Rekiny rafowe

Wyobraźcie sobie ścianę dwudziestu, stu a nawet więcej rekinów rafowych... z pewnością rzadkie zjawisko, nieprawdaż? Nie tak bardzo, jeśli jesteśmy we właściwym miejscu. Niestety fotografowanie zgromadzeń tej wielkości jest pod wodą praktycznie niemożliwe, więc trzeba tam być, żeby uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się naprawdę.
Pomijając celowe dokarmianie, największe skupiska rekinów rafowych spotkać można w silnych prądach, więc do ich oglądania niezbędne jest doświadczenie w nurkowaniu dryfowym. Aby trafnie przewidzieć gdzie i kiedy mamy największe szanse obejrzeć rekiny i jednocześnie poradzić sobie z silnym prądem, niezbędna jest rozległa wiedza o danym miejscu i występujących w nim pływach.
Rekiny najczęściej pojawiają się w dużej liczbie na rogach kanałów oceanicznych oraz przy omywanych prądami rafach. Zwykle nurkowanie w takich miejscach zaczyna się powyżej docelowego punktu. Po szybkim zanurzeniu dryfujemy do miejsca, gdzie są rekiny i tam zaczepiamy się. Gdy już jesteśmy na miejscu, przedstawienie toczy się dokoła nas. Najlepiej zahaczyć się poniżej rekinów, wtedy oglądanie będzie łatwiejsze i na pewno nie będziemy ich niepokoić.
Zatrzymać się w prądzie najłatwiej jest przy pomocy specjalnego haka. Jeśli już raz go użyjecie, nigdy więcej nie wyruszycie na nurkowanie w dryfie bez niego, jednak korzystanie z haka wymaga trochę wprawy. Najlepiej używać haka z dołączoną dwumetrową liną, co zminimalizuje ewentualne uszkodzenia rafy, spowodowane niezamierzonymi ruchami płetw, czy zmianami pozycji. Hak należy kotwiczyć do skały macierzystej, nie do korali, które w ten sposób na pewno połamiemy. Jeśli nie możemy znaleźć odpowiedniego miejsca, musimy szukać do skutku. Linę można trzymać, lub przyczepić do jacketu za pośrednictwem centralnie umieszczonego D-ringu. Jeśli prąd rzuca nas na rafę, trzeba dodać trochę powietrza do kamizelki, pamiętając jednak o wyrównaniu pływalności po odczepieniu haka. Jeśli dobrze się zahaczymy, będziemy mogli zawisnąć w miejscu bez zbędnych ruchów. Prawidłowo używany hak jest praktycznie najmniej szkodliwym dla rafy elementem naszego ekwipunku.
Wielu nurków nigdy nie widziało rekina i z założenia obawia się takiego spotkania. Jednak przy pierwszym spotkaniu z niewielką nawet grupą rekinów rafowych strach szybko mija i przeradza się w ciekawość. Bardzo często następny krok to już nocne karmienie rekinów białopłetwych! Rekiny rafowe w ogóle nie interesują się nurkami jako pożywieniem i daleko bardziej boją się nas, niż czegokolwiek dookoła.
Pamiętajcie: rekiny rafowe spotkane nie podczas ich celowego karmienia są spokojne i wymagają jedynie zajęcia odpowiedniej pozycji w prądzie. Jeśli zbliżymy się do nich za bardzo to odpłyną, więc najlepiej jest ustawić się trochę za nimi i dać im czas na oswojenie się z naszą obecnością. Po jakimś czasie staną się one bardziej ciekawe i podpłyną bliżej, żeby rzucić na nas okiem. Z pewnością nie zbliżą się tak bardzo, jak w czasie karmienia, lecz i tak widok setki rekinów wiszących w prądzie jest niecodziennym przeżyciem.
Największe szanse na spotkanie rekinów rafowych mamy na Malediwach, na wyspach Morza Czerwonego (Elphistone, Brother Islands i tym podobne), na Polinezji Francuskiej, Kubie i na Morzu Koralowym.
Rekiny oceaniczne
Srebrzyste, trzymetrowe cielsko zmierza przez wodę prosto na nas. Czarne puste oczy wpatrują się w nas i w ułamku sekundy ich właściciel zawraca i znika w głębinie, przestraszony naszymi bąblami. Rekiny oceaniczne zawsze intrygują nurków, ponieważ są naprawdę rzadko spotykane i na tyle duże, że nawet doświadczony nurek staje się w ich obecności nieco nerwowy. Wszyscy znamy statystyki, mówiące o tym, jak niewielu nurków zostało zaatakowanych przez rekiny, lecz tam, w głębinie, czyż nie uwielbiamy tego zastrzyku adrenaliny, jaki daje bliska obecność wielkiego drapieżnika?
Do rekinów oceanicznych zalicza się między innymi żarłacze jedwabiste, kosogony, głowomłoty tropikalne, żarłacze błękitne oraz żarłacze białopłetwe oraz oczywiście żarłacze białe, nie do końca słusznie zwane ludojadami. Zgodnie z definicją spędzają one większość czasu w głębinach oceanów i spotkać je można w zasadzie na stacjach sanitarnych, które muszą odwiedzać, w związku z czym większość znanych na świecie miejsc do nurkowania z rekinami to głębiej położone stacje sanitarne. Mając ogromne szczęście można czasem zobaczyć przepływającego obok, lub polującego rekina.
Pomijając ich relatywnie duże rozmiary, rekiny oceaniczne są bardzo nieśmiałe w stosunku do nurków, prawdopodobnie ze względu na nasz obcy zapach i dźwięk wydychanych bąbli. Najważniejszą rzeczą w spotkaniach z rekinami oceanicznymi jest gra w czekanie na tych gości. Największy sukces osiągnąć można siedząc bardzo spokojnie w pobliżu stacji sanitarnej i czekając na wizytę. Tak właśnie odbywa się to na Wyspach Kokosowych i na filipińskiej wyspie Malapascua. Użycie rebreathera w znaczący sposób ułatwia podejście do nich bliżej, wiedzą o tym wszyscy profesjonalni podwodni filmowcy.
Niezwykłe, jak na rekiny, zachowanie głowomłotów tropikalnych podczas przygotowań do okresu godowego pozwala nurkom zobaczyć je w dużych grupach. W tym czasie samice zbierają się w stada, zwane szkółkami i częścią ich rytuału jest gromadne odwiedzanie stacji sanitarnych. W niektórych miejscach szkółki można obserwować tuż przy rafie, gdzie indziej trzeba trochę odpłynąć w otwarte morze i czekać na przepływające stado. Rekiny są czasem zainteresowane nurkami (zależy to od miejsca) i podpływają, aby zbadać te bąblujące zjawiska. Najprawdopodobniej wabią je specyficzne odgłosy i dźwięki, jak na przykład dzwonienie o butlę, czy nawet pikanie komputera nurkowego.
Żarłacze białopłetwe bardzo często spotykane są na powierzchni morza lub tuż pod nią i są aktywne zarówno w dzień jak i w nocy. Często otaczają one nurków i zataczają wokół nich spokojne, powolne kręgi. Nie są one tak niebezpieczne, jak się potocznie uważa, jednak udokumentowane są przypadki atakowania przez nie pływaków a nawet śmierci jednego nurka. Bardzo często żarłacze białopłetwe widywane są w okolicach Brother Islands i Elphistone na południu egipskiego Morza Czerwonego, co zawsze jest niebywałą atrakcją wypraw w ten rejon. Żarłacze znane są ze swojego zainteresowania bojkami dekompresyjnymi, za którymi podążają na powierzchnię, można więc użyć bojki, jeśli zbliżą się do nas zbyt blisko, jak na nasze nerwy. W żadnym wypadku nie należy wchodzić do wody, jeśli widzi się żarłacze żerujące na rybiej padlinie, należy również zachować szczególną ostrożność, jeśli zwabione zostały na martwą przynętę.
Żarłacze jedwabiste można przywabić uderzeniami o wodę, na przykład podczas snurklowania. Z pojedyńczą sztuką można sobie poradzić, jednak mają one zwyczaj polować w grupach i wcześniej czy później podpłynie jeszcze kilka. Są one niezwykle cierpliwe i wytrwałe i co jakiś czas poszturchują i próbują podgryzać nurków na powierzchni, żeby zobaczyć, czy zareagują. Stanowczo lepiej zareagować! Znana jest historia kilku nurków, którzy oddzieleni od swojej grupy dryfowali przez kilka godzin po powierzchni morza, zanim ich odnaleziono. Po pewnym czasie napotkali stado żarłaczy jedwabistych, które zaczęły ich poszturchiwać, szukając okazji na przekąskę. Nurkowie musieli "oddawać" im przy pomocy własnych fajek, a jeden z nich sfilmował całą scenę, ku ogromnej konsternacji kolegów. Jeśli zdarzy się wam zostać otoczonymi przez dużą liczbę żarłaczy jedwabistych, natychmiast uciekajcie z wody!
Największe szanse na spotkanie rekinów oceanicznych mamy na Wyspach Kokosowych (Australia), Galapagos, na południu Morza Czerwonego, na Morzu Corteza i na Filipinach.
Delfiny
Większość nurków marzy o nurkowaniu z delfinami. Wielu nie-nurków stawia pływanie z nimi na szczycie listy swoich życiowych dążeń, co powoduje, że na całym świecie działa niezliczona ilość centrów oferujących ludziom bliski kontakt z tymi zwierzętami. Co prawda wiele z nich jest bardzo profesjonalnie prowadzonych, jednak w większości z nich delfiny trzymane są w niewoli, a nawet jeśli żyją na wolności, wabione są dla potrzeb publiczności przynętą w postaci pożywienia. Takie spotkanie z delfinami jest doznaniem... sztucznym.
Idea trzymania delfinów (czy innych dużych zwierząt morskich) w niewoli budzi w nas wstręt, jednak spotkanie ich na wolności jest niezwykle trudne. Problem z delfinami polega na tym, że są po prostu zbyt szybkie i mądre. Ogromna większość z nich nie jest w ogóle zainteresowana ludźmi taplającymi się w wodzie, więc unikają nas przez większość czasu. Oczywiście na całym świecie, od Szkocji po Nową Zelandię, jest ogromna ilość dobrze znanych miejsc, gdzie regularnie widuje się stada delfinów i ludzie wskakują do wody, by doświadczyć "prawdziwie dzikiego" przeżycia. Jednak miejsca te z roku na rok się zmieniają, ze względu na wędrówki tych zwierząt. Podchodząc do sprawy realistycznie - jeśli nie mamy rebreathera, większe szanse mamy na spotkanie delfinów podczas snurklowania, niż nurkowania, ponieważ one nienawidzą wydychanych przez nurków bąbli. Najczęściej dzieje się tak, że spotykamy delfiny po wyjściu z wody, kiedy jesteśmy już na łodzi. Przeważnie śmigają one po falach, jednak czasem płyną dość powoli - i to jest szansa, by z nimi popływać.
Znanym przykładem "delfiniego miejsca" jest Dolphin House Reef w Egipcie, gdzie regularnie pojawia się stadko delfinów ostrodziobych. Sztuczka polega na tym, żeby nie podpływać łodzią zbyt blisko, lecz wśliznąć się do wody około dwudziestu metrów dalej i zbliżać się do delfinów robiąc płytkie nurkowania na wstrzymanym oddechu, próbując je zainteresować. Jeśli pływają szybko, można zapomnieć o sprawie - nigdy za nimi nie nadążymy. Jeśli nie chcą naszego towarzystwa, zawsze będą utrzymywać taki dystans, że ledwie je będzie widać. Jeśli natomiast będą regularnie okrążać rafę, poczekajmy w jednym miejscu, by złapać je przy następnej pętli. Młode delfiny często podpływają bliżej, żeby zbadać, cóż to takiego, ci nurkowie, zanim zostaną przywołane do stada przez matki. Musimy postarać się zrobić coś interesującego, żeby wzbudzić ich ciekawość, na przykład kilka zgrabnych fikołków. W ich świecie, to my musimy robić cyrkowe sztuczki! Pod koniec będziemy wykończeni, ale z pewnością jest to cena warta zapłacenia!
Należy pamiętać o tym, że w otwartych wodach oceanicznych stada delfinów mają zwykle towarzystwo w postaci wielkich rekinów oceanicznych, podążających za delfinami, by skorzystać z resztek po ich polowaniu. Jeśli nie jesteśmy pewni, że nie ma ich w pobliżu, nie wchodźmy do wody.
Mając wiele szczęścia możemy podczas nurkowania zobaczyć przepływające w pobliżu stadko delfinów, lecz zwykle nasze bąble odstraszają je przed podpłynięciem bliżej. Wszystkie walenie używają bąbli jako sygnału zagrożenia, więc my musimy brzmieć dla nich wyjątkowo paskudnie.
Na Bahamach są miejsca, w których delfiny przywykły do obecności ludzi, dzięki długoletniemu obcowaniu z naukowcami. Tam prawdopodobnie możemy mieć najlepszą okazję popływać z "dzikimi" delfinami. Bardzo dobrze znane stado butlonosów odwiedza regularnie Abu Nuhas na północy Morza Czerwonego, odprowadza łodzie do miejsc nurkowych i "zaprasza" nurków do wspólnego baraszkowania w wodzie. Zabawa nie trwa długo, ponieważ delfiny szybko się nudzą, ale i tak jest to wspaniałe przeżycie. Delfiny również często odwiedzają nurków na przystanku bezpieczeństwa na Giannis D i innych wrakach na pobliskiej rafie. Według setek znanych raportów jest to prawdopodobnie najlepsze na świecie miejsce na spotkanie dzikich delfinów podczas nurkowania.
Największe szanse na spotkanie delfinów mamy na Morzu Czerwonym (Egipt i Izrael), na Bahamach i w zasadzie wszędzie, gdzie występują ich stałe populacje.