Wszystko, co ludzie mówią o nurkowaniu w lagunie Truk można spokojnie pomorzyć razy dziesięć, tak jest tam pięknie - twierdzi Leigh Bishop. Czy dotyczy to również jego własnych słów, tych poniżej...? Mniejsza z tym, po prostu przeczytajcie jego relację z nurkowania na najrzadziej odwiedzanych z tamtejszych wraków. |
 Dekompresja w stylu Truk. Rekiny zadbają, żebyś się nie nudził |
Być okrążonym przez rekiny nie jest wcale zabawne, kiedy do zrobienia zostało jeszcze 90 minut dekompresji. Żeby nie myśleć o tej sytuacji, mogę skupić się na wspominaniu nurkowania na wraku, które właśnie zrobiłem, chyba jednego z najbardziej spektakularnych w moim życiu. Eksplorowałem San Francisco Maru, znany jako "Wrak za milion dolarów", leżący w lagunie Truk, najsławniejszej ze wszystkich lagun. O nurkowaniu w tym legendarnym miejscu marzyłem od 20 lat i rzeczywistość przerosła wszystko, czego mogłem się spodziewać! Być może rekiny stały się takie wścibskie, ponieważ tym razem goście na ich terytorium byli zdecydowanie mniej hałaśliwi, niż zwyczajni zwiedzający. Przybyliśmy do laguny Truk, leżącej pomiędzy mikronezyjskimi wyspami Chu'uk, uzbrojeni w rebreathery o obiegu zamkniętym, APD Evolution i całe skrzynie wypełnione najnowocześniejszym sprzętem fotograficznym i filmowym. Naszym celem byłą eksploracja, oraz fotografowanie i filmowanie leżących głębiej i mało poznanych tutejszych wraków. |
 Ciężarówka Isuzu Type-94 w ładowni San Francisco Maru |
Minęło pół godziny i rekiny zastąpili amerykańscy nurkowie. Wszyscy z pojedyńczymi butlami, ubrani w szorty i podkoszulki - temperatura wody wynosiła 29°C. Szybko zanurzyli się wzdłuż liny. Tak jak my, przybyli tu, żeby zanurkować na San Francisco Maru, uważanym za najpiękniejszy wrak w okolicy. Cień ich łodzi skrywał nas przed promieniami zwrotnikowego słońca. Minęło raptem kilka minut, zanim zarysy ich postaci pojawiły się znów w błękicie poniżej i rozpoczęli wynurzanie. Jeden dzielny zdobywca przedłużył zwiedzanie i na kilka minut dołączył do nas na dekompresji. Jednak wkrótce i on nas opuścił. Ich łódź odpłynęła i znów zostaliśmy sami, odbywając dekompresję w niezmąconej ciszy i spokoju. Razem z przyjaciółmi spędziliśmy na wraku dokładnie godzinę. Całkiem niezły czas, pozwalający nam zwiedzić prawie cały statek, na zewnątrz i w środku. Zabranie naszych niewielkich rebreatherów umożliwiło nam znaczne wydłużenie czasu nurkowań - w ciągu tygodnia zobaczyliśmy pod wodą tyle, że używając obiegów otwartych trzeba by nurkować przez pięć tygodni, żeby uzyskać ten sam efekt. Dodatkowe 100 dolarów za nadbagaż to zdecydowanie dobra cena za takie możliwości! |
 Amunicja w ładowni San Francisco Maru |
Mimo, że udało nam się opłynąć cały San Francisco Maru podczas jednego nurkowania, jego ładunek jest tak ogromny, że nie ma możliwości obejrzeć wszystko podczas jednego okrążenia. Ten wrak jest tak diabelnie interesujący, że z pewnością wrócimy tu w przyszłym tygodniu. Na razie jednak możemy zająć się analizą dwóch godzin materiału filmowego w najwyższej jakości, oraz ponad tysiąca zdjęć zapisanych w formacie RAW.
Chu'uk leży około 1300 mil na południowy wschód od Japonii i 100 mil na północ od Papui Nowej Gwinei. Wyspa byłą twierdzą morską, z naturalnym portem w lagunie Truk. Podczas II Wojny Światowej mieściła się tu główna baza i dowództwo lotnictwa Japońskiej Marynarki Wojennej. Stąd koordynowany był atak na Pearl Harbour i po bitwie o Wyspy Marshalla laguna stała się dla amerykańskiej Floty Pacyfiku główną przeszkodą na drodze do japońskiego imperium. Podczas serii nalotów 17 i 18 lutego 1944 roku, znanych jako Operacja Hailstone (grad), siły amerykańskie zmiotły z powierzchni morza całą japońską flotę pomocniczą, wysyłając ją na dno laguny. Dziś leży tu na dnie, przeważnie na równej stępce, ponad 60 niezwykle dobrze zachowanych wraków, w tym wiele japońskich samolotów, które próbowały bronić floty. Ta mnogość wraków ściąga nurków tysiącami do tego odległego zakątka Pacyfiku - laguna Truk jest jedną z najsławniejszych nurkowych destynacji na świecie. Mimo, że większość wraków leży płytko, kilka z nich spoczęło na 60 i więcej metrach i to właśnie na nich skupiła się nasza uwaga.
|
 Nietknięta tablica rozdzielcza głęboko w maszynowni San Francisco Maru |
San Francisco Maru, o wyporności 5831 ton leży w północno-wschodniej części laguny, na wschód od Dublon Island, na czystym, białym piasku, na głębokości 65 metrów. Na pokładzie dziobowym od razu rzucają się w oczy trzy czołgi Mitsubishi, oraz stojące obok nich ciężarówki. Tych ostatnich najwięcej jest w ładowni numer 2. Ładownie generalnie wypchane są amunicją wszelkiego rodzaju - poczynając od pocisków artyleryjskich, przez torpedy i miny głębinowe, po skrzynie z nabojami do karabinów. Niesamowity widok. Pomiędzy pokładami rozciąga się struktura z odsłoniętych pokładnic i pomostów, a zanurzając się głębiej we wrak podziwiać można coraz więcej i więcej ładunku. To właśnie ładunek znajdujący się na, lub pod pokładami zatopionych statków jest największą atrakcją laguny Truk. Jest on bardzo różnorodny - moździerze, ciężarówki, buldożery, czołgi, a nawet kompletne samoloty.
|
 Silnik samolotu Mitsubishi na pokładzie San Francisco Maru |
Również na rufie San Francisco Maru znajdują się czołgi, a pomiędzy nimi torpedy, jednak tym, co jest tu najciekawsze, podobnie jak na innych tutejszych wrakach, jest jego nietknięta maszynownia. Struktura mostka, która się nad nią znajduje, zaczęła się zapadać, można jednak przepłynąć przez galeryjkę do wewnętrznego korytarza i nim dostać się do maszynowni. Tu można podziwiać w pełnej krasie urządzenia, które niegdyś napędzały ten statek, bogato ubarwione przez czerwoną rdzę. Na dole, przy prawej burcie, znajduje się ogromna rozdzielnia elektryczna, na której wciąż da się odczytać nazwy przełączników, oczywiście jeśli zna się japoński. Również manometry kotła parowego są wciąż czytelne i na swoim miejscu. Podczas pływania w niższych partiach maszynowni, rdza poruszona z wyżej położonych kładek mocno ogranicza widoczność, toteż brak wydychanych bąbli bardzo podnosi bezpieczeństwo. |
 Czołg HA-Go na pokładzie San Francisco Maru |
Wiele tutejszych wraków wciąż ma na pokładzie rufowe i dziobowe działa. Dziobowe działo San Francisco Maru jest wycelowane ponad lewą burtą. Pokrywające je kolorowe gąbki i delikatne stułbiowce zmieniły śmiercionośne narzędzie w fantazyjną rzeźbę. Przewodniki nurkowe opisują ten 117 metrowy wrak jako miejsce poważnych nurkowań, gdzie można osiągnąć ekstremalnie duże głębokości. Rekomendują go jako wspaniały wybór dla doświadczonych nurków, używających twinsetów, lub - to o nas - żółtych rebreatherów. |
 Odpoczynek po nurkowaniach |
Interesował nas również Oite - niszczyciel klasy kamikaze. Pomimo wyraźnych rozkazów, nakazujących ewakuować okręt do Saipan, kapitan skierował go przez północny przesmyk Truk, gdzie Operacja Grad byłą najbardziej zaawansowana i okręt dostał się w silny ogień amerykańskich myśliwców. Pierwsza fala nalotu zmiotła z pokładu centrum dowodzenia, oraz mostek wraz z kapitanem. Druga fala, złożona z pięciu Avengerów, trafiła Oite torpedą, przełamując okręt na dwie części i zatapiając go niemal natychmiast. Przeżyło tylko 20 z 589 znajdujących się na pokładzie Japończyków. |
 Gabriele Paparo ogląda działo niszczyciela Oite |
Wrak leży na północ od laguny, z dala od większych wysp, co spowodowało bardzo niewielki przyrost osadów na jego powierzchni, a co za tym idzie, bardzo dobre warunki do fotografowania. Oite leży na głębokości około 68 metrów, w dwóch kawałkach. Część rufowa leży na stępce, dziób natomiast jest odwrócony do góry dnem. Widać go w oddali patrząc na lewo od rufy. Z bogactwa zamieszkującego wrak podwodnego życia najbardziej rzucają się w oczy liczne żarłacze białopłetwe. Większość naszej grupy zgodziła się, że nurkowanie na Oite najbardziej zapadło im w pamięć podczas tej wyprawy. Ten wrak odkryli chłopcy z Blue Lagoon Resort, lecz rzadko go odwiedzają, ze względu na głębokość. Tym bardziej niesamowite jest, jak go odnajdują. W zasięgu wzroku nie ma żadnych punktów namiarowych a na pokładzie małej łódki brak jakiejkolwiek zaawansowanej technologii. |
 Działko przeciwlotnicze niszczyciela Oite |
Wrak Oite jest poruszającym świadectwem tego, co wydarzyło się w lagunie Truk - wokół niego wszędzie widać ludzkie szczątki. Rufowe uzbrojenie, składające się ze zrzutni bomb głębinowych, karabinu maszynowego i głównej baterii dział, zachowało się w idealnym stanie. Nadbudówka oddzielająca działa i karabin maszynowy ma wejścia po obu stronach, przez które można dostać się do środka i obejrzeć pomieszczenia mieszkalne. To właśnie tu moja nurkowa partnerka, Gabrielle Paparo z Włoch, odkryła dzwon okrętowy, leżący w jednym z magazynków. W innych miejscach na świecie takie znalezisko byłoby dla każdego nurka wrakowego cennym trofeum, jednak laguna Truk to podwodne muzeum i podobne artefakty pozostają na swoim miejscu. Po mostku kapitańskim nie ma nawet śladu - został dosłownie zdmuchnięty, gdy w okręt uderzyła torpeda. Wielka dziura w części dziobowej pozwala na zwiedzenie odwróconego dniem do góry kadłuba, gdzie widać dużo interesujących urządzeń. Przed penetracją takich wraków koniecznie trzeba zapoznać się z ich planami. |
 Okrętowy dzwon, pod wodą od 64 lat... |
Niedaleko San Francisco Maru, w głębokim torze wodnym na wschód od Dublon Island leży Aikoku Maru. Nurkowie często odwiedzają ten wrak, jednak tylko jego górne rejony, do głębokości około 45 metrów. Żeby uwierzyć, co przytrafiło się temu pasażerskiemu frachtowcowi o wyporności 10000 ton, trzeba go zobaczyć. To wręcz niewiarygodne, że pojedynczy atak z powietrza mógł zniszczyć tak wielką część statku. Wygląda to tak, jakby ktoś przeciął go nożem w połowie i zabrał cały dziób! Aikoku Maru leży na równej stępce, na czystym białym piasku, około 70 metrów pod powierzchnią. Płynąc wzdłuż krytego pokładu spacerowego na 50 metrach, rozmiary tego statku przypomniały mi oceaniczny liniowiec Britannic, zatopiony u wybrzeży Grecji - wszystko zdawało się takie ogromne! Zagłębianie się w liczne drzwi odkryło przed nami interesujące pomieszczenia mieszkalne, w których podziwiać można urządzenia sanitarne z białej porcelany. Leżąc blisko brzegu, ten wrak jest bardzo podatny na zamulenie i również we wnętrzach leży cienki osad. |
 Porcelanowe umywalki w kajucie Aikoku Maru |
Gdy statek zatonął, zginęło bardzo wielu ludzi. Pomimo, że Japończycy wydobyli większość ludzkich szczątków wiele lat temu, znajomo wyglądające kości często wyłaniają się z mułu. Jeden z nas, penetrując głębokie wnętrze wraka, widział szkielety japońskich żołnierzy ubranych w maski przeciwgazowe. Cała zewnętrzna powierzchnia statku została wzięta w posiadanie przez morskie stworzenia, szczególnie przez kolorowe ukwiały, porastające bulaje i dumne działo rufowe. Do pozostałych atrakcji zaliczyć można działka przeciwlotnicze, rozlokowane na pokładzie, oraz rekiny wylegujące się na pokładach słonecznych. |
 Świadectwo ogromnej tragedii |
Na wraki wypływaliśmy małymi, szybkimi łodziami, zawsze z maksymalnie sześcioma nurkami na pokładzie. Większa ilość mogła, jak nam się wydawało, nieść większe ryzyko pogorszenia widoczności. Po porannym nurkowaniu na głębokim wraku, po południu mogliśmy udać się na któryś z leżących płycej - w ten sposób spędzaliśmy pod wodą 5 - 6 godzin dziennie. Nurkowie techniczni na pokładzie każdej łodzi zawsze byli chętni do eksploracji kolejnego wraka na stale rosnącej liście. Podczas gdy duże łodzie nocą płynęły na jakiś wrak (nawet taki płytszy), my mogliśmy rano wybrać sobie inny i zwykle dopływaliśmy do niego w niecałe 10 minut - oto przewaga używania szybkich, małych łodzi! |
 Gąbki porastające Aikoku Maru |
Na naszej liście znajdował się również Katsuragisan Maru, kolejny wrak leżący odpowiednio daleko od utartych szlaków i wystarczająco głęboko, by nie figurować w przewodnikach nurkowych. Wpłynął on na minę u wejścia do północno-wschodniego kanału i spoczął na głębokości 70 metrów, z całym swoim cennym ładunkiem ciężarówek i zapasów rządowych. Leży on na równej stępce i większość ładunku wciąż znajduje się na miejscu. Ładownia numer 1 wypełniona jest ciężarówkami, ustawionymi równo jedna obok drugiej, trochę jest ich również w ładowni numer 2. Ładownia numer 3 wypełniona jest rolkami stalowej siatki. Kolejne 6 ciężarówek stoi w ładowni numer 4, można również zagłębić się w przedziały pod rufowa sekcją pokładu, gdzie znajdują się towary i zapasy o mniejszych gabarytach. Mostek i całe śródokręcie wraka wydały nam się rozczarowująco chaotyczne. Większość drewnianej konstrukcji strawił pożar, który wybuchł wkrótce po wybuchu miny. Ponieważ wrak leży poza obrębem laguny, widoczność znów była doskonała i statek otoczony był ogromną ilością żarłaczy białopłetwych, wśród których odbywali dekompresję nurkowie wracający z głębokości 70 metrów. |
 Przekładnia w maszynowni niszczyciela Oite |
Mieszankowe nurkowania z użyciem rebreatherów w lagunie Truk wciąż jeszcze raczkują. Nasza wyprawa zorganizowana byłą przez Pete'a Mesleya, mieszkającego w Nowej Zelandii. To on zatroszczył się o wszystkie pozwolenia, oraz zorganizował gazy i absorbent CO2 do pochłaniaczy. Zorganizował również analizatory gazów, oraz sonar do poszukiwania nowych wraków i wszystkie inne potrzebne przyrządy, których nie mogliśmy upchnąć w naszym nadbagażu. Dziesięć dni nurkowania po sześć godzin dziennie to naprawdę dużo. Były to najlepsze nurkowania, jakie zrobiłem, odkąd 20 lat temu przekroczyłem progi szkoły nurkowej. Więcej o tej wyprawie dowiecie się, gdy opiszę w DIVERze nurkowania na płytkich wrakach laguny Truk. |
 Leigh Bishop |
Tekst i zdjęcia: Leigh Bishop
Tłumaczenie: Piotrek Gliszczyński, CN Nowa AMA
|

|