Czy wiecie, jak to jest z seksem? Podobno sprawa ma się tak, że przeważnie zaczynamy poznawać jego rozkosze w samotności, potem dochodzimy do wniosku, że w parze jest o niebo przyjemniej, a na koniec marzy nam się, jak to pięknie byłoby w większej grupie... Gdy pierwszy raz usłyszałem ten dowcip, od razu pomyślałem, że to zupełnie odwrotnie, niż z nurkowaniem...
W artykule o nurkowaniu partnerskim napisałem, że pytanie, czy można nurkować samemu, czy partner jest tak naprawdę potrzebny, wprawia instruktorów w pewne zakłopotanie. Dlaczego? Ponieważ oczywiście partner jest potrzebny - nurkowanie bez niego jest dużo bardziej niebezpieczne. Ale z drugiej strony większość z nas bardzo lubi samotne nurkowania. Prawda jest taka, że jak już się raz spróbuje, to samotne odwiedziny w podwodnym świecie są niesamowicie ekscytujące. Zakłopotanie to bierze się z faktu, że mówienie o tym na głos i otwarcie nie jest mądrym i odpowiedzialnym pomysłem - pytanie to zadają przeważnie nurkowie na kursach podstawowych, lub tuż po nich, a nurkowanie solo wymaga naprawdę dużych umiejętności, doświadczenia i ogromnej wiedzy o nurkowaniu, ponieważ brak partnera, który mógłby pomóc rozwiązać ewentualny problem, zostawia nurka sam na sam z tym problemem. Dlatego partnerstwo w nurkowaniu traktujemy jako zasadę podstawową, od której jednak, w szczególnych przypadkach, czasem zdarza nam się odstąpić.
Cóż jest tak pociągającego w samotnym nurkowaniu? Moim zdaniem właśnie ta samotność. Możliwość obcowania z wodą i wszystkim, co się w niej znajduje sam na sam, możliwość poświęcenia tym cudom większości uwagi, możliwość popłynięcia tam, gdzie się chce... Można dowolnie długo zatrzymać się w jakimś szczególnie interesującym miejscu, można... poczuć złudzenie pełnej swobody. Złudzenie, ponieważ nadal ogranicza naszą swobodę zapas powietrza i czynniki fizjologiczne. I tu tkwi właśnie jedno z głównych niebezpieczeństw samotnego nurkowania - nie można dać się temu złudzeniu ponieść, trzeba cały czas pamiętać o ograniczeniach, bo nikt inny za nas tego nie zrobi. Decydując się na nurkowanie bez partnera rezygnujemy nie tylko z kogoś, kto może nam w razie czego pomóc, ale również z możliwości dzielenia z tą osobą przyjemności z nurkowania. Ale przecież każdy czasem odczuwa potrzebę przeżywania przyjemnych chwil w samotności.
Bardzo ważnym aspektem atrakcyjności nurkowania solo jest kwestia, z której wykluł się tytuł niniejszego artykułu. Podczas nurkowania partnerskiego zawsze pojawia się konieczność wzięcia na siebie odpowiedzialności za partnera i z drugiej strony konieczność zaufania mu. Nurkowanie bez partnera zwalnia nurka z odpowiedzialności za innego człowieka i nie zmusza go do ufania komukolwiek, poza sobą samym - czyż nie daje to większej psychicznej swobody, nie pozwala bardziej cieszyć się nurkowaniem?
Skoro podczas samotnego nurkowania nurek pozbawiony jest pomocy w sytuacji awaryjnej, czy takie nurkowanie zawsze jest loterią - albo się uda, albo nie? Nie do końca, gdyż w takim wypadku nurkowanie solo byłoby po prostu zwykłą głupotą, niepotrzebnym ryzykiem. Tak naprawdę dobrze wyszkolony, świadomy zagrożeń i przygotowany do rozwiązania ewentualnych problemów (zarówno jeśli chodzi o umiejętności, jak i konfigurację sprzętu) nurek jest w stanie poradzić sobie w niemal każdej sytuacji awaryjnej samodzielnie. W zasadzie tylko w jednym przypadku nie ma szans poradzić sobie samemu - gdy dojdzie do utraty przytomności. Nurkowanie solo zawsze będzie zdecydowanie mniej bezpieczne, niż nurkowanie z partnerem, ale będąc do niego odpowiednio przygotowanym, można związane z tym ryzyko zmniejszyć do minimum.
Bardzo często można spotkać się z powszechnym poglądem, że nurkowanie rekreacyjne powinno zawsze być partnerskie, natomiast nurkowania techniczne powinny odbywać się w samotności. Moim zdaniem nic bardziej mylnego - jest to z gruntu fałszywy pogląd, kreujący obraz nurka technicznego jako herosa zmagającego się samotnie z nieprzyjaznym środowiskiem i ludzkimi słabościami - bardzo romantyczny, ale nie mający jednak odzwierciedlenia w rzeczywistości. Dlaczego? Na początek spróbujmy rozstrzygnąć, gdzie leży granica między nurkowaniem rekreacyjnym a technicznym. Najpopularniejsza definicja mówi, że nurkowanie rekreacyjne odbywa się przy użyciu jednego gazu, jako czynnika oddechowego, natomiast podczas nurkowania technicznego dochodzi do zmiany mieszanki oddechowej pod wodą. Brzmi sensownie, ale jeśli przyjrzeć się tej definicji bliżej, okazuje się, że jest ona niezbyt ścisła. Spróbujmy przyjrzeć się jej na przykładzie trzech zupełnie różnych wariantów jednego nurkowania, na głębokość 50 metrów, z czasem dennym 20 minut.
Można, choć nie jest to najmądrzejszy sposób, wykonać takie nurkowanie używając do oddychania wyłącznie powietrza. Całe nurkowanie będzie wtedy trwać ponad godzinę, a biorąc pod uwagę możliwy poziom narkozy azotowej na tej głębokości, czy naprawdę można nazwać takie nurkowanie "rekreacyjnym"? Używając do dekompresji gazów o zdecydowanie zmniejszonej zawartości azotu (na przykład 50% nitroksu i czystego tlenu) można to nurkowanie (a ściślej dekompresję) skrócić do mniej więcej 45 minut. Nadal jednak pozostanie problem narkozy. Jeśli jako gazu dennego użyjemy trimiksu, dekompresja zapewne o kilka minut się wydłuży, ale za to na głębokości 50 metrów nurek będzie miał jasny umysł. Śmiem twierdzić, że właśnie ta ostatnia konfiguracja mieszanek oddechowych sprawi, że będzie to nurkowanie najbardziej rekreacyjne z powyższych.
Myślę, że dużo lepiej byłoby zdefiniować nurkowania techniczne jako te, których nie da się wykonać bez zmiany gazów oddechowych pod wodą - nurkowania na tyle głębokie, że powietrze nie jest wskazane jako gaz denny, a odpowiedni gaz denny ma zbyt niską frakcję tlenu, żeby dało się nim oddychać na powierzchni. Czy takie nurkowania - głębokie, trudne i niezwykle skomplikowane logistycznie, mogą być wykonywane w samotności? Szczerze mówiąc nie słyszałem o takim przypadku - z reguły w takich akcjach bierze udział cała rzesza ludzi, w skład której wchodzą również nurkowie zabezpieczający. Ich zadaniem jest dostarczyć na odpowiednie głębokości dekompresyjne mieszanki oddechowe i w razie problemów, pomóc w ich rozwiązywaniu. Nierzadko zdarzało się, że ich pomoc była potrzebna i dzięki niej nurkowanie zakończyło się szczęśliwie - czy można więc takie nurkowania nazwać samotnymi? Myślę, że nie bardzo, ponieważ, mimo iż przez większość czasu nurek jest rzeczywiście pod wodą sam, to bez pomocy innych nie byłby w stanie takiego nurkowania odbyć. Nie zmienia to jednak faktu, że nurek techniczny powinien być szczególnie dobrze przygotowany do nurkowania solo i umieć samodzielnie rozwiązywać napotkane pod wodą problemy.
Nie tylko nurkowie techniczni powinni umieć nurkować solo i być doskonale przygotowani do takich nurkowań. Dotyczy to również wszystkich instruktorów i przewodników podwodnych. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty - często zdarza im się nurkować z bardzo niedoświadczonymi partnerami (szczególnie, co jest oczywiste, w trakcie kursów podstawowych). Jeśli w trakcie takiego nurkowania przytrafi im się sytuacja awaryjna, to raczej nie mogą liczyć na pomoc tak niedoświadczonego partnera - będą musieli samodzielnie rozwiązać problem, mając jednocześnie na uwadze bezpieczeństwo swojego podopiecznego.
Nurkowanie solo to takie nurkowanie, które od początku do końca można wykonać samotnie. Żeby jednak można było takie nurkowanie skończyć w miarę bezpieczne, wymaga ono bardzo starannych przygotowań. Po pierwsze istotna jest zapewniająca maksimum bezpieczeństwa konfiguracja sprzętu. Podstawową zasadą przy jej tworzeniu jest maksymalna redundancja, czyli zdublowanie wszystkich newralgicznych elementów. Konfiguracja nurka solo powinna więc składać się z dwóch niezależnych źródeł powietrza, dwóch niezależnych źródeł wyporu, dwóch niezależnych kompletów urządzeń pomiarowych i dwóch... masek. Ponadto konfiguracja sprzętu powinna zapewniać łatwy dostęp do wszystkich elementów wyposażenia (na przykład do zaworów butli), które mogą się okazać niezbędne do rozwiązania problemu.
Druga bardzo istotna sprawa to plan nurkowania. Powinien on opierać się o dużo ostrzejsze kryteria dotyczące rezerwy gazów i maksymalnej głębokości, niż nurkowanie partnerskie. Za bezpieczną dla takiego nurkowania rezerwę można przyjąć połowę zapasu powietrza, ponieważ musimy pamiętać, że w razie potrzeby nikt się z nami nie podzieli, więc musimy mieć ze sobą również rezerwę nieistniejącego partnera. Jeśli chodzi o maksymalną głębokość, istotne są dwa kryteria. Pierwsze z nich, mniej ważne, jak się zaraz okaże, dotyczy nie przekraczania głębokości, z której można się wynurzyć, zrzuciwszy balast po awarii wszystkich źródeł wyporu. Drugie ograniczenie to głębokość, z której nurek potrafi się wynurzyć bezpiecznie po utracie całego zapasu powietrza, na wydechu. To drugie kryterium jest ważniejsze z tego względu, że z reguły leży płycej - dla większości nurków znajduje się gdzieś w okolicach 20 metrów. Jak widać z powyższego, zanim zdecydujemy się na samotne nurkowanie, powinniśmy doskonale znać ograniczenia swojego sprzętu, oraz organizmu (kto z was wie, na jakiej głębokości jego sprzęt uzyskuje tak bardzo ujemną pływalność, że nie da rady się z nim wynurzyć, kto zna na tyle dobrze własne zużycie powietrza, żeby zaplanować nurkowanie z rezerwą równą połowie zapasu, kto wie, z jakiej głębokości da radę bezpiecznie wynurzyć się bez automatu?).
Po trzecie (i tak naprawdę najważniejsze) istotne jest przygotowanie samego nurka do takiego nurkowania. Ponieważ, w razie czego, będzie musiał on sobie sam poradzić z zaistniałymi problemami, musi być naprawdę gotowy do ich rozwiązania. Pierwszym krokiem do takiej gotowości jest uświadomienie sobie, co może pod wodą pójść nie tak, a drugi krok polega na opanowaniu do perfekcji sposobów rozwiązania zaistniałych problemów. Takie przygotowanie nurka wymaga bardzo wiele czasu spędzonego z jednej strony na przemyśleniach i wizualizacji wyobrażonych sytuacji awaryjnych, a drugiej strony przynajmniej tyle samo czasu spędzonego pod wodą na dokładnym poznaniu swojego sprzętu i organizmu, oraz ćwiczeniu wcześniej wizualizowanych sytuacji w praktyce. Dodatkowo już na wstępie potrzebny jest duży zasób wiedzy i doświadczenia, który pozwoli określić wszystkie potencjalne zagrożenia i sposoby radzenia sobie z nimi.
Jak widać nurkowanie solo to poważna sprawa. Wymaga starannego przygotowania, dużej wiedzy, doświadczenia i ogromnych umiejętności, które pozwolą do minimum zmniejszyć ryzyko wynikające z braku partnera. Czy takie nurkowania są dobre, czy złe? Na to pytanie każdy nurek powinien odpowiedzieć sobie sam, ale zanim udzieli sobie odpowiedzi pozytywnej, powinien sprawdzić, czy na pewno jest do takiego nurkowania gotowy. A gdy już będzie gotowy, powinien zadać sobie jeszcze jedno ważne pytanie - czy przyjemność płynąca z takiego nurkowania rzeczywiście jest warta dodatkowego ryzyka? Bo zawsze należy pamiętać o tym, że w sytuacji utraty przytomności nie pomoże nawet najlepsze wyszkolenie, nie przydadzą się żadne umiejętności - wtedy pomóc może tylko partner.
Piotrek Gliszczyński, CN Nowa AMA