Nurkowanie z CN Nowa-AMA Aktualności Wypożyczalnia Sklep Serwis Wyjazdy Kontakt Basen Napełnianie butli Dla firm O firmie Ubezpieczenia
Bezpłatny biuletyn informacyjny:

archiwum i regulamin prenumeraty
Najważniejsze w nurkowaniu jest...

Zacznijmy od początku, czyli od przyczyn... Dlaczego nurkujemy...? Oczywiście na to pytanie nie ma jednej, właściwej, odpowiedzi. Dla każdego nurkowanie jest zapewne formą realizacji jakiejś wewnętrznej potrzeby, dla każdego pewnie innej, bo jego własnej, indywidualnej. Podobnie sprawa ma się również z odpowiedzią na trochę inaczej postawione pytanie - "po co nurkujemy?". Oczywiście po to, żeby tę wewnętrzną potrzebę zrealizować. Więc na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że znalezienie jednoznacznej, wspólnej dla wszystkich, odpowiedzi o cel nurkowania również nie jest możliwe. Ten "pierwszy rzut oka" znajduje zresztą potwierdzenie w praktyce - pytając nurków o cel jakiegokolwiek konkretnego nurkowania, zawsze dostaniemy inną odpowiedź... Tymczasem taka jedna, wspólna i zawsze prawdziwa odpowiedź istnieje... Czasami, i nie ma w tym nic złego, jako rzecz oczywista (dla świadomych nurków), ten cel nie jest wymieniany. Nie ma w tym nic złego, jeśli nurkowie wiedzą o nim i przede wszystkim właśnie jemu podporządkowują swoje plany. Jednak bardzo często zdarza się, że ta podstawowa zasada, z różnych przyczyn, umyka ze świadomości nurków, podczas ustalania planów nurkowych. A to już zdecydowanie nie dobrze... Jakiż więc jest ten nadrzędny cel każdego nurkowania, o którym prawie nikt nie wspomina, a spora część w ogóle nie myśli? Dość, moim zdaniem, istotny - bezpiecznie wrócić do domu...

My, nurkowie, nigdy nie powinniśmy zapominać o tym, że do realizacji naszych pasji wybraliśmy sobie jedyne środowisko naturalne na naszej planecie, które jest z definicji zabójcze dla ludzkiego organizmu - wodę. Nasze przeżycie w tym środowisku uzależnione jest od sprzętu, który zapewnia nam stały dopływ życiodajnej mieszanki oddechowej, wiec nie mamy podstaw, żeby czuć się pod wodą zbyt swobodnie. Dodatkowo sprawę komplikuje wpływ panującego pod powierzchnią ciśnienia na fizjologiczne aspekty funkcjonowania ludzkiego organizmu. Pod wodą czyhają na nas liczne pułapki - utonięcie, uduszenie, choroba ciśnieniowa, narkoza azotowa, urazy ciśnieniowe, zatrucie tlenem i wiele innych, nie tak bardzo oczywistych, jak choćby niemożność uzyskania pływalności dodatniej...

Te pułapki omijamy dzięki korzystaniu ze specjalistycznego sprzętu, oraz dzięki wiedzy, jaką wynosimy z kursów nurkowania. Ta wiedza, która pozwala nam z każdego nurkowania bezpiecznie wrócić do domu, nie ogranicza się tylko do techniki właściwego używania sprzętu nurkowego. Ma ona uświadomić nurkom fizyczne i fizjologiczne ograniczenia związane z nurkowaniem - wiedząc, jakie zagrożenia nurkowanie ze sobą niesie, łatwiej jest nam zabezpieczyć się przed nimi. Dzięki tej wiedzy nurkowie są świadomi, kiedy powinni kończyć nurkowanie, żeby nie zabrakło powietrza i żeby nie przekroczyć limitów bezdekompresyjnych. Ci bardziej świadomi wiedzą nawet, że nurkowanie będzie tylko w takim stopniu bezpieczne, w jakim zadbamy o to bezpieczeństwo na etapie planowania, czyli wiedzą, kiedy będą musieli to nurkowanie skończyć jeszcze zanim wejdą do wody. I jeśli wszystko pójdzie dobrze, tak zaplanowane nurkowanie zakończymy szczęśliwi i z uśmiechem na ustach. I tu pojawia się bardzo duży problem, od lat obserwowany (nie tylko przeze mnie), nad większością polskich nurkowisk. Problem polega na tym, że większość nurków na takim etapie kończy planowanie nurkowania, nie zadając sobie pytania, co będzie, jeśli jednak nie wszystko pójdzie dobrze?

Tym nurkom brakuje czujności - brakuje im świadomości, że jeśli jednak pod wodą wystąpi problem, którego nie wzięli pod uwagę planując nurkowanie, to powinni dysponować wiedzą i środkami, które umożliwią jego rozwiązanie. Ten brak czujności łatwo jest zrozumieć - poważne problemy pod wodą zdarzają się w nurkowaniu rekreacyjnym bardzo rzadko, więc czujność zostaje uśpiona. Lecz w ten sposób nie można usprawiedliwiać poważnych błędów w planowaniu nurkowania, bo czy można własne (i nurkowych partnerów) życie powierzać czemuś tak niepewnemu, jak łut szczęścia? Nawet w sytuacji, kiedy statystyka wyraźnie przemawia za tym, że brak szczęścia byłby wyjątkowym pechem, to statystyka nie zagwarantuje, że nigdy nie będziemy mieli pecha... Czy można mieć absolutną pewność, że podczas jakiegokolwiek nurkowania nie przytrafi się nam nic złego? Oczywiście nie... Cóż więc zrobić, żeby zabezpieczyć się przed ewentualnym pechem? To proste - być na niego zawsze gotowym. Jak się przed nim zabezpieczyć? Oto kilka "porad praktycznych"...

Zawsze trzeba planować nurkowanie, dostosowując plan do aktualnych warunków i umiejętności grupy nurkowej. Najgorszym pomysłem na nurkowanie jest "pójście na żywioł". Przeważnie takie nurkowania pozbawione są nie tylko sensu, ale również przyjemności. Trzeba też pamiętać, że tym, co ogranicza nasze możliwości eksplorowania głębin, są nie tylko uprawnienia, ale przede wszystkim umiejętności... Koniecznie trzeba pamiętać, że planując nurkowanie, należy "równać w dół", dostosowując plan do tych, których umiejętności są najniższe, nie odwrotnie.

Zawsze trzeba korzystać z konfiguracji sprzętowej odpowiedniej do planowanego nurkowania. Wszyscy wiedzą, że w sytuacji braku powietrza u partnera zdecydowanie łatwiej podzielić się z nim swoim powietrzem, mając jego zapasowe źródło. Ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, że "octopus", będący w ciepłych wodach wystarczającym zapasowym źródłem powietrza, w zimnej wodzie może być niebezpieczny, zwiększając ryzyko zamarznięcia pierwszego stopnia automatu. W zimnej wodzie zapasowym źródłem powietrza powinien być niezależny, drugi automat oddechowy. Nurkując na morzu, szczególnie na wrakach, powinno się zaopatrzyć w bojkę dekompresyjną, Podczas nurkowań podlodowych niezbędna jest asekuracja przy pomocy liny, oraz zabezpieczenie w postaci auto-ratowniczego zestawu, składającego się ze śrub lodowych i kołowrotka... To tylko nieliczne przykłady dostosowania konfiguracji sprzętowej do warunków nurkowania.

Zawsze trzeba zapewnić sobie możliwość powiadomienia służb medycznych o wystąpieniu wypadku nurkowego. Oczywiście podstawowym narzędziem komunikacji ze światem, w dzisiejszych czasach, jest telefon komórkowy. Powinien mieć on pełną baterię i wpisane numery telefonów do najbliższego pogotowia i najbliższej komory dekompresyjnej - dzięki temu zapewnimy sobie fachową pomoc, która dotrze w możliwie najkrótszym czasie. Te numery telefonów, wraz opisem całej drogi ewakuacyjnej, powinny być również udostępnione w widocznym miejscu.

Zawsze trzeba zapewnić zabezpieczenie (asekurację) nurkowania z brzegu. Zaplanowanie nurkowania w parze, bez asekuracji z brzegu, nie daj Boże w jakimś odludnym miejscu w lesie, to zdecydowanie najgorszy wariant "pójścia na żywioł", który śmiało można nazwać głupotą - jeśli dojdzie do wypadku nurkowego i trzeba będzie nieprzytomnego partnera doholować do brzegu, rozebrać ze sprzętu, udzielić mu pierwszej pomocy i wezwać pogotowie, to szanse na skuteczne przeprowadzenie takiej akcji przez jednego człowieka są praktycznie zerowe. Nad przebiegiem nurkowania powinna czuwać przynajmniej jedna osoba pozostająca na brzegu. Dobrze byłoby, gdyby oprócz niej w pogotowiu był też "nurek ratownik", będący w gotowości do niesienia pomocy pod wodą, oraz tak zwany "nurek asekurek", z gotowym do użycia sprzętem podstawowym, mogący pomóc na powierzchni wody, na przykład podczas holowania i wynoszenia ofiary na brzeg.

Zawsze na miejscu nurkowania musi znajdować się samochód ewakuacyjny. Jego użycie to ostateczność, w sytuacji, kiedy okaże się, że nie może na miejsce wypadku przyjechać karetka reanimacyjna - wtedy ofiarę musimy sami zawieźć do szpitala. Oczywiście musi to być samochód na tyle przestronny, żeby poszkodowanego można było w nim swobodnie położyć.

Zawsze na miejscu nurkowania musi znajdować się zestaw pierwszej pomocy tlenowej. Możliwość podania ofierze wypadku nurkowego czystego tlenu do oddychania to jeden z najważniejszych warunków skutecznego udzielenia mu pierwszej pomocy. Oczywiście może zrobić to tylko osoba, która potrafi... Trzeba też pamiętać, że "zestaw tlenowy" nie jest talizmanem, który ochroni nas przed nieszczęściem - jego zadaniem jest, by w razie tego nieszczęścia pomóc poszkodowanemu. Nie wystarczy więc, żeby był - musi być kompletny, sprawny i gotowy do użycia.

Nigdy nie wolno nurkować w miejscach pozbawionych kontaktu ze światem. Szanse na przywrócenie czynności życiowych, u osoby, u której doszło do zatrzymania krążenia, przy pomocy sztucznego oddychania i pośredniego masażu serca, są praktycznie zerowe - te czynności mają na celu, tak naprawdę, podtrzymanie tych czynności życiowych, do czasu przybycia wyspecjalizowanych służb medycznych, z odpowiednim zapleczem sprzętowo - farmakologicznym. Jeśli nie mamy jak wezwać pogotowia, to oczywiście możemy reanimować partnera do utraty sił, a potem zostanie już tylko usiąść i płakać...

Nigdy nie wolno nurkować w miejscach, do których nie da rady dojechać karetka pogotowia. Te cenne minuty przed przybyciem karetki, powinniśmy poświęcić na udzielanie pierwszej pomocy, nie na przenoszenie poszkodowanego z miejsca na miejsce.

Nigdy nie powinno się nurkować dekompresyjnie. Oczywiście jeżeli mówimy o "zwyczajnym nurkowaniu rekreacyjnym". Nurkowanie dekompresyjne już w swoich założeniach niesie ogromne ryzyko, ponieważ jeśli pod wodą wystąpi problem wymagający wynurzenia się na powierzchnię, to jak błahy by ten problem nie był, staje się poważnym problemem - ryzyko wystąpienia choroby ciśnieniowej urasta do rangi pewnika.

Nigdy nie wolno nurkować po spożyciu alkoholu. Cóż, ten fakt w zasadzie powinien być oczywisty dla wszystkich nurków. Jednak tak wiele razy widziałem, że jednak nie jest... Nurkować nie wolno nie tylko pod wpływem alkoholu, ale również "następnego dnia" - odwodnienie i zaburzenia metaboliczne, powodowane przez alkohol, utrzymują się znacznie dłużej, niż jego wpływ na ośrodkowy układ nerwowy, powodując zwiększone ryzyko wystąpienia choroby ciśnieniowej, oraz drastyczne zmniejszenie ogólnej wydolności organizmu.

Znam wiele osób, które czytając powyższe zestawienie obruszą się na te wszystkie "trzeba" i "nie wolno". Jednak użyłem tych zwrotów z pełną świadomością, zamiast bardziej łagodnych "należy" i "nie powinno się". Tymi podstawowymi zasadami planowania nurkowania powinny kierować się osoby, które biorą na siebie organizowanie "wypadu nurkowego", w jakiejkolwiek formie. Bowiem organizując nurkowanie przekracza się pewną bardzo istotną granicę. Dla pojedynczego nurka, uczestnika nurkowania, najważniejsze może być to, żeby nurkowanie było przyjemne. Dla osoby, która nurkowanie organizuje, najważniejsze musi być, żeby wszyscy cali wrócili do domu, ponieważ bierze na siebie odpowiedzialność za życie i zdrowie uczestników organizowanej przez siebie akcji - odpowiedzialność przed własnym sumieniem, przed uczestnikami, przed ich bliskimi... I nie wolno mu dopuścić do żadnej sytuacji, która narazi na szwank tych, którzy mu zaufali. A jeśli statystyka wskaże, że tym razem jego kolej na "pecha", musi być pewien, że jest gotów, by stawić mu czoło.

Jednak nawet najdoskonalsze zaplanowanie nurkowania, zabezpieczenie wszystkich niezbędnych do rozwiązania ewentualnych problemów środków to za mało, żeby w razie czego skutecznie rozwiązać te problemy. To tylko połowa sukcesu, druga połowa to umiejętności. Wszystkie procedury ratownicze, zarówno te pod, jak i nawodne mogą być skuteczne tylko wtedy, kiedy wykonuje się je odruchowo, wręcz "bezmyślnie". Bardzo ważne jest utrzymywanie umiejętności ratowniczych w stałej gotowości, najlepiej poprzez ćwiczenia praktyczne, które utrwalają je w podświadomości. Dopiero połączenie odpowiedniego planowania, zaplecza i "czujności", zapewniającej skuteczność działania, mogą dać poczucie nie tyle bezpieczeństwa, co gotowości na ewentualne niebezpieczeństwo.

O tym, jak piękne jest nurkowanie napisano już bardzo wiele słów, ja też nie raz o tym pisałem. O tym, że może być niebezpieczne, jeżeli nie będzie podporządkowane podstawowym zasadom, takim jak te powyżej, dowiadujemy się na kursach nurkowania. Jednak zdecydowanie zbyt często ta wiedza schodzi na dalszy plan, z czasem wręcz zaciera się w świadomości - po co zaprzątać sobie głowę czymś, co i tak "nam się nie przytrafi"? A co, jeśli się przytrafi...? W końcu nikt z nas nie jest nieśmiertelny... Te wszystkie powyższe "zawsze" i "nigdy", to nie rojenia paranoika, ale podstawowe zasady bezpieczeństwa, których łamanie jest przejawem braku wyobraźni, braku odpowiedzialności i może skończyć się tragedią. Nam, nurkom, nigdy nie wolno zapominać, że żywioł, który odwiedzamy, ten najpiękniejszy ze światów, nie jest dla nas przyjazny, wymaga szacunku i pokory; że organizacja nurkowania wymaga dojrzałości, wiedzy i poczucia odpowiedzialności; że w nurkowaniu ważne jest, żeby było przyjemne, żeby było ekscytującą przygodą i radością, ale najważniejsze jest, żeby było bezpieczne...

Piotrek Gliszczyński, CN Nowa AMA