaką zwiększamy promień okręgu, powinna być ściśle dostosowana do panującej pod wodą widoczności.
Nawigacja w toni
Pływanie w toni bez użycia kompasu prawie na pewno skończy się pływaniem w kółko, tak samo jak chodzenie we mgle - ponieważ większość ludzi ma jedną nogę silniejszą, niż drugą, gdy pozbawieni są punktów odniesienia i wydaje im się, że idą/płyną prosto, w rzeczywistości stale skręcają. Użycie kompasu podczas płynięcia w toni pozwala skorygować ten naturalny znos, określając konkretnie kierunek płyniecia. Istotnym elementem nawigacji przyrządowej w toni jest konieczność stałego pilnowania kursu - gdy płyniemy nad dnem, przeważnie wystarczy kontrolować kierunek co jakiś czas. Można sobie zadać pytanie - po co pływać w toni, skoro nie widać tam nic, poza wodą i planktonem? Powody mogą być trzy - po pierwsze niektórzy to lubią, po drugie może to być sposób na ucieczkę przed zimnem pod termokliną i po trzecie w toni można rewelacyjnie doskonalić umiejętności nawigacji przyrządowej.
Podczas długiego i głębokiego nurkowania w jeziorze, nurkowie narażają się na ryzyko hipotermii, niezależnie od pory roku - długie przebywanie w wodzie o temperaturze kilku stopni doprowadza w końcu do wychłodzenia organizmu, które nie tylko jest dojmująco nieprzyjemne, może też stać się niebezpieczne. W takiej sytuacji, zamiast narażać się na niebezpieczeństwo, można zmienić profil nurkowania, wynurzając się nad termoklinę i kończąc nurkowanie w toni. Oczywiście, żeby nie skończyć go po drugiej stronie jeziora, trzeba wiedzieć, w którą stronę płynąć do "naszego" brzegu i tego kierunku pilnować na kompasie. Nie można zapomnieć jednak o fakcie, że skoro nie widzimy dna, grozi nam również zmylenie kierunku w pionie. Jeśli zaczniemy się zanurzać, to przeważnie dość szybko przypomni nam o tym termoklina - znów zrobi się zimno. Gorzej jest w drugą stronę - jeśli niepostrzeżenie zaczniemy płynąć coraz płycej, grozi to niekontrolowanym wynurzeniem. Dlatego też podczas płynięcia w toni należy stale kontrolować nie tylko kierunek (przy pomocy kompasu), ale również głębokość (przy pomocy komputera, lub głębokościomierza).
Nurkowanie w toni nadaje się również rewelacyjnie do ćwiczeń z nawigacji przyrządowej. Najprostrze z ćwiczeń polega na przepłynięciu założonego dystansu w jedną stronę, a następnie powrót, trwający tak samo długo. Jeżeli wszystkie istotne parametry nurkowania zachowamy pod ścisłą kontrolą, powinniśmy trafić dokładnie w to samo miejsce. Jakie parametry nurkowania wymagają przy takim ćwiczeniu stałej uwagi? Oczywiście kierunek płynięcia (wracając musimy zmienić go o 180 stopni), ale również czas i (co bardzo ważne) tempo płynięcia. Jeżeli odcinek "tam" przepłyniemy w innym tempie, niż odcinek "z powrotem", to mimo zachowania tego samego czasu, będą one miały różna długość. Dlatego też tempo płynięcia podczas ćwiczenia nawigacji w toni musi być bardzo równe. Nie mniej istotną kwestią jest utrzymanie stałej głębokości płynięcia - trzeba pamiętać, że każde wahnięcie głębokości również wpłynie na długość odcinka, który pokonujemy pod wodą.
Gdy powyższe ćwiczenie opanujemy do perfekcji można skomplikować sprawę i zamiast zmieniać kierunek płynięcia raz, o 180 stopni, możemy zrobić to dwa razy (o 120 stopni), pamiętając, żeby za każdym razem skręcić w tę sama stronę - wykreślimy wtedy pod wodą trójkąt równoboczny (oczywiście jeżeli utrzymamy równe tempo płynięcia, stałą głębokość, nie pomylimy się kontrolując czas i będziemy dobrze trzymać kompas...). Zmiany kursu można robić dodając do poprzedniego azymutu (przy skręcaniu w prawo), lub odejmując od niego (przy skręcaniu w lewo) 120 stopni. Można też, żeby nie zaprzątać sobie głowy obliczeniami, posłużyć się w tym celu pierścieniem nabieżnika - jest to prosta sztuczka pozwalająca uniknąć błędów obliczeniowych (gdybyśmy chcieli, na przykład, do azymutu 270 dodać 120 stopni, to okaże się, że na tarczy kompasu nie ma liczby 390 i liczenie staje się dość skomplikowane, a czas, tempo płynięcia i głębokość stale wymagają uwagi... nie mówiąc o partnerach). Gdy znudzą się nam zabawy z trójkątami, możemy, zmieniając azymut trzy razy o 90 stopni, zacząć kreślić pod wodą kwadraty. Tego typu ćwiczenia niezwykle rzadko znajdują zastosowanie w praktyce, ale warto, co jakiś czas, poświęcić im nurkowanie - doskonale rozwijają one nie tylko umiejętności nawigacyjne, ale uczą również podzielności uwagi i odruchowego reagowania na zmiany pływalności.
Znowu mi nie wyszło...
Dojście do perfekcji w podwodnej nawigacji wymaga czasu. Czasu poświęconego na ćwiczenia i popełnianie błędów. Wraz ze wzrostem doświadczenia nabieramy wprawy i błędy stają się coraz rzadsze, coraz mniejsze, aż zanikną zupełnie. To normalna kolej rzeczy. Do najczęstszych błędów podczas nawigacji naturalnej należą utrata kontroli nad czasem i tempem płynięcia (podczas zwiedzania "tam i z powrotem", bez określonego punktu docelowego), oraz przegapienie punktów orientacyjnych, szczególnie, gdy widzimy je pierwszy raz. Najczęstszym błędem w nawigacji przyrządowej jest... niepotrzebne użycie kompasu - bardzo często nie jest on potrzebny, można spokojnie posłużyć się nawigacją naturalną, a tylko niepotrzebnie absorbuje uwagę nurka. Zwłaszcza w początkowym etapie nauki nawigacji, gdy umiejętności posłużenia się kompasem dopiero się rodzą, łatwo wtedy popełnić błąd, który zaprowadzi nas na manowce, podczas gdy obserwując otoczenie bez problemu trafiłoby się do celu. Taki błąd najczęściej polega na zawieszeniu kompasu, lub trzymaniu go nierównolegle do osi ciała. Bardzo często zdarza się również, spowodowana zbytnim skupieniem na kompasie, utrata pływalności. Albo zgubienie partnerów... Ważne jest jednak, żeby nie załamywać się początkowymi niepowodzeniami, bo kompas to tak naprawdę bardzo proste urządzenie, czasem bardzo przydatne, wymagające tylko trochę wprawy w używaniu.
Piotrek Gliszczyński, CN Nowa AMA
*Fragment antyczniego, rzymskiego przysłowia "Navigare necesse est, vivere est non necesse" - "Żeglowanie jest koniecznością, życie nią nie jest".