Ta nazwa działa na nurków jak magnes. Pobudza i elektryzuje. Sprawia, że żywiej biją nam serca a w oczach pojawia się pożądliwość... Co sprawia, że tak się dzieje? Skąd bierze się tak ogromna sława tak niepozornego w gruncie rzeczy miejsca?
Niewątpliwie spora część zasługi leży po stronie wspaniałych miejsc nurkowych otaczających tę miejscowość, z których większość stała się już wręcz legendarna (jak Canyon, Bells czy oczywiście Blue Hole). Ale to nie wszystko, bowiem Dahab zawdzięcza swoją renomę najbardziej kultowego nurkowiska świata głównie niepowtarzalnemu klimatowi i intymnej atmosferze tej niewielkiej nadmorskiej mieściny.
Dahab w niczym nie przypomina innych egipskich kurortów, takich jak Hurghada czy Sharm El Sheikh, zatłoczonych i gwarnych niczym ul, pełnych atrakcji dla turystów i nastawionych na to, by jak najefektywniej pozbawić ich jak największej ilości środków finansowych, czyniąc ich jednocześnie jak najszczęśliwszymi.
Życie w Dahab toczy się w zupełnie innym, powolnym rytmie, narzuconym przez pierwszych "turystów", którzy odkryli to miejsce dla zachodniego świata gdzieś na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zeszłego stulecia. Turystami tymi były wędrowne komuny hippisów i rastafarian z Europy Zachodniej i USA, masowo przemierzające w tym okresie Afrykę Północną w poszukiwaniu nowych doznań. To właśnie dzięki nim w Dahab panuje do dziś leniwa atmosfera spokoju, odprężenia i miłości do wszystkiego, co żyje. To chyba jedno z niewielu już miejsc na Ziemi (poza Jamajką), gdzie w nadbrzeżnych restauracyjkach łatwiej usłyszeć przeboje Boba Marleya niż Britney Spears. Trzecim atutem tego miejsca jest jego naturalne piękno. Z jednej strony lazurowe wody zatoki Aquaba, pod nogami złocisty piasek ocienionych palmami plaż, za którymi wznoszą się bajecznie kolorowe góry Synaju. To właśnie tym piaszczystym plażom Dahab zawdzięcza swoją nazwę - Dahab to po arabsku złoto.