Kolejnym elementem naszego wyposażenia, o który przeważnie nie dbamy najlepiej są pianki. A wbrew pozorom są one bardzo wrażliwe na złe traktowanie. Jeśli chcemy, żeby skafander mokry zapewniał nam komfort termiczny przynajmniej przez kilka sezonów, musimy się o niego trochę zatroszczyć. Przede wszystkim kwestia suszenia pianek.
Bardzo rozpowszechniony zwyczaj rozwieszania mokrych skafandrów na słońcu lub w rozgrzanej saunie jest dla nich niestety zabójczy. Prawda jest taka, że neopren, jak większość wyrobów gumowych bardzo źle znosi wysokie temperatury i silne nasłonecznienie. Owszem, przyjemnie jest zakładać na siebie suchą i ciepłą piankę, lecz po jednym sezonie takiego traktowania możemy w następnym roku bardzo niemile się rozczarować. Okaże się bowiem, że nasz skafander stał się sztywny, ciasny i sporo cieńszy.
Klejenia szwów zaczynają puszczać i nici powoli przecinają neopren. Jest nam w wodzie zimno, a pianka zaczyna się stopniowo rozpadać. Jak temu zaradzić? Przede wszystkim mokre skafandry należy suszyć w zacienionych i najlepiej przewiewnych miejscach. A jeśli w ten sposób pianka nie zdąży wyschnąć przed następnym nurkowaniem? Zachowanie komfortu termicznego pod wodą jest jedną z ważniejszych rzeczy i nie chodzi tu tylko o przyjemność nurkowania, ale również - a raczej przede wszystkim - o nasze bezpieczeństwo. Jeśli więc skafander, który mamy założyć nie jest suchy, możemy przynajmniej sprawić, żeby stał się ciepły. Jest na to kilka sposobów. Po pierwsze możemy zalać go ciepłą wodą i dopiero wtedy zakładać na siebie - jeżeli skafander jest dobrze dopasowany, ciepła woda pozostanie w nim, chroniąc nas przed zewnętrznym chłodem. Podobny, a może nawet lepszy efekt da nam zakładanie pianki pod ciepłym prysznicem.
I wreszcie trzecie rozwiązanie, bardzo efektywne i trochę kontrowersyjne, ale stosowane z głową i umiarem niewpływające destrukcyjnie na skafander. Otóż możemy tuż przed nurkowaniem włożyć wilgotną piankę na maksymalnie dziesięć minut do średnio (60 - 700°C) rozgrzanej sauny. Należy jednak pamiętać o kilku warunkach - pianka MUSI być wilgotna, im bardziej tym lepiej, oraz nie powinna być wywinięta na lewą stronę - w takim układzie wnętrze naszego skafandra pozostanie przyjemnie ciepłe. Jeśli natomiast przewrócimy piankę na lewą stronę to po prostu ją wysuszymy i zanim ją założymy ona i tak ostygnie.
Następną rzeczą, jaka może zdarzyć się naszemu skafandrowi, są uszkodzenia mechaniczne. Bardzo często zdarza się, że bagatelizujemy małe rozdarcia, obiecując sobie, że po sezonie je naprawimy. Tymczasem zanim sezon się skończy przeważnie zamiast małej dziurki mamy już potężną, ziejącą czeluść, przez którą całymi wiadrami przelewa się zimna woda, a której już nie jesteśmy w stanie naprawić samemu ze względu na rozmiary i poszarpane krawędzie. Cóż więc możemy zrobić? Przede wszystkim uważnie ubierać się w piankę - większość uszkodzeń mokrych skafandrów to ponadrywane na skutek siłowego traktowania manszety. Jednak jak się przed tym uchronić, jeżeli nasza pianka jest tak obcisła, że ledwo wchodzi? I na to są sposoby. Przede wszystkim należy pamiętać, że obcisłość pianki nie jest jej wadą, lecz zaletą - zapewnia większą szczelność, mniejszą wymianę wody i dzięki temu lepszą ochronę termiczną. Z tego powodu absolutnie nie należy kupować pianki o numer większej, żeby wygodniej się ją zakładało. Jak więc założyć na siebie obcisłą piankę tak, żeby jej nie podrzeć i nie przemęczyć się zbytnio?
Pierwszy sposób pochodzi z czasów "wspanianiałych" skafandrów Stomil Grudziądz, oraz pianek francuskiej firmy SporaSub wyściełanych od środka "misiem". Te pierwsze były tak sztywne, że nie dało się ich na siebie normalnie założyć, te drugie natomiast tak przysysały się do ciała, że nie można było ich samodzielnie ściągnąć. Ale dość dygresji, oto sposób - należy przed założeniem pianki dokładnie się namydlić... Wiem, mało przyjemne, ale wierzcie mi, skuteczne. Jednak dziś nie ma już ani pianek z Grudziądza (to znaczy nie ma w powszechnym użyciu), ani pianek na "misiu", więc możemy poradzić sobie inaczej, przy pomocy plastikowej torebki-reklamówki. Otóż przed włożeniem w piankę dowolnie wybranej kończyny należy założyć na nią rzeczoną plastikową reklamówkę i po przeciśnięciu kończyny przez właściwy dla niej otwór zdjąć reklamówkę. Proste i naprawdę bardzo skuteczne. Ta metoda oszczędza nam sporo wysiłku i jest łagodna dla naszego skafandra.
Jak jednak poradzić sobie z dziurami, jeśli jednak powstaną? Wszak nawet jeśli będziemy bardzo dbali o nasz skafander, zawsze może się zdarzyć, że o coś zahaczymy i go po prostu przetniemy. Co wtedy? Przede wszystkim nie należy ograniczać się jedynie do zaszycia powstałej dziury - wcześniej czy później nici przetną rozciągane w przeciwnych kierunkach krawędzie neoprenu i będzie jeszcze gorzej - będziemy mieli dziurę z poszarpanymi brzegami. Żeby tego uniknąć musimy zacząć od sklejenia dziury specjalnym klejem do neoprenu, który każdy szanujący się nurek powinien mieć w swoim niezbędniku. Nie sklejamy dziury "na zakładkę", lecz łączymy ze sobą krawędzie. Kleje do neoprenu są bardzo mocne i elastyczne, dzięki czemu bardzo ładnie pracują razem z resztą kombinezonu. Sklejoną dziurę warto jest teraz obszyć, żeby wzmocnić połączenie. Wybór ściegu jest praktycznie dowolny, ograniczony jedynie naszymi zdolnościami krawieckimi.
Pamiętajcie - dbajcie o swoje pianki, a będą wam dobrze służyć przez wiele lat.
Piotrek Gliszczyński - Nowa AMA
Część I - Sprzęt ABC
Część II - Kamizelki Ratunkowo-Wypornościowe
Część IV - skafandry suche
Część V - Automaty oddechowe
|
|