Nurkowanie z CN Nowa-AMA Aktualności Wypożyczalnia Sklep Serwis Wyjazdy Kontakt Basen Napełnianie butli Dla firm O firmie Ubezpieczenia
Bezpłatny biuletyn informacyjny:

archiwum i regulamin prenumeraty
Nie żałujcie mamutów...

Na bezkresnej, piaszczystej płyciźnie, pośród turkusowej wody widać nieregularny, poszarpany, zielony okrąg rafy, wewnątrz którego zieje niemal idealnie okrągła, ciemnogranatowa dziura, na której tle łódź nurkowa wygląda jak niewielki pyłek... To zdjęcie znają prawdopodobnie wszyscy nurkowie na świecie - przedstawia ono Great Blue Hole, znajdujący się wewnątrz ogromnej rafy Lighthouse Reef, w Belize. Great Blue Hole to największa na świecie formacja geologiczna tego typu - ma średnicę ponad 300 metrów... Inny niesamowity obrazek: niewielka, zaciszna zatoczka, oddzielona od morza skalistą mierzeją. W samym rogu płycizny, tuż przy brzegu, na końcu piaszczystej plaży, biel piasku ciemnieje dookoła lejkowatego zagłębienia, by w środku przejść w - znany z poprzedniego zdjęcia - głęboki granat... Na tym zdjęciu niesamowite wrażenie robią nie tyle rozmiary studni (której średnica wynosi niecałe 30 metrów), ile jej niedorzeczność w takim miejscu, nastrój tajemniczości... Całkowicie zasłużony - to Dean's Blue Hole - najgłębsza znana "błękitna dziura" na świecie, której dno znajduje się na głębokości 202 metrów... I jeszcze jeden bajkowy widok - pośród krystalicznie czystej wody majaczą fantastyczne stalaktyty, a w oddali wpadające przez otwór jaskini światło układa się w hipnotyzujące, migoczące pasma... to pamiątka z nurkowania w cenocie Dos Ojos.

Zaglądając do jakiegokolwiek rankingu miejsc nurkowych, zawsze "błękitne dziury" i cenoty znajdziemy w ścisłej czołówce. I nic dziwnego - jedne i drugie są tajemnicze, "inne" i zapewniają niezapomniane przeżycia, na długo pozostające w pamięci. Oczywiście nurkowanie w cenotach i blue hole'ach dostarcza diametralnie odmiennych wrażeń, dlaczego więc pojawiają się w tym artykule razem? Ponieważ ich geneza jest bardzo podobna, powstawały w tym samym czasie i możemy się dziś nimi cieszyć dzięki... epoce lodowcowej.

Czym są cenoty i błękitne studnie? Z geologicznego punktu widzenia to zapadliska krasowe, czyli zagłębienia terenu, powstałe na skutek chemicznego wietrzenia skał wapiennych. Woda deszczowa, dzięki rozpuszczonemu w niej dwutlenkowi węgla, przesączając się przez glebę, zamienia się w słaby kwas węglowy, który rozpuszczając miękką, wapienną skałę tworzy w niej korytarze - w ten sposób powstają jaskinie krasowe, w mniejszym, lub większym stopniu wypełnione wodą. W momencie, kiedy strop takiej jaskini, pozbawiony podpory, zapadnie się do jej wnętrza, powstaje "dziura w ziemi" - zapadlisko krasowe. Zarówno jaskinie krasowe, jak i zapadliska są zjawiskami, można by rzec, pospolitymi na naszej planecie, jednak cenoty i blue hole są wśród nich dość szczególne. Większość formacji krasowych powstaje na wyżynach, bądź w rejonach górskich, tymczasem meksykańskie cenoty położone są na wschodnim, nizinnym wybrzeżu kraju (głównie na półwyspie Jukatan), a błękitne studnie znajdują się poniżej poziomu morza. Jak więc możliwe było ich powstanie, skoro żeby doszło do wydrążenia przez wodę korytarzy w skałach wapiennych, musi ona spływać do niżej położonych wód gruntowych, a tak blisko poziomu morza wody gruntowe znajdują się tuż pod powierzchnią ziemi? Nie mówiąc już o blue hole'ach, które znajdują się poniżej poziomu morza? Nie byłoby to możliwe, gdyby nie epoka lodowcowa (a ściślej ostatnie zlodowacenie - formalnie rzecz biorąc epoka lodowcowa, która rozpoczęła się około 110 tysięcy lat temu, wciąż trwa, przechodząc teraz, trwający już ponad 10 tysięcy lat, okres interglacjalny).Na bezkresnej, piaszczystej płyciźnie, pośród turkusowej wody widać nieregularny, poszarpany, zielony okrąg rafy, wewnątrz którego zieje niemal idealnie okrągła, ciemnogranatowa dziura, na której tle łódź nurkowa wygląda jak niewielki pyłek... To zdjęcie znają prawdopodobnie wszyscy nurkowie na świecie - przedstawia ono Great Blue Hole, znajdujący się wewnątrz ogromnej rafy Lighthouse Reef, w Belize. Great Blue Hole to największa na świecie formacja geologiczna tego typu - ma średnicę ponad 300 metrów... Inny niesamowity obrazek: niewielka, zaciszna zatoczka, oddzielona od morza skalistą mierzeją. W samym rogu płycizny, tuż przy brzegu, na końcu piaszczystej plaży, biel piasku ciemnieje dookoła lejkowatego zagłębienia, by w środku przejść w - znany z poprzedniego zdjęcia - głęboki granat... Na tym zdjęciu niesamowite wrażenie robią nie tyle rozmiary studni (której średnica wynosi niecałe 30 metrów), ile jej niedorzeczność w takim miejscu, nastrój tajemniczości... Całkowicie zasłużony - to Dean's Blue Hole - najgłębsza znana "błękitna dziura" na świecie, której dno znajduje się na głębokości 202 metrów... I jeszcze jeden bajkowy widok - pośród krystalicznie czystej wody majaczą fantastyczne stalaktyty, a w oddali wpadające przez otwór jaskini światło układa się w hipnotyzujące, migoczące pasma... to pamiątka z nurkowania w cenocie Dos Ojos.

Zaglądając do jakiegokolwiek rankingu miejsc nurkowych, zawsze "błękitne dziury" i cenoty znajdziemy w ścisłej czołówce. I nic dziwnego - jedne i drugie są tajemnicze, "inne" i zapewniają niezapomniane przeżycia, na długo pozostające w pamięci. Oczywiście nurkowanie w cenotach i blue hole'ach dostarcza diametralnie odmiennych wrażeń, dlaczego więc pojawiają się w tym artykule razem? Ponieważ ich geneza jest bardzo podobna, powstawały w tym samym czasie i możemy się dziś nimi cieszyć dzięki... epoce lodowcowej.

Czym są cenoty i błękitne studnie? Z geologicznego punktu widzenia to zapadliska krasowe, czyli zagłębienia terenu, powstałe na skutek chemicznego wietrzenia skał wapiennych. Woda deszczowa, dzięki rozpuszczonemu w niej dwutlenkowi węgla, przesączając się przez glebę, zamienia się w słaby kwas węglowy, który rozpuszczając miękką, wapienną skałę tworzy w niej korytarze - w ten sposób powstają jaskinie krasowe, w mniejszym, lub większym stopniu wypełnione wodą. W momencie, kiedy strop takiej jaskini, pozbawiony podpory, zapadnie się do jej wnętrza, powstaje "dziura w ziemi" - zapadlisko krasowe. Zarówno jaskinie krasowe, jak i zapadliska są zjawiskami, można by rzec, pospolitymi na naszej planecie, jednak cenoty i blue hole są wśród nich dość szczególne. Większość formacji krasowych powstaje na wyżynach, bądź w rejonach górskich, tymczasem meksykańskie cenoty położone są na wschodnim, nizinnym wybrzeżu kraju (głównie na półwyspie Jukatan), a błękitne studnie znajdują się poniżej poziomu morza. Jak więc możliwe było ich powstanie, skoro żeby doszło do wydrążenia przez wodę korytarzy w skałach wapiennych, musi ona spływać do niżej położonych wód gruntowych, a tak blisko poziomu morza wody gruntowe znajdują się tuż pod powierzchnią ziemi? Nie mówiąc już o blue hole'ach, które znajdują się poniżej poziomu morza? Nie byłoby to możliwe, gdyby nie epoka lodowcowa (a ściślej ostatnie zlodowacenie - formalnie rzecz biorąc epoka lodowcowa, która rozpoczęła się około 110 tysięcy lat temu, wciąż trwa, przechodząc teraz, trwający już ponad 10 tysięcy lat, okres interglacjalny).

Podczas ostatniego zlodowacenia, trwającego od 25 do 10 tysięcy lat temu, poziom mórz i oceanów obniżył się mniej więcej o 100 - 120 metrów. W tym okresie na półwyspie Jukatan istniał już prawdopodobnie system, leżących tuż pod powierzchnią, jaskiń krasowych, wypełnionych wodą, która wraz obniżeniem poziomu wód oceanicznych, odpłynęła głębiej, na zasadzie naczyń połączonych. Pozbawione podpory, którą była dla nich woda, stropy tych jaskiń zaczęły się zapadać, tworząc studnie, które dziś nazywamy cenotami. Hiszpańskie słowo "cenote", pochodzi wprost z języka Majów, w którym słowo "dz'onot" określa dziurę w ziemi wypełnioną wodą, czyli po prostu studnię. To właśnie przez te studnie dziś możemy dostać się do systemu jaskiń i nurkować w nich. Przez kilkanaście tysięcy lat, kiedy korytarze były "suche", spływająca nimi woda deszczowa pogłębiała system jaskiń i tworzyła fantastyczne stalaktyty (to te zwisające z sufitu), stalagmity (wyrastające z podłoża) i stalagnaty (kolumny łączące sufit z podłożem), które dziś możemy podziwiać podczas nurkowania. Około 13 tysięcy lat temu klimat na ziemi zaczął się ocieplać, co zapoczątkowało cofanie się lodowców i stopniowe podnoszenie poziomu wód oceanicznych. Wtedy do systemu jaskiń, niejako "od spodu", zaczęła wdzierać się słona woda oceaniczna. Z powodu dużej różnicy gęstości nie mieszała się ona z wypełniającą jaskinie słodką wodą, lecz wypierała ją ku górze. Obecnie większość cenotów na Jukatanie wypełnionych jest od góry wodą słodką, pod którą zalega woda słona. Granicę pomiędzy warstwami wody o znacząco różnym zasoleniu nazywamy halokliną. Poziom wód oceanicznych ustalił się na dzisiejszym poziomie około 10 tysięcy lat temu, wtedy też zakończyło się ostatnie zlodowacenie i systemy jaskiń na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej znów wypełniły się wodą.

Największy z tych systemów znajduje się na półwyspie Jukatan, w Meksyku. Dokładna liczba cenotów na Jukatanie nie jest znana (ze względu na ich specyfikę wciąż mogą powstawać nowe), jednak szacuje się ją na ponad 3000. Do dziś zbadano i zarejestrowano około 1400 cenotów. Jeszcze do roku 1980 nie wiązano cenotów z rozległym systemem jaskiń, o którym w ogóle nie wiedziano. Dopiero rozwój techniki nurkowej i zapał nurków jaskiniowych z całego świata uzmysłowił naukowcom ogrom tego zjawiska. Do dziś przebadano i dokładnie opisano zaledwie 177 systemów jaskiń pod cenotami - ich łączna długość wynosi prawie 760 kilometrów! Najdłuższa ze zbadanych jaskiń - Ox Bel Ha (w języku Yucatec Maya znaczy to "trzy ścieżki wody") ma długość ponad 172 kilometrów. Najgłębsza, Dos Ojos (po hiszpańsku "dwoje oczu"), ma głębokość prawie 120 metrów. Półwysep Jukatan porównać można do gigantycznej gąbki, której pory, pod postacią jaskiń, korytarzy i cenotów nasączone są wodą. Jest to, jak do tej pory, największy system podziemnych zbiorników wodnych na świecie i jego badanie możliwe jest tylko dzięki temu, że pojedyncze jaskinie połączone są z powierzchnią wieloma cenotami - na przykład do systemu Ox Bel Ha prowadzi aż 130 "studni".

Cenoty miały ogromne znaczenie dla zamieszkujących Jukatan Majów. Były dla nich jedynym źródłem słodkiej wody (na półwyspie w zasadzie nie ma rzek, ani naturalnych jezior, poza większymi cenotami), ponadto pełniły ważne funkcje rytualne podczas obrzędów ku czci boga wody i deszczu - Chaca. W wielu cenotach do dziś znajdowane są artefakty tej prastarej kultury, pod postacią kosztowności składanych w ofierze bogom. Niestety natrafić można w nich również na bogato zdobione szczątki ludzkie, świadczące o dokonywanych przez Majów ofiarach z ludzi. Indianie wierzyli również, że cenoty są bramami wiodącymi w zaświaty. Studnie te mają bardzo różne kształty, różnią się tez znacząco rozmiarem - najmniejsze mają średnicę około metra, największe to całkiem spore jeziorka, nad którymi Majowie budowali swoje miasta. Dziś już nie składa się w cenotach ofiar z ludzi, natomiast ludzie masowo odwiedzają je, by cieszyć oczy tymi cudami natury.

Nurkowanie w cenotach jest doznaniem jedynym w swoim rodzaju. Po pierwsze ze względu na przejrzystość wody. Jest ona czysta jak przysłowiowy kryształ, gdyż przesączając się przez glebę i wapienne skały, zostaje bardzo dokładnie odfiltrowana. W większości cenotów widoczność ograniczają jedynie... ściany. Drugą niesamowitą atrakcją są wypełniające jaskinie stalaktyty, stalagmity i stalagnaty. Trzecim niezapomnianym przeżyciem jest gra światła słonecznego, wpadającego do jaskiń przez cenoty, a czwartym widok halokliny - światło załamujące się na granicy ośrodków o różnej gęstości zachowuje się naprawdę ciekawie. Głębokość, na której znajduje się haloklina rośnie wraz z odległością od wybrzeża - przy samym brzegu morza waha się ona między 10 a 20 metrów, w głębi półwyspu zobaczyć ją można dopiero na głębokości 100 metrów.

Najgłębszym, znanym dziś, cenotem jest Zacatón, leżący na północno-wschodnim wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Liczy on sobie 339 metrów głębokości (głębokość od lustra wody wynosi 319 metrów) i jest drugą, co do głębokości zalaną jaskinią - ustępuje jedynie włoskiej Pozzo del Merro (392 metry głębokości).

Błękitne studnie powstawały w większości w podobny sposób, jak cenoty - większość z nich leży zresztą w tym samym rejonie, na wyspach Zatoki Meksykańskiej (głównie w archipelagu Wysp Bahama), oraz Morza Karaibskiego. Blue hole występują w narosłych z rafy koralowej platformach i można podzielić je na dwa rodzaje - takie, które przed obniżeniem poziomu wód oceanicznych były jaskiniami krasowymi, oraz takie, które powstały w całości podczas ostatniego zlodowacenia. Te pierwsze tworzyły się dokładnie tak samo, jak cenoty i charakteryzują się tym, że ich otwór ma mniejszą średnicę, niż podstawa. Taką budowę ma większość karaibskich błękitnych studni, wśród nich dwie najsławniejsze - Great Blue Hole w Belize i Dean's Blue Hole na wyspie Long Island, w archipelagu wysp Bahama. Drugi rodzaj błękitnych studni powstawał na skutek zapadnięcia się w siebie rafy koralowej, której porowata struktura nie była w stanie, bez podpory wypełniającej ją wody morskiej, udźwignąć własnego ciężaru - blue hole tego rodzaju są przeważnie szersze u góry, niż u dołu. Jeśli na dodatek zdarzyło się tak, że zapadlisko powstało blisko zewnętrznej ściany rafy, jej "nadmiar" może - zamiast stożkowatego rumowiska na dnie - wybić w tej ścianie dziurę i wypaść na zewnątrz. Tak właśnie powstała najbardziej chyba znana ze wszystkich błękitnych studni - Blue Hole w Dahab, razem ze sławnym Archem.

Great Blue Hole fascynuje przede wszystkim swoim ogromem - średnica ponad 300 metrów, głębokość 124 metry robią naprawdę wielkie wrażenie. Jednak dla większości nurków, którzy przyjeżdżają tu przeżyć wielką przygodę, zanurzenie w tym kolosie okazuje się równie kolosalnym rozczarowaniem. Po pierwsze z powierzchni wody nie da się zobaczyć studni tak, jak na zdjęciach lotniczych, po drugie nurkowanie w zakresie głębokości "rekreacyjnych" to zwykłe nurkowanie przy koralowej ścianie, w dodatku bardzo ubogiej w życie, ze względu na izolację od otwartego oceanu. Dwie prawdziwe atrakcje tego miejsca znajdują się głębiej... Pierwszą z nich jest galeria gigantycznych stalaktytów, mających nawet po osiem metrów długości. Znajdują się one we wgłębieniu południowej ściany, na głębokości między 38 a 45 metrów. Ich obecność jest podstawowym dowodem na to, że ta wielka studnia powstała z istniejącej już jaskini krasowej - tego typu formacje nie mogą powstawać pod wodą, ponadto są one zbyt duże, żeby powstały w relatywnie krótkim okresie ostatniego zlodowacenia. Wreszcie badania izotopowe wykazały, że jaskinia i stalaktyty powstawały w trzech etapach, pomiędzy 153 a 60 tysięcy lat temu. Drugą z podwodnych atrakcji Great Blue Hole jest ogromna jaskinia w zachodniej ścianie studni. Składa się ona z dwóch dużych komór, połączonych przestronnym korytarzem. Za drugą komorą ciągnie się jeszcze jeden, ślepo zakończony korytarz. W pierwszej komorze leżą szkielety pięciu żółwi. Niestety wejście do tej jaskini znajduje się na głębokości 50 metrów, co sprawia, że jest to, dla większości przybywających tu nurków, atrakcja raczej wirtualna...

Podobnie sprawa ma się z drugą ze sławnych błękitnych studni - tą w Dahab. Tu również nurkowanie do głębokości 30 metrów nie jest szczególnie ekscytującym doznaniem. Żeby w pełni doświadczyć magii tego miejsca i zobaczyć Archa (czyli Łuk - gigantyczny otwór w ścianie rafy, łączący studnię z otwartym morzem) w całej okazałości, trzeba zanurzyć się na głębokość około 60 metrów i mimo braku wiarygodnych punktów odniesienia perfekcyjnie kontrolować pływalność, ponieważ do dna jest tam jeszcze prawie drugie tyle... Ponieważ Arch skierowany jest na północny wschód, najlepiej jest to zrobić wcześnie rano, kiedy łuk rozświetlony jest promieniami słońca. Oficjalnie nurkowania takie dostępne są w Blue Hole tylko dla nurków technicznych, więc nurkowie rekreacyjni mogą o tych wspaniałościach jedynie pomarzyć. I lepiej, żeby na tym poprzestali - większość z ponad stu śmiertelnych wypadków w Blue Hole przydarzyła się właśnie nurkom rekreacyjnym, którzy postanowili urzeczywistnić marzenia, przeceniając swoje szczęście, wiedzę i umiejętności. Na szczęście nurkowie nietechniczni też mogą tu przeżyć niezapomniane nurkowania - zewnętrzna ściana rafy jest dużo ciekawsza, niż wnętrze Blue Hole. Przede wszystkim tętni życiem, zwłaszcza w koralowym ogrodzie, w okolicy siodła (zagłębienia, które łączy Blue Hole z otwartym morzem od góry), a poza tym tuż obok są niesamowite Bellsy.

Jak widać nurkowanie w dwóch najsłynniejszych blue hole'ach świata nie jest niczym szczególnym, dopóki nie przekroczy się granicy 40, a nawet 50 metrów głębokości - co więcej, tak naprawdę płytkie nurkowania tam można uznać za nieciekawe. Dzieje się tak ze względu na ich ogromną średnicę, która uniemożliwia ani zobaczenie, ani poczucie, że nurkuje się w studni. Zupełnie inaczej wygląda to w Dean's Blue Hole - nie tylko najgłębszej, ale chyba również najbardziej tajemniczej błękitnej studni na Ziemi. Ponieważ jej średnica na powierzchni wynosi niecałe 30 metrów, a woda w niej jest bardzo przejrzysta, już chwilę po zanurzeniu trudno byłoby nie zauważyć, że jest to studnia - doskonale widać nieregularny okrąg nieba w górze i opadające dookoła ściany. Ściany te nie opadają pionowo - Dean's Blue Hole ma kształt stożka, jego średnica rośnie wraz z głębokością i przy dnie osiąga ponad 100 metrów. Płytkie nurkowanie w tym miejscu dostarcza niesamowitych doznań - majaczące w półmroku ściany, mroczna, wydawałoby się, że bezdenna czeluść pod spodem i "wodospady" powoli osypującego się z krawędzi piasku. To wszystko robi naprawdę wielkie wrażenie, ale... tylko na chwilę. Bo przecież ile można pływać w kółko i oglądać to samo w przestrzeni, która ma około 30 metrów średnicy? Dean's Blue Hole to piękne miejsce, ale na krótkie nurkowanie. I być może właśnie dlatego jest to jedno z kultowych miejsc nurkowych dla freediverów. Ale nie tylko - również wielu nurków technicznych marzy o nurkowaniu w tej tajemniczej studni, która kryje w sobie wiele czekających na zbadanie sekretów. Wiadomo, że w głębszych partiach Dean's Blue Hole znajdują się liczne jaskinie i korytarze, jednak ze względu na głębokość nikt ich jeszcze nie eksplorował. Tymczasem przynajmniej część z nich musi być połączona z otwartym morzem - świadczy o tym fakt, że w czasie przypływu ze studni do zatoki, w której się znajduje, wylewają się ogromne masy wody. Ten, kto pierwszy odkryje takie przejście, z pewnością zdobędzie wielką sławę i szacunek w świecie nurków technicznych, nic więc dziwnego, że większość z nich chciałaby tego dokonać... Dean's Blue Hole jest również nie lada zagadką dla geologów - jest to bodajże jedyny blue hole na świecie, który przekracza głębokość 125 metrów (jaskinie krasowe nie mogą się tworzyć poniżej poziomu morza, a o tyle właśnie był on niższy, niż teraz, podczas ostatniego zlodowacenia) - co więcej, jest on prawie dwa razy głębszy! Do dziś nie wiadomo, dlaczego tak się stało i ten, kto rozwiąże tę zagadkę, również okryje się sławą i szacunkiem.

Do cenotów przybywają rzesze nurków z całego swiata. Zarówno ci rekreacyjni, jak i ci techniczni przeżyją tam niesamowite nurkowania, które być może będą pamiętać, jako najpiękniejsze w życiu. Blue hole również przyciągają nurków jak magnes, również tych rekreacyjnych, dla których w większości stają się rozczarowaniem. Ale chyba mało kto się tym przejmuje - bo przecież nie tylko o piękno i podwodne doznania chodzi - ważny jest sam fakt zanurzenia się w miejscu legendarnym, tajemniczym i monumentalnym. Ważne jest to, że można sobie i innym powiedzieć z dumnie podniesioną głową - "nurkowałem w Blue Hole". A jeśli komuś z Was żal mamutów, to niech pamięta, że gdyby nie zlodowacenie, które doprowadziło do ich wyginięcia, nie mielibyśmy dziś tych podwodnych cudów...

Podczas ostatniego zlodowacenia, trwającego od 25 do 10 tysięcy lat temu, poziom mórz i oceanów obniżył się mniej więcej o 100 - 120 metrów. W tym okresie na półwyspie Jukatan istniał już prawdopodobnie system, leżących tuż pod powierzchnią, jaskiń krasowych, wypełnionych wodą, która wraz obniżeniem poziomu wód oceanicznych, odpłynęła głębiej, na zasadzie naczyń połączonych. Pozbawione podpory, którą była dla nich woda, stropy tych jaskiń zaczęły się zapadać, tworząc studnie, które dziś nazywamy cenotami. Hiszpańskie słowo "cenote", pochodzi wprost z języka Majów, w którym słowo "dz'onot" określa dziurę w ziemi wypełnioną wodą, czyli po prostu studnię. To właśnie przez te studnie dziś możemy dostać się do systemu jaskiń i nurkować w nich. Przez kilkanaście tysięcy lat, kiedy korytarze były "suche", spływająca nimi woda deszczowa pogłębiała system jaskiń i tworzyła fantastyczne stalaktyty (to te zwisające z sufitu), stalagmity (wyrastające z podłoża) i stalagnaty (kolumny łączące sufit z podłożem), które dziś możemy podziwiać podczas nurkowania. Około 13 tysięcy lat temu klimat na ziemi zaczął się ocieplać, co zapoczątkowało cofanie się lodowców i stopniowe podnoszenie poziomu wód oceanicznych. Wtedy do systemu jaskiń, niejako "od spodu", zaczęła wdzierać się słona woda oceaniczna. Z powodu dużej różnicy gęstości nie mieszała się ona z wypełniającą jaskinie słodką wodą, lecz wypierała ją ku górze. Obecnie większość cenotów na Jukatanie wypełnionych jest od góry wodą słodką, pod którą zalega woda słona. Granicę pomiędzy warstwami wody o znacząco różnym zasoleniu nazywamy halokliną. Poziom wód oceanicznych ustalił się na dzisiejszym poziomie około 10 tysięcy lat temu, wtedy też zakończyło się ostatnie zlodowacenie i systemy jaskiń na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej znów wypełniły się wodą.

Największy z tych systemów znajduje się na półwyspie Jukatan, w Meksyku. Dokładna liczba cenotów na Jukatanie nie jest znana (ze względu na ich specyfikę wciąż mogą powstawać nowe), jednak szacuje się ją na ponad 3000. Do dziś zbadano i zarejestrowano około 1400 cenotów. Jeszcze do roku 1980 nie wiązano cenotów z rozległym systemem jaskiń, o którym w ogóle nie wiedziano. Dopiero rozwój techniki nurkowej i zapał nurków jaskiniowych z całego świata uzmysłowił naukowcom ogrom tego zjawiska. Do dziś przebadano i dokładnie opisano zaledwie 177 systemów jaskiń pod cenotami - ich łączna długość wynosi prawie 760 kilometrów! Najdłuższa ze zbadanych jaskiń - Ox Bel Ha (w języku Yucatec Maya znaczy to "trzy ścieżki wody") ma długość ponad 172 kilometrów. Najgłębsza, Dos Ojos (po hiszpańsku "dwoje oczu"), ma głębokość prawie 120 metrów. Półwysep Jukatan porównać można do gigantycznej gąbki, której pory, pod postacią jaskiń, korytarzy i cenotów nasączone są wodą. Jest to, jak do tej pory, największy system podziemnych zbiorników wodnych na świecie i jego badanie możliwe jest tylko dzięki temu, że pojedyncze jaskinie połączone są z powierzchnią wieloma cenotami - na przykład do systemu Ox Bel Ha prowadzi aż 130 "studni".

Cenoty miały ogromne znaczenie dla zamieszkujących Jukatan Majów. Były dla nich jedynym źródłem słodkiej wody (na półwyspie w zasadzie nie ma rzek, ani naturalnych jezior, poza większymi cenotami), ponadto pełniły ważne funkcje rytualne podczas obrzędów ku czci boga wody i deszczu - Chaca. W wielu cenotach do dziś znajdowane są artefakty tej prastarej kultury, pod postacią kosztowności składanych w ofierze bogom. Niestety natrafić można w nich również na bogato zdobione szczątki ludzkie, świadczące o dokonywanych przez Majów ofiarach z ludzi. Indianie wierzyli również, że cenoty są bramami wiodącymi w zaświaty. Studnie te mają bardzo różne kształty, różnią się tez znacząco rozmiarem - najmniejsze mają średnicę około metra, największe to całkiem spore jeziorka, nad którymi Majowie budowali swoje miasta. Dziś już nie składa się w cenotach ofiar z ludzi, natomiast ludzie masowo odwiedzają je, by cieszyć oczy tymi cudami natury.

Nurkowanie w cenotach jest doznaniem jedynym w swoim rodzaju. Po pierwsze ze względu na przejrzystość wody. Jest ona czysta jak przysłowiowy kryształ, gdyż przesączając się przez glebę i wapienne skały, zostaje bardzo dokładnie odfiltrowana. W większości cenotów widoczność ograniczają jedynie... ściany. Drugą niesamowitą atrakcją są wypełniające jaskinie stalaktyty, stalagmity i stalagnaty. Trzecim niezapomnianym przeżyciem jest gra światła słonecznego, wpadającego do jaskiń przez cenoty, a czwartym widok halokliny - światło załamujące się na granicy ośrodków o różnej gęstości zachowuje się naprawdę ciekawie. Głębokość, na której znajduje się haloklina rośnie wraz z odległością od wybrzeża - przy samym brzegu morza waha się ona między 10 a 20 metrów, w głębi półwyspu zobaczyć ją można dopiero na głębokości 100 metrów.

Najgłębszym, znanym dziś, cenotem jest Zacatón, leżący na północno-wschodnim wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Liczy on sobie 339 metrów głębokości (głębokość od lustra wody wynosi 319 metrów) i jest drugą, co do głębokości zalaną jaskinią - ustępuje jedynie włoskiej Pozzo del Merro (392 metry głębokości).

Błękitne studnie powstawały w większości w podobny sposób, jak cenoty - większość z nich leży zresztą w tym samym rejonie, na wyspach Zatoki Meksykańskiej (głównie w archipelagu Wysp Bahama), oraz Morza Karaibskiego. Blue hole występują w narosłych z rafy koralowej platformach i można podzielić je na dwa rodzaje - takie, które przed obniżeniem poziomu wód oceanicznych były jaskiniami krasowymi, oraz takie, które powstały w całości podczas ostatniego zlodowacenia. Te pierwsze tworzyły się dokładnie tak samo, jak cenoty i charakteryzują się tym, że ich otwór ma mniejszą średnicę, niż podstawa. Taką budowę ma większość karaibskich błękitnych studni, wśród nich dwie najsławniejsze - Great Blue Hole w Belize i Dean's Blue Hole na wyspie Long Island, w archipelagu wysp Bahama. Drugi rodzaj błękitnych studni powstawał na skutek zapadnięcia się w siebie rafy koralowej, której porowata struktura nie była w stanie, bez podpory wypełniającej ją wody morskiej, udźwignąć własnego ciężaru - blue hole tego rodzaju są przeważnie szersze u góry, niż u dołu. Jeśli na dodatek zdarzyło się tak, że zapadlisko powstało blisko zewnętrznej ściany rafy, jej "nadmiar" może - zamiast stożkowatego rumowiska na dnie - wybić w tej ścianie dziurę i wypaść na zewnątrz. Tak właśnie powstała najbardziej chyba znana ze wszystkich błękitnych studni - Blue Hole w Dahab, razem ze sławnym Archem.

Great Blue Hole fascynuje przede wszystkim swoim ogromem - średnica ponad 300 metrów, głębokość 124 metry robią naprawdę wielkie wrażenie. Jednak dla większości nurków, którzy przyjeżdżają tu przeżyć wielką przygodę, zanurzenie w tym kolosie okazuje się równie kolosalnym rozczarowaniem. Po pierwsze z powierzchni wody nie da się zobaczyć studni tak, jak na zdjęciach lotniczych, po drugie nurkowanie w zakresie głębokości "rekreacyjnych" to zwykłe nurkowanie przy koralowej ścianie, w dodatku bardzo ubogiej w życie, ze względu na izolację od otwartego oceanu. Dwie prawdziwe atrakcje tego miejsca znajdują się głębiej... Pierwszą z nich jest galeria gigantycznych stalaktytów, mających nawet po osiem metrów długości. Znajdują się one we wgłębieniu południowej ściany, na głębokości między 38 a 45 metrów. Ich obecność jest podstawowym dowodem na to, że ta wielka studnia powstała z istniejącej już jaskini krasowej - tego typu formacje nie mogą powstawać pod wodą, ponadto są one zbyt duże, żeby powstały w relatywnie krótkim okresie ostatniego zlodowacenia. Wreszcie badania izotopowe wykazały, że jaskinia i stalaktyty powstawały w trzech etapach, pomiędzy 153 a 60 tysięcy lat temu. Drugą z podwodnych atrakcji Great Blue Hole jest ogromna jaskinia w zachodniej ścianie studni. Składa się ona z dwóch dużych komór, połączonych przestronnym korytarzem. Za drugą komorą ciągnie się jeszcze jeden, ślepo zakończony korytarz. W pierwszej komorze leżą szkielety pięciu żółwi. Niestety wejście do tej jaskini znajduje się na głębokości 50 metrów, co sprawia, że jest to, dla większości przybywających tu nurków, atrakcja raczej wirtualna...

Podobnie sprawa ma się z drugą ze sławnych błękitnych studni - tą w Dahab. Tu również nurkowanie do głębokości 30 metrów nie jest szczególnie ekscytującym doznaniem. Żeby w pełni doświadczyć magii tego miejsca i zobaczyć Archa (czyli Łuk - gigantyczny otwór w ścianie rafy, łączący studnię z otwartym morzem) w całej okazałości, trzeba zanurzyć się na głębokość około 60 metrów i mimo braku wiarygodnych punktów odniesienia perfekcyjnie kontrolować pływalność, ponieważ do dna jest tam jeszcze prawie drugie tyle... Ponieważ Arch skierowany jest na północny wschód, najlepiej jest to zrobić wcześnie rano, kiedy łuk rozświetlony jest promieniami słońca. Oficjalnie nurkowania takie dostępne są w Blue Hole tylko dla nurków technicznych, więc nurkowie rekreacyjni mogą o tych wspaniałościach jedynie pomarzyć. I lepiej, żeby na tym poprzestali - większość z ponad stu śmiertelnych wypadków w Blue Hole przydarzyła się właśnie nurkom rekreacyjnym, którzy postanowili urzeczywistnić marzenia, przeceniając swoje szczęście, wiedzę i umiejętności. Na szczęście nurkowie nietechniczni też mogą tu przeżyć niezapomniane nurkowania - zewnętrzna ściana rafy jest dużo ciekawsza, niż wnętrze Blue Hole. Przede wszystkim tętni życiem, zwłaszcza w koralowym ogrodzie, w okolicy siodła (zagłębienia, które łączy Blue Hole z otwartym morzem od góry), a poza tym tuż obok są niesamowite Bellsy.

Jak widać nurkowanie w dwóch najsłynniejszych blue hole'ach świata nie jest niczym szczególnym, dopóki nie przekroczy się granicy 40, a nawet 50 metrów głębokości - co więcej, tak naprawdę płytkie nurkowania tam można uznać za nieciekawe. Dzieje się tak ze względu na ich ogromną średnicę, która uniemożliwia ani zobaczenie, ani poczucie, że nurkuje się w studni. Zupełnie inaczej wygląda to w Dean's Blue Hole - nie tylko najgłębszej, ale chyba również najbardziej tajemniczej błękitnej studni na Ziemi. Ponieważ jej średnica na powierzchni wynosi niecałe 30 metrów, a woda w niej jest bardzo przejrzysta, już chwilę po zanurzeniu trudno byłoby nie zauważyć, że jest to studnia - doskonale widać nieregularny okrąg nieba w górze i opadające dookoła ściany. Ściany te nie opadają pionowo - Dean's Blue Hole ma kształt stożka, jego średnica rośnie wraz z głębokością i przy dnie osiąga ponad 100 metrów. Płytkie nurkowanie w tym miejscu dostarcza niesamowitych doznań - majaczące w półmroku ściany, mroczna, wydawałoby się, że bezdenna czeluść pod spodem i "wodospady" powoli osypującego się z krawędzi piasku. To wszystko robi naprawdę wielkie wrażenie, ale... tylko na chwilę. Bo przecież ile można pływać w kółko i oglądać to samo w przestrzeni, która ma około 30 metrów średnicy? Dean's Blue Hole to piękne miejsce, ale na krótkie nurkowanie. I być może właśnie dlatego jest to jedno z kultowych miejsc nurkowych dla freediverów. Ale nie tylko - również wielu nurków technicznych marzy o nurkowaniu w tej tajemniczej studni, która kryje w sobie wiele czekających na zbadanie sekretów. Wiadomo, że w głębszych partiach Dean's Blue Hole znajdują się liczne jaskinie i korytarze, jednak ze względu na głębokość nikt ich jeszcze nie eksplorował. Tymczasem przynajmniej część z nich musi być połączona z otwartym morzem - świadczy o tym fakt, że w czasie przypływu ze studni do zatoki, w której się znajduje, wylewają się ogromne masy wody. Ten, kto pierwszy odkryje takie przejście, z pewnością zdobędzie wielką sławę i szacunek w świecie nurków technicznych, nic więc dziwnego, że większość z nich chciałaby tego dokonać... Dean's Blue Hole jest również nie lada zagadką dla geologów - jest to bodajże jedyny blue hole na świecie, który przekracza głębokość 125 metrów (jaskinie krasowe nie mogą się tworzyć poniżej poziomu morza, a o tyle właśnie był on niższy, niż teraz, podczas ostatniego zlodowacenia) - co więcej, jest on prawie dwa razy głębszy! Do dziś nie wiadomo, dlaczego tak się stało i ten, kto rozwiąże tę zagadkę, również okryje się sławą i szacunkiem.

Do cenotów przybywają rzesze nurków z całego swiata. Zarówno ci rekreacyjni, jak i ci techniczni przeżyją tam niesamowite nurkowania, które być może będą pamiętać, jako najpiękniejsze w życiu. Blue hole również przyciągają nurków jak magnes, również tych rekreacyjnych, dla których w większości stają się rozczarowaniem. Ale chyba mało kto się tym przejmuje - bo przecież nie tylko o piękno i podwodne doznania chodzi - ważny jest sam fakt zanurzenia się w miejscu legendarnym, tajemniczym i monumentalnym. Ważne jest to, że można sobie i innym powiedzieć z dumnie podniesioną głową - "nurkowałem w Blue Hole". A jeśli komuś z Was żal mamutów, to niech pamięta, że gdyby nie zlodowacenie, które doprowadziło do ich wyginięcia, nie mielibyśmy dziś tych podwodnych cudów...
Nie żałujcie mamutów...








Nie żałujcie mamutów...








Nie żałujcie mamutów...








Nie żałujcie mamutów...








Nie żałujcie mamutów...








Nie żałujcie mamutów...








Nie żałujcie mamutów...








Nie żałujcie mamutów...








Nie żałujcie mamutów...








Nie żałujcie mamutów...








Nie żałujcie mamutów...







Nie żałujcie mamutów...







Nie żałujcie mamutów...







Piotrek Gliszczyński, CN Nowa AMA