Baza w Rybakach zakończyła swoją letnią działalność 22.08.2010. Teraz zapraszamy na wyprawy nurkowe w inne rejony

Nurkowanie z CN Nowa AMA

Nurkowanie - wyprawy, kursy, oferty, promocje.
Bezpłatny biuletyn informacyjny.
Premumerata biuletynu
 
archiwum i regulamin prenumeraty biuletynu nurkowego
Hippocampus - to brzmi dumnie

Koniki morskie Koniki morskie... niesamowite, niepodobne do niczego innego... Dziwaczne i piękne zarazem wybryki natury, które od wieków fascynują ludzi. W kulturach antycznych przypisywano im magiczne moce, niekiedy oddawano nawet boską cześć. Do dziś ludzie wierzą, że potrafią wyleczyć z wielu chorób, co w znacznej mierze przyczynia się do zagrożenia ich wyginięciem - są masowo i nielegalnie poławiane jako jeden z podstawowych leków w chińskiej medycynie. Przyjrzyjmy się bliżej tym sympatycznym dziwolągom...


Koniki morskie Dużo nas, dużo nas... oj, nie tak dużo...

Koniki morskie żyją w morzach a ich głowa przypomina kształtem głowę konia - to tłumaczy ich potoczną nazwę. Zamieszkują one płytką strefę przybrzeżną praktycznie wszystkich mórz i oceanów pomiędzy oboma pięćdziesiątymi równoleżnikami, jednak największe ich skupiska spotkać można na zachodnim wybrzeżu Atlantyku i na archipelagach Indo-Pacyfiku. Ich naturalnym siedliskiem jest rafa koralowa i lasy namorzynowe a także wodorosty i trawa morska. W tym środowisku mogą ukryć się przed większymi od nich drapieżnikami - tylko tak mogą się przed nimi bronić, ponieważ pływają raczej kiepsko i ucieczka nie jest ich mocną stroną.

Nikt tak naprawdę nie wie, ile gatunków koników morskich żyje w morzach naszej planety. Przez ostanie dwieście lat pojawiło się ponad 120 nazw, jednak okazuje się że większość z nich opisuje te same gatunki. Stało się tak, gdyż koniki dopasowują się do swojego otoczenia w sposób wręcz idealny, do tego stopnia, że osobniki tego samego gatunku, żyjące w różnych miejscach mogą różnić się nie tylko kolorem, ale również ilością, kształtem, wielkością i rozmieszczeniem kolców na głowie i grzbiecie. Wiadomo na pewno, że gatunków koników morskich jest więcej niż trzydzieści, ale najprawdopodobniej mniej niż czterdzieści.


Koniki morskie Jestem rybą... naprawdę...

Na pierwszy rzut oka wydaje się to zaskakujące, ale koniki morskie są... rybami. Trudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę budowę anatomiczną. Ich głowy usytuowane są pod kątem prostym do ustawionego pionowo tułowia, podczas gdy pozostałe ryby, z wyjątkiem najbliższych krewnych koników, mają tułów poziomy i głowę w tej samej osi. Zadziwiający jest również ich ogon - pozbawiony płetwy, długi (prawie dwa razy dłuższy niż tułów), cienki i w pełni chwytny, bardziej przypomina ogon małpy. Tym ogonem koniki, żerując w prądach, przytrzymują się źdźbeł trawy morskiej, wodorostów lub koralowców. Koniki nie mają łusek. Ich ciało pokryte jest kostnymi płytkami, widocznymi jako pierścienie na tułowiu i ogonie. Z tych pierścieni wyrastają różnego kształtu, rozmiaru i koloru wypustki, kolce lub guzy, dzięki którym rozróżnia się różne gatunki koników.

Ponieważ koniki morskie nie mają płetwy ogonowej a ich ciało ustawione jest pionowo, jako źródła napędu używają szybko oscylującej płetwy grzbietowej, będącej u pozostałych ryb statecznikiem, natomiast do sterowania i utrzymywania pozycji służą im niewielkie płetwy piersiowe, umieszczone symetrycznie tuż poniżej głowy. Taka konstrukcja narządu ruchu umożliwia im dobrą manewrowość, ale niestety nie jest w stanie zapewnić uzyskiwania dużych prędkości, nie mogą więc uciekać przed drapieżnikami, ani gonić pożywienia (same też są drapieżnikami). Z tego powodu koniki morskie musiały stać się mistrzami kamuflażu. Aby jak najbardziej upodobnić się do otoczenia potrafią one zmieniać nie tylko kolor, ale również kształt swoich narośli i wypustek. Zmieniają też kolor w trakcie zalotów a nawet podczas porannego "dzień dobry". Ponieważ najlepszym dla koników morskich sposobem aby coś zjeść i samemu nie zostać zjedzonym jest siedzenie w bezruchu i czekanie, ich oczy poruszają się niezależnie, umożliwiając dokładną obserwację otoczenia.

Koniki morskie są strasznymi obżartuchami, z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że są biernymi drapieżnikami, co oznacza, że zjedzą tylko to, co samo znajdzie się w zasięgu ich długich ryjków. Więc zasysają nimi wszystko, co tylko się nawinie i jest na tyle małe, żeby zmieściło się w pyszczku (głównie drobne skorupiaki i mięczaki unoszone z prądem), jednak starają się sprawiać wrażenie bardzo wybrednych - zanim wessą swoje ofiary, bardzo dokładnie się im przyglądają. Drugim powodem żarłoczności koników jest bardzo niska efektywność ich przewodu pokarmowego - nie mają one ani zębów, którymi mogłyby rozdrobnić pokarm w celu dokładniejszego strawienia, ani żołądka, w którym to dokładne trawienie mogłoby się odbywać.

Poszczególne gatunki koników morskich różnią się znacznie wielkością. Najmniejsze z nich, z gatunku Hippocampus denise przeciętnie dorastają do półtora centymetra długości, największe - Hippocampus abdominalis osiągają nawet trzydzieści centymetrów.

I tak wyłania nam się obraz jednego z większych dziwolągów na naszej planecie, będącego zlepkiem cech bardzo odległych od siebie zwierząt - głowa jak u konia, oczy i mimetyzm jak u kameleona, ogon jak u małpy i torba lęgowa jak u kangurów (do tego jeszcze dojdziemy...). Czy jest więc coś, co łączy koniki morskie z rybami, poza faktem, że żyją w wodzie? Otóż tak - oddychają one skrzelami umieszczonymi wewnątrz ciała, tuż za głową. Jednak skrzela koników nie przypominają z wyglądu skrzeli innych ryb - zamiast wachlarzy tworzą raczej coś w rodzaju kiści winogron i są relatywnie niewielkie, ze względu na mało ruchliwy tryb życia.


Koniki morskie Urodził mnie... tatuś...

To prawda... Koniki morskie są żyworodne a ciąża i poród przypadają w udziale... samcom... Osiągają one dojrzałość płciową po wykształceniu torby lęgowej, usytuowanej pod tułowiem, od strony brzusznej. To właśnie po tej torbie odróżnić można samce od samic. Samce koników mogą zajść w ciążę (zabawnie to brzmi, prawda...?) przez cały czas trwania okresu lęgowego. Jego długość i termin są różne u różnych gatunków i uzależnione są głównie od temperatury wody, lecz wpływ na nie mają również monsuny i, żeby było romantyczniej, fazy księżyca. Przy pomocy specjalnego pokładełka samica umieszcza jajeczka w torbie lęgowej samca. Tam zostają one zapłodnione i zagnieżdżają się w ściankach torby. Torba lęgowa jest narządem analogicznym do macicy ssaków. Wypełniona jest płynem łożyskowym, który dostarcza embrionom tlenu i substancji odżywczych, potrzebnych do ich rozwoju, oraz odprowadza produkty przemiany materii. Wraz z dojrzewaniem płodów skład płynu łożyskowego w torbie ulega zmianie - coraz mniej przypomina płyn wewnątrz ustrojowy, coraz bardziej wodę morską, co zabezpiecza małe koniki przed szokiem środowiskowym w momencie narodzin.

Ciąża konika morskiego trwa od dwóch do czterech tygodni i jest tym krótsza, im wyższa temperatura wody. Poród odbywa się przeważnie w nocy i trwa nawet kilka godzin. Młode koniki wyglądają jak miniaturki dorosłych, mierzą przeważnie od siedmiu do dwunastu milimetrów i stają się od razu samodzielne - rodzice nie opiekują się młodymi. W jednym miocie przeważnie jest od stu do dwustu młodych, choć w przypadku najmniejszych gatunków liczba maluchów spada do pięciu. Największe koniki rodzą nawet do półtora tysiąca dzieci za jednym razem.

W większości przypadków koniki morskie łączą się w monogamiczne pary. Te związki trwają przez cały okres lęgowy, czasami nawet dłużej. Naukowcy podejrzewają jednak, że nie jest to regułą u wszystkich gatunków. Codzienne rytuały takiej pary są naprawdę urocze - co rano koniki zbliżają się do siebie, zmieniają kolor i zaczynają... tańczyć, kręcąc piruety dookoła wspólnej osi. Te pląsy trwają kilka minut, po czym para rozdziela się i resztę dnia spędza osobno, każde zajmuje się swoimi sprawami (przeważnie czekaniem aż przypłynie coś do zjedzenia...). Te poranne tańce trwają przez całą ciążę i mają na celu upewnienie się, czy oboje są gotowi do następnej w tym samym momencie (samiec jest gotowy już kilka godzin po poprzednim porodzie). Jeśli okaże się, że tak, zwykłe "dzień dobry" przeradza się w jeszcze bardziej skomplikowany rytuał zalotów, zakończony kolejnym zapłodnieniem. U jednego z gatunków trwa to nawet do dziewięciu godzin...


Koniki morskie Rodzinkę też mam ciekawą...

Najbliższymi krewnymi koników są tak zwane smoki morskie. Są one zwierzętami endemicznymi i występują tylko w wodach okalających Australię i Tasmanię. Swą nazwę zawdzięczają one naprawdę bajkowemu wyglądowi i większym niż u koników rozmiarom - ich przeciętna długość dochodzi do czterdziestu pięciu centymetrów. Od koników morskich odróżnia je głównie to, że ich ogony nie są chwytne, natomiast do zakotwiczania się w rafie koralowej lub wodorostach używają licznych liściokształtnych wypustek. Rozróżniamy dwa gatunki smoków morskich. Ponieważ nie doczekały się one jeszcze "ładnych" polskich nazw, posłużę się tu tłumaczeniem ich popularnych nazw angielskich. Mniejsze z nich to smoki liściaste (leafy sea dragon). Ilość liściopodobnych wyrostków na całym ich ciele, również na głowie i ogonie, jest tak duża, że wyglądają jakby obrośnięte były bluszczem. Dzięki temu są one praktycznie niewidoczne wśród wodorostów, dopóki się nie poruszą. Trochę większe smoki cherlawe (weedy sea dragon) swą nazwę zawdzięczają zdecydowanie mniejszej ilości wyrostków, przez co wyglądają faktycznie trochę jak zabiedzone chabety...

Listę dalszych bliskich krewnych otwierają ryby z rodzaju Solegnathus i Acentronura. Niestety nie doczekały się jeszcze polskiej nazwy, ich angielska nazwa to Pipehorses. Są one formą pośrednią pomiędzy konikami a igliczniami i wężynkami. Wyglądają trochę jak rozciągnięty na całą długość konik morski z zadartą głową. Jak u koników w wyglądzie tych ryb wyróżnić można głowę, tułów i ogon, chwytny i pozbawiony płetwy. Jednak w odróżnieniu od koników żyją one głównie na piaszczystych płyciznach.

Ostatnimi bliskimi krewnymi koników są iglicznie i wężynki - dość duża podrodzina, obejmująca około dwustu gatunków zamieszkujących wszystkie morza świata. Występują również w wodach śródlądowych. Z wyglądu to już prawie zwyczajne ryby - ich ciało jest wrzecionowate, bez wyraźnego podziału na głowę, tułów i ogon, który nie jest chwytny, lecz zakończony normalną płetwą. Jednak mimo tak "rybiej" budowy iglicznie nie są dobrymi pływakami. Prowadzą niemal osiadły tryb życia a ich ulubionym siedliskiem są łąki traw morskich, wśród których mogą się schować, udając źdźbła.

Dalsi kuzyni koników - Solenostomidae (ich angielska nazwa to ghost pipefishes), oraz pegazowate, zwane potocznie ćmami morskimi - to również niezwykle ciekawe stworzenia. Ghost pipefishes wyglądają jak... no właśnie, ciężko nawet porównać je do czegokolwiek, zapewne stąd właśnie bierze się ich angielska nazwa. Ich niebywała zdolność zmiany koloru pozwala im upodobnić się do wodorostów, a nawet ślimaków nagoskrzelnych, czy alg. Są to bardzo rzadkie zwierzęta i spotkanie z nimi pod wodą jest zawsze niezwykłym przeżyciem. W odróżnieniu od koników morskich, ciąża u tych ryb przypada w udziale samicom. Ich torba lęgowa uformowana jest ze zrośniętych płetw brzusznych.

Ćmy morskie (bardziej naukowo - pegazowate) charakteryzują się bardzo szczególną budową płetw piersiowych i brzusznych. Płetwy piersiowe są bardzo duże i przypominają z wyglądu skrzydła. Dzięki nim zaniepokojone ćmy mogą uciekać szybując w wodzie, a nawet ślizgając się po jej powierzchni. Płetwy brzuszne natomiast są zwinięte i funkcjonują w zasadzie jak nogi - to na nich właśnie ćmy poruszają się, chodząc po dnie. Są to bardzo tajemnicze zwierzęta, o których niewiele wiadomo, poza tym, że żerują na morskim dnie, ze szczególnym upodobaniem do chropawego, gruboziarnistego piasku i łąk trawy morskiej. Obserwacja nielicznych badanych osobników pozwala przypuszczać, że tworzą one bardzo silne struktury społeczne, których podstawą są monogamiczne związki, jeszcze silniejsze niż u koników morskich. Zaobserwowano również u nich zrzucanie skóry (u niektórych nawet codziennie), prawdopodobnie w celu pozbycia się alg i pasożytów.


Dbajcie o mnie, proszę...

Koniki morskie, mimo tego, że dość licznie występują w tropikalnych morzach, zagrożone są wyginięciem. Głównym tego powodem jest ich ogromna popularność w tradycyjnej dalekowschodniej medycynie. Uważane są one w Azji za doskonałe lekarstwo na schorzenia układu oddechowego. Stosuje się je również w leczeniu raka, impotencji i innych dysfunkcji seksualnych a także jako środek przeciwbólowy i nasenny. Suszone koniki morskie są też popularnym elementem różnego rodzaju ozdób, czy "pamiątek z podróży". Koniki masowo giną również w prywatnych, amatorskich akwariach, gdyż ich utrzymanie jest bardzo trudne - żywią się tylko pokarmem, który porusza się w wodzie i jest na tyle mały, żeby mogły go wessać. Spełnienie w zwykłym akwarium tych dwóch warunków na raz nie jest rzeczą łatwą.

Kiedy na przełomie XX i XXI wieku ilość odławianych corocznie koników morskich zaczęła przekraczać 25 milionów sztuk, międzynarodowe organizacje zajmujące się ochroną środowiska zaczęły szeroko zakrojoną akcję, mającą na celu ochronę tych niecodziennych zwierząt. Dzięki ich staraniom większość koników i ich krewnych znalazła się w Czerwonej Księdze Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN Red List). Zostały one również objęte konwencją CITES (Convention on International Trade in Endangered Species of Wild Fauna and Flora), określającą warunki i limity międzynarodowego handlu zagrożonym gatunkami. Działania te zaczęły przynosić efekt w 2004 roku, kiedy ilość odławianych koników morskich zaczęła spadać i spada do dziś, co daje nadzieję, że uda się uratować te sympatyczne stworzenia przed wyginięciem.

I dla nas, nurków jest to bardzo dobra wiadomość. Bo pomijając fakt, że koniki morskie są bardzo ważnym elementem morskiego ekosystemu, gdyby ich zabrakło, morza straciłyby wiele ze swego piękna, uroku i tajemniczości.


Tekst: Piotrek Gliszczyński
Zdjęcia: Jan Kłodaś