Zapraszamy do bazy w Rybakach: 695-661-092, rybaki@nowa-ama.pl

Wyprawy nurkowe CN Nowa AMA

Nurkowanie - wyprawy, kursy, oferty, promocje.
Bezpłatny biuletyn informacyjny.
Premumerata biuletynu
 
archiwum i regulamin prenumeraty biuletynu nurkowego
Wspomnienia z roku 2004
Pamiętnik W pamiętniku przeczytasz o imprezach, wyjazdach, szkoleniach i wydarzeniach w jakich braliśmy udział w ostatnim czasie. Krótkie, ilustrowane relacje to kolejne etapy działalności Nowa AMA. Pamiętnik prowadzony jest od czasu kiedy powstał pomysł jego tworzenia i wspomnienia w nim zawarte nie wyczerpują naszej historii.
SHARM EL SHEIKH
Sharm EL Sheikh

05.12.04 - 13.12.04
Bilety odebrane, ostatnie wiadomości przekazane, teraz pozostała kwestia przebrnięcia przez odprawę... Skromne 10 kg nadbagażu u niektórych osób na szczęście nie zrobiło wrażenia na obsługującej nas Pani (serdecznie ją pozdrawiamy). Jeszcze drobne zakupy w bezcłówce, na wypadek "Zemsty Faraona", wygodne usadowienie się w fotelach samolotu i... wystarczyły 4 godziny lotu by zamienić 3°C na 30°C... To jest życie!!! Mimo 2 w nocy i faktu, iż nie wszyscy grzecznie zachowywali się podczas podróży, każdy dzielnie odebrał swój bagaż i pomknął w stronę autokaru. Mała wycieczka krajoznawcza po okolicy Sharm El Sheikh nastroiła większość z nas bardzo pozytywnie. Po odebraniu kluczyków do pokoi otrzymaliśmy instrukcje od szefa, podzieliliśmy się na grupy, po czym mogliśmy udać się na dwugodzinny sen. Szybkie śniadanko i w końcu tak blisko stanęło przed nami to, na co każdy czekał... Wybraliśmy się do portu by móc wypłynąć na pierwszą rafę - Ras Katy. Dla większości był to pierwszy nurek od dłuższego czasu... jak wypadł? Inny świat.... Przejrzystość na 30 metrów, ryby mieniące się kolorami tęczy, rafy obnażające swoje wdzięki w każdym calu, nawet pojawiający się problem z uszami nie był w stanie zakłócić spokoju, który odnalazło się w pierwszych minutach nurkowania. Naprawdę cudowne przeżycie. Ale to dopiero początek... co jeszcze kryły przed nami głębie Morza Czerwonego? Z każdym dniem widzieliśmy więcej, wychodziliśmy z oczyszczonymi umysłami i sercem pełnym radości. Napotykane ogończe, mureny, strzępiele, napoleony, fistulki i całą reszta, stawały się naszymi nowymi przyjaciółmi. Na Ras Mohammed gdy niektórzy robili sobie zdjęcia w krajobrazie iście łazienkowym inni mieli możliwość przyuważenia upragnionego żółwia. Nie zawsze było jednak lekko, gdyż nie obyło się bez przygód z silnymi, morskimi prądami, które potrafiły napędzić stracha. Co poniektórzy mogli na własnej skórze przekonać się o ich sile. Taka szkołę zapewniono nam na Jackson Reef, u wybrzeży wyspy Tiran. Każdy kto skorzystał z wycieczki na Thistelgorm, na pewno się ze mną zgodzi, że wrak robi wrażenie swoja wielkością, potęgą i mnogością ładowni, w których można poczuć się jak w sklepie motoryzacyjnym. Naprawdę CUDO! Dużą atrakcją było również nurkowanie nocne. Co prawda pod wodą ruch był taki, że można było poczuć się jak na autostradzie, lecz mimo wszystko ciemna, towarzysząca nam otchłań tworzyła fajny, mroczny klimat. Co więcej, dzięki fosforyzującemu planktonowi można było poczuć magię zbliżających się Świąt.
Naszą podwodną przygodę zakończyliśmy w Dahab, gdzie odwiedziliśmy słynne Blue Hole i Canyon. Szósty dzień nurkowy dał już o sobie znać i choć były to naprawdę piękne miejsca to nie wszystkim udało się doświadczyć w pełni ich uroku. Ostatni nurkowie wynurzyli się w pięknych promieniach zachodzącego słońca... Ostatniego dnia niektórzy skusili się na wycieczkę do Białego Kanionu, a niektórzy pomknęli do wioski Beduinów. Jeszcze inni korzystali ze słońca, opalając się przy hotelowym basenie lub dokupując ostatnie pamiątki, zawzięcie targując się z przemiłymi Arabami.

Katarzyna Uściłowska i Katarzyna Kostiuk

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-]

WYPRAWA NURKOWA DO MEKSYKU
Wyprawa nurkowa do Meksyku

16.11.04 - 01.12.04
W godzinach bardzo porannych na lotnisku w Warszawie rozpoczęła się trwająca blisko dwa tygodnie wyprawa nurkowo - turystyczna do Meksyku. Po blisko 20 godzinach podróży i międzylądowaniach w Londynie oraz Mexico City dotarliśmy do Cancun położonego na Jukatanie. Jeszcze tylko 80 km busem wyposażonym w ogromną przyczepę (która z ledwością pomieściła nasze wyposażenie nurkowe) i cel podróży został osiągnięty - przepiękne miasteczko - Puerto Aventuras. Pierwszy dzień poświęciliśmy na odpoczynek i aklimatyzację. Biorąc pod uwagę różnicę czasu (7h) oraz temperaturę dochodzącą do 35°C wydaje się uzasadnione spędzenie ponad połowy dnia na leżakach. Następnego dnia zabraliśmy się do pracy. Dwa nurkowania w morzu z małej, kameralnej łodzi. Najbardziej zachwyciła nas przejrzystość wody dochodząca do 50m. Życie podwodne specyficzne dla rejonu ale zdaniem większości uczestników wyprawy mniej urozmaicone i bogate niż w Morzu Czerwonym. Jak łatwo przyzwyczaić się do lepszego...Po dwóch dniach nurkowych postanowiliśmy odpocząć zwiedzając znakomicie zachowane miasta Majów - Tulum i Cobę. Kiedyś, gdy pierwszy raz widziałem piramidę Cheopsa w Gizie doświadczyłem dziwnego uczucia. Było to wręcz wzruszenie i taki podziw od którego przechodzą ciarki po krzyżu. Podziw nad geniuszem budowniczych, ich tajemniczością i wieloznacznością. Chodząc po Cobie uczucia takiego doznaje się wielokrotnie. Ruiny, wyrwane z objęć dżungli pokazują świat pełen informacji i symboli, których nigdy nie będziemy w stanie zrozumieć. Nie tylko ze względu na brak wystarczających przekazów ale przede wszystkim z powodu zmiany naszych wartości i oczekiwań. Coba, którą widzieliśmy to tylko część miasta. Większość budowli nadal znajduje się w niezbadanych częściach dżungli. Tulum położone jest bezpośrednio nad morzem dając zwiedzającym możliwość zakończenia wycieczki kąpielą. Po kolejnym dniu nurkowań w morzu w przepięknych miejscach Islands i Caves wybraliśmy się na wycieczkę quadami. Trasa wytyczona jest wąskimi ścieżkami przez dżungle i jej pokonanie z prędkością jaką narzuca przewodnik (czyt. szaleńczą) dostarcza naprawdę mocnych wrażeń. Wycieczka taka to również okazja by poznać klimat dżungli, zachwycić się jej bogatym życiem. Na przykład, w czasie odpoczynku spotkaliśmy na ścieżce węża na widok którego nasz lokalny przewodnik zbladł (co przy jego karnacji nie było takie łatwe). Nastąpiło to chwilę po tym jak Czesław próbował tegoż właśnie węża złapać ręką... Podróż czterokołowcami zakończyła się kąpielą w Cenocie. No właśnie. Cenoty to olbrzymia sieć jaskiń w większości wypełniona wodą. Przy tym pierwszym spotkaniu mieliśmy do dyspozycji tylko ABC ale to wystarczyło aby nie można było wyciągnąć nas z wody przez ponad godzinę. I wtedy wszystko się zaczęło. Nasza fascynacja Cenotami. Tym bardziej, że już następnego dnia planowaliśmy nurkowania w Cenotach Chac Mool. Rano po krótkiej podróży spotkaliśmy się z przewodnikami uprawnionymi do prowadzenia grup w Cenotach. Po bardzo szczegółowym omówieniu zasad nurkowania w Cenotach wreszcie się zanurzyliśmy. Trudno opisać co wtedy poczułem. Trudno opisać co czuję do tej pory. Przejrzystość wody około 150m, zalane stalaktyty, stalagmity i kolumny. Powietrzne komnaty, konary drzew, które z powierzchni zapuściły się aż tutaj w poszukiwaniu wody. Niewielkie szczeliny w stropie dające słońcu okazję by oświetlić nam podwodną drogę. Zjawisko halokliny wywołane mieszaniem się wody słodkiej i słonej. Wybaczcie proszę ale nie będę już opisywał jak nurkowaliśmy w nocy w morzu, jak podobały nam się nurkowania na wyspie Cozumel, jakie wrażenie zrobiła na nas wizyta w mieście Majów Chichen Itza czy też dzień spędzony w parku przyrodniczym X-Caret. Kto raz zanurkuje w Cenotach jest stracony. Większość z nas zamieniła swoje pakiety nurkowe by już do końca pobytu nurkować w Cenotach. Nurkować, nurkować, nurkować... Od dnia powrótu tylko siedzę i zastanawiam się kiedy zorganizować kolejną wyprawę do Meksyku?

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-|-15-|-16-|-17-|-18-|-19-|-20-|-21-|-22-|-23-|
-24-|-25-|-26-|-27-|-28-|-29-|-30-|-31-|-32-|-33-|-34-|-35-|-36-|-37-|-38-|-39-|-40-|-41-|-42-|-43-|-44-|-45-|-46-|
47-|-48-]

KURSY NURKOWANIA: SS1 i PN1
Kursy nurkowania: SS1 i PN1

10.11.04 - 14.11.04
Gdzie przetrwać cztery wolne dni, gdy za oknem szybko zapada zmrok, a deszcz i mgła zniechęcają do spacerów? Oczywiście, najlepiej schować się pod wodą. Okazuje się, że wiele osób tak myśli. Dla nich właśnie, w dniach 11-14 listopada, otwarła swe podwoje baza Centrum Nurkowego Nowa Ama. Spotkania w długi, jesienny weekend tradycyjnie już poświęcone są doskonaleniu umiejętności nurkowych. Dużym powodzeniem cieszyły się zorganizowane w tym czasie kursy nurkowania w suchym skafandrze i nurkowania z wykorzystaniem nitroksu. Najbardziej spragnieni wiedzy zdecydowali się na udział w obu szkoleniach. Natomiast ci, których senna, jesienna pogoda zniechęciła do zgłębiania teorii, skoncentrowali się na zdobywaniu umiejętności praktycznych - pod okiem doświadczonych instruktorów ćwiczyli wybrane umiejętności: pływalność, nawigację podwodną, ratownictwo. Bardziej zaawansowani zdecydowali się na nurkowania głębokie.
Po dniu pełnym intensywnej nauki wieczory poświęcaliśmy na przyjemności, wśród których znalazło się miejsce na długie nurkowe rozmowy, wygrzewanie się w saunie i wspólne oglądanie filmu nakręconego nad i pod wodą, podczas naszej ostatniej wyprawy do Austrii. Nocne nurkowania przypominały podwodny spacer. Dopiero wtedy można dostrzec i docenić w pełni bogactwo podwodnego życia, które często umyka nam w ciągu dnia, gdy koncentrujemy się na wykonywaniu zadań szkoleniowych. Spotkania z okoniami, szczupakami, rakami i węgorzem pozwoliły zapomnieć o niskiej temperaturze wody. Szkoda, że było to już ostatnie w tym roku spotkanie nad jeziorem Łańskim.

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-]

HEL - GŁĘBOKIE WRAKI
Hel - głębokie wraki

15.10.04 - 17.10.04
Do zorganizowania tej wyprawy zbieraliśmy się już od dłuższego czasu i wreszcie udało się - zebraliśmy odpowiednią ekipę i ruszamy nurkować na bałtyckich głębokich wrakach. Oczywiście z tą głębokością nie przesadzamy - maksymalnie 40 metrów. Ale i tak jest to dla nas wszystkich ekscytujące przedsięwzięcie. Uczestnicy wyprawy zjawiali się na Helu w piątek do późnych godzin nocnych i w większości od razu szli spać, żeby dobrze wypocząć przed jutrzejszymi nurkowaniami.
W sobotę, po szybkim śniadaniu udaliśmy się czym prędzej na nabrzeże portu rybackiego, gdzie czekała już na nas Hestia, dowodzona jak zwykle przez niezastąpionego Jurka Lissowskiego. Po sprawnym zapakowaniu sprzętu na łódź ruszyliśmy dookoła półwyspu w stronę otwartego morza. Naszym pierwszym celem tego dnia był Tankowiec, leżący na głębokości 30 metrów. Może było w miarę spokojne, wiatr słaby i zachmurzenie niewielkie, więc pełni nadziei czekaliśmy aż Hestia osiągnie wyznaczoną pozycję.
Po dotarciu na miejsce i postawieniu stanowiska okazało się, że nie będzie to jednak łatwe nurkowanie - od razu zaczął dawać o sobie znać dość silny prąd powierzchniowy. Na szczęście im głębiej, tym stawał się on słabszy, tak że przy dnie był już tylko ledwie wyczuwalny. Po doświadczeniach z przeprowadzonego w poprzedni weekend kursu wrakowo - morskiego byliśmy pełni obaw co do widoczności (wtedy w Zatoce wynosiła ona 2 do 3 metrów). Jednak Bałtyk tego dnia zaskoczył nas tak, że przeszło to nasze najśmielsze oczekiwania - widoczność na dnie wynosiła 12 - 15 metrów, a może nawet więcej... To nurkowanie z pewnością dostarczyło wszystkim niezapomnianych wrażeń - oglądanie dziobowej (prawie nieuszkodzonej) części Tankowca przy takiej widoczności to naprawdę coś niesamowitego - majestatyczna kotwica, zwisająca z burty tuż przy smukłej linii dziobu, a po przeciwnej stronie groźnie wyglądający nawis z sieci. W zasadzie reszta wraku to niezbyt ciekawa kupa rozwłóczonego żelastwa, ale dziób prezentuje się bardzo okazale.
Gdy już wszyscy zwiedzili wrak i bezpiecznie wrócili na pokład Hestii, ruszyliśmy ku Pogłębiarce, będącej naszym następnym celem. Pogłębiarka, leżąca na głębokości 39 metrów, jest wrakiem dość szczególnym, gdyż ani trochę nie wygląda jak statek.. Jest to wielkie, leżące na boku monstrum, z masą dźwigów i innych wystających urządzeń, obwieszonych dużą ilością sieci - widok naprawdę nie z tej ziemi. Dodatkową atrakcją tego nurkowania były ogromne ilości naprawdę dużych dorszy - jeden z nich był wręcz gigantyczny. Na Pogłębiarce prąd również dał nam się we znaki, a jego siła rosłą z każdą chwilą - ostatnia grupa miała spore problemy z utrzymaniem się na linie opustowej podczas dekompresji. Był to początek drastycznego pogorszenia pogody, które dla wielu z nas zamieniło drogę powrotną do portu w prawdziwy koszmar. Przy falach sięgających prawie dwóch metrów i przelewających się przez pokład, mało kto z nas, szczurów lądowych, jest odporny na chorobę morską... Szczęśliwie jednak udało nam się dotrzeć do portu bez strat w ludziach i sprzęcie i udać się na zasłużony odpoczynek - tego wieczoru, po tak męczącym rejsie mało kto miał jeszcze ochotę na wzmożoną aktywność towarzyską...
Niedziela przywitała nas siąpiącym deszczem i dość silnym wiatrem, jednak nie było jeszcze tragicznie i udało nam się wyjść z portu. Udało nam się nawet postawić stanowisko nad Trałowcem, jednak zanurkować już nam się nie udało. Wiatr przybierał na sile dosłownie w mgnieniu oka i Jurek Lissowski podjął decyzję o przerwaniu akcji, mimo iż pierwsza grupa nurków była już gotowa do skoku. Tak więc chcąc nie chcąc zwinęliśmy stanowisko i wróciliśmy do portu, przekonując się po drodze, że była to słuszna decyzja - jeszcze zanim dobiliśmy do nabrzeża stan morza osiągnął 5 w skali Beauforta.
Tak więc smutni, że ominęły nas dwa nurkowania, pożegnaliśmy Hel, smagany porywistym wiatrem i strugami deszczu i pojechaliśmy do domu. Ale to nic, jeszcze tu wrócimy...

Piotrek Gliszczyński, CN Nowa AMA

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-]

HEL - SZKOLENIE WRAKOWO - MORSKIE
HEL - Szkolenie wrakowo-morskie

08.10.04 - 10.10.04
W dniach 8 - 10 października 2004 roku na Helu odbyło się kolejne organizowane przez CN Nowa AMA szkolenie wrakowo morskie. Piątkowy wieczór upłynął uczestnikom szkolenia na "zajęciach w podgrupach" i eksploracji nielicznych czynnych jeszcze o tej porze roku helskich tawern - rozmowy na pasjonujące nas wszystkich nurkowe tematy toczyły się do późnych godzin wieczornych. Jednak rano wszyscy bez problemów stawili się na nabrzeżu Portu Rybackiego, gdzie już czekał na nas, jak zwykle uśmiechnięty Jurek Lissowski i jego Hestia. Po szybkim załadowaniu sprzętu na łódź ruszyliśmy w stronę wraku "Groźny", celu naszego pierwszego nurkowania.
Morze było dla nas tego dnia niezwykle łaskawe - prawie żadnego falowania i prądów, choć pogoda była co najmniej dziwna - świecące jasno słońce na zmianę z deszczem, padającym czasem nawet ulewnie z malowniczych, groźnych chmur. A pomiędzy piękna, malownicza tęcza. Podczas pierwszego nurkowania na Groźnym zadaniem uczestników kursu było zapamiętać jak najwięcej szczegółów pomocnych przy późniejszym opisie wraku. Niestety zadanie to okazało się bardzo trudne, z powodu wyjątkowo słabej tego dnia widoczności - dwa do trzech metrów. Drugie nurkowanie, na wraku Wicher, dostarczyło uczestnikom kursu sporo wrażeń i tematów do przemyśleń - ćwiczyliśmy tu różne techniki poręczowania. Na Wichrze widoczność znacznie się poprawiła, jednak dał o sobie znać delikatny prąd, dodatkowo komplikując i tak już nie proste zadanie, jakie mieli do wykonania uczestnicy kursu.
Po powrocie do portu i krótkiej przerwie regeneracyjnej rozpoczął się blok wykładowy, podczas którego poruszono zagadnienia związane ze specyfiką nurkowania w warunkach morskich, oraz z organizacją i bezpieczeństwem nurkowań wrakowych. Dodatkowo omówione zostały elementy nawigacji morskiej, oraz wybrane zagadnienia z hydrobiologii wód morskich. Po skończonych wykładach wszyscy udali się na zasłużony odpoczynek.
W niedzielę pogoda nie uległa zmianie - nadal na przemian słońce i deszcz. Niestety nie zmieniła się również widoczność - na Delfinie, pierwszym z odwiedzonych przez nas tego dnia wraku wynosiła maksymalnie dwa metry. Podczas drugiego niedzielnego nurkowania uczestnicy kursu ćwiczyli w praktyce umiejętności wycinania się z sieci i posługiwania się bojką dekompresyjną. Kurs zakończył się zdobyciem przez kolejnych czternastu nurków międzynarodowych uprawnień wrakowych CMAS WM1.

Piotrek Gliszczyński

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-|-15-|-16-]

WYPRAWA NURKOWA NAD JEZIORO HAŃCZA
Wyprawa nurkowa nad jezioro Hańcza

01.10.04 - 03.10.04
Nastała jesień, a wraz z nią nadszedł czas na nurkowe wyprawy w najciekawsze miejsca Polski. Nie może wśród nich zabraknąć Hańczy - najgłębszego, a zdaniem wielu także najciekawszego jeziora. Tym razem wydawało się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko nam. Ani prognoza pogody, ani informacje o robotach drogowych nie zachęcały do ruszenia się z domu. Lecz mimo to grupa chętnych, którzy zdecydowali się na wziąć udział w wyprawie zorganizowanej w dniach 01.10-03.10 przez CN Nowa AMA, okazała się tak liczna, że dom Państwa Słowikowskich wprost pękał w szwach, a kilka osób musiał przygarnąć sąsiedni pensjonat. Hańcza, jak zwykle, nie zawiodła naszych oczekiwań. Wbrew obawom przywitała nas piękną pogodą, a samo jezioro zmieniło się od czasu naszej ostatniej, wiosennej wizyty nie do poznania. Podczas pierwszego nurkowania z cypla zwanego Czarcim Rogiem, zamiast piaszczystego dna mogliśmy podziwiać zielone, bujne, podwodne łąki. Drugie nurkowanie, nieco mniej atrakcyjne (ze względu na niezbyt imponującą widoczność), wzbudziło jednak emocje natury formalnej. Co wpisać do logbooka? Za Stodołą czy Zatoka Księżycowa? Wybór nie był prosty, trudno więc orzec, który wariant zwyciężył.
Trzeci dzień rano to, oczywiście nurkowanie na ściance - jest to żelazny punkt każdej wyprawy na Hańczę. Miejsce to, choć owiane nienajlepszą sławą i budzące silne emocje, ma w sobie jednak jakąś magię, magnetyzm, którym nie sposób się oprzeć. Nic więc dziwnego, że spędziliśmy tam całe przedpołudnie. A po nurkowych przeżyciach pozostało tylko podzielić się wrażeniami, uzupełnić wpisy w książeczkach i umówić się na kolejne wyprawy. Ciekawe, gdzie spotkamy się następnym razem?

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-|-15-|-16-]

AUSTRIA - NURKOWANIE W ALPEJSKICH JEZIORACH
Austria - nurkowanie w alpejskich jeziorach

12.09.04 - 19.09.04
Po małych perturbacjach z przyczepą załadowaną po brzegi sprzętem pomknęliśmy na przygodę z nurkowaniem u podnóża austriackich Alp /okręg Salzburga/.
Niewygody podróży Organizator zrekompensował, skrupulatnie dobranym do uczestników wyprawy repertuarem filmów / 'Dzień świra' /. Po prawie dwudziestogodzinnej podróży karkołomne wyczyny kierowcy na wąziutkich, krętych uliczkach docelowego Weyreggu doprowadziły nas w końcu do naszego pensjonatu. Każdy myślał już tylko o jednym... ;) Zanurkowaliśmy więc, po ekspresowym rozładowaniu przyczepy, w przytulnych pokoikach, żeby złapać jeszcze trochę snu przed pierwszym nurkowaniem.
Ranek powitał nas słoneczkiem. Jeść śniadanko na tarasie 'z widokiem na morze'... to jest to! Morzem okazało się głębokie prawie na 170 m jezioro Attersee - miejsce naszego pierwszego nurkowania. Podzieleni na grupki z zapałem ruszyliśmy na eksplorację turkusowej , choć nie tak przejrzystej jak się spodziewaliśmy, toni.
Plan był taki: w lewo drzewa i drewniane łodzie, w prawo - wanna a' la dzwon i fantastyczna przestrzenna drabina. Niestety drabiny i wanny ani widu ani słychu, ale upiorną szmacianą lalkę na platformie oblężonej przez kolonie mszywiołów znaleźli wszyscy. Ha!
Drugiego dnia wybraliśmy się nad piękne turkusowo-zielone jez. Wolfgangsee gdzie "fruwaliśmy" nad skalnymi piargami, wielkimi głazami i przepaściami w towarzystwie nielicznych pstrągów i ogromnych srebrnych ryb (?). Było wspaniale - w tle góry, wokół woda, słońce... perspektywa pachnących bułeczek na śniadanie...
I oczywiście przechwalona pogoda następnego dnia musiała się popsuć. Ale po przybyciu na kolejne miejsce wszyscy o tym zapomnieli - czekało nas nurkowanie w rzece Traun! Uzbrojeni w zawiły plan na tabliczce i ostrzeżenia ruszyliśmy na podbój odmętów. Oj było! Panta rhei! A zapora tuż, tuż ... W walce z prądem najlepszym stylem nurkowania okazało się... raczkowanie ;))) Stwierdzam też, że pod wodą można prowadzić bardzo burzliwe dyskusje o właściwym kierunku płynięcia. /Pozdrowienia dla Glicha/. Niektórzy wybrali wersję hard - czyli piesze przeprawy przez mielizny /zgodnie z miejscową tradycją /.
Dzień odpoczynku od nurkowania spędziliśmy na krążeniu po CUDOWNYCH jaskiniach. /Tu pozdrowienia dla Ani i Bodka/.
I wreszcie nastąpił ten dzień - nurkowanie w najwyżej położonym z 'naszych' jezior - Gossausee. Widok na lodowiec, turkusowa, krystalicznie przejrzysta woda, wokół skalne granie, za plecami odgłosy krowich dzwoneczków i jakże by inaczej - piękna, słoneczna pogoda i równie przepiękne nurkowania - o latarkach na 40 m można było zapomnieć. Podwodne głazy, puszyste łączki, ciekawskie pstrągi podpływające na wyciągnięcie ręki i ta przejrzystość wody - czegóż więcej chcieć. Bajka. A jedna z naszych grup wyspecjalizowała się w trekkingu w pełnym osprzęcie. Co tu dużo mówić, rozpieszczeni nurkowaniem w takim miejscu nie chcieliśmy już wracać na pogórze.
Ostatni dzień pod wodą spędziliśmy jednak w 'przydomowym' Attersee, gdzie ostatnie nurkowanie zaplanowane było w podwodnym 'lesie'. Nawet lekko mleczna woda nie psuła wrażenia jakie robiły powalone gigantyczne pnie tworzące tajemnicze, wyłaniające się z 'mgły' przestrzenne układy.
Wieczorem odbyło się pożegnalne ognisko ze śpiewem i opowieściami - oczywiście w obowiązkowym, grzecznym kociołku do tego przeznaczonym ;)
I niestety... żegnajcie równo przystrzyżone trawniczki i krzaczki pod sznurek! Austria na długo utkwi nam na pewno w pamięci jako doskonałe miejsce na głębokie nurkowania w zimnych i przejrzystych wodach, a niektórym jako miejsce ich 100-go nurkowania. /Kilka 'setek' pękło na wyjeździe. Gratulacje./ A nad Gossausee jeszcze kiedyś wrócimy...

Kasia Świerczewska

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-|-15-|-16-|-17-|-18-|-19-|-20-|-21-|-22-|-23-|
-24-|-25-|-26-|-27-|-28-]

RYBAKI - NURKOWANIA TURYSTYCZNE i SZKOLENIOWE
Rybaki - nurkowania turystyczne

04.07.04 - 29.08.04
Kolejne nurkowe wakacje za nami. W ciągu dwóch miesięcy bazę w Rybakach odwiedziło kilkaset osób. Dla blisko setki szkolących się na kursach P1, P2, P3 oraz kursach specjalistycznych SS1i PN1 były to pracowite i pełne wrażeń dni.
Chociaż pogoda w tym roku była w typową "kratkę", podobnie jak woda w jeziorze (po upałach widoczność znacznie się pogarszała) to jednak w tym roku zanotowaliśmy okresy bardzo dużej przejrzystości wody, jakich nie obserwowaliśmy jeszcze od początku działalności naszej bazy. Był to także wyjątkowy rok pod względem zagęszczenia ryb. Nurkując w dzień w toni wodnej można było spotkać ławice złożone z setek osobników głównie okoni i płoci. Nie trudno było także spotkać węgorze. Z tego powodu jedną z większych atrakcji tego sezonu były nurkowania nocne. Duże ławice okoni zamieszkiwały podwodne platformy, stanowiące część podwodnej trasy wycieczkowej zbudowanej z drewnianych konstrukcji m.in. trzech platform i dwóch trzepaków połączonych poręczówkami. Jak co roku dużą popularnością ze względu na stromy stok i możliwość obejrzenia zabytkowej dłubanki na 30m, cieszyły się nurkowania "z cypla". Chętnie także odwiedzaliśmy pobliskie jeziora. Wypada także wspomnieć o nurkowaniach poszukiwawczych i to nie tylko kiedy szukaliśmy zatopionej żaglówki ale, jak to bywa w bazach nurkowych, elementów sprzętu nurkowego. Uwaga! W dalszym ciągu do odnalezienia komputer nurkowy.
Sezon letni zakończyliśmy uroczystym ogniskiem, gdzie jak zwykle nie zabrakło miłego towarzystwa, dobrego jedzonka i muzyki.
Jeszcze raz gratulujemy wszystkim, którzy podjęli trud podwyższenia uprawnień nurkowych. Było nam bardzo miło gościć wszystkich podwodnych turystów ceniących bezpieczne nurkowania i klimat naszej bazy oraz ich osoby towarzyszące.
Dziękujemy całej obsadzie, niezwykłemu duetowi Marcie Krawczyk i Krzysiowi Pluto, instruktorom i przewodnikom nurkowym: Pawłowi Porębie, Bartkowi Kontnemu, Markowi Moszykowi, Pawłowi Sawickiemu, Piotrkowi Gliszczyńskiemu, Michałowi Zawadzkiemu i Robertowi Sawickiemu.

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-|-15-|-16-|-17-|-18-|-19-|-20-|-21-|-22-|-23-|
-24-|-25-|-26-]

IV Łańskie NURKOWANIA TURYSTYCZNE
IV Łańskie nurkowania turystyczne

09.06.04 - 13.06.04
Oj działo się, działo podczas IV Łańskich nurkowań turystycznych. Długi, czerwcowy, weekend to idealny czas, by rozpocząć nowy, letni sezon nurkowy. W tym roku była to inauguracja szczególna, gdyż połączona z oficjalną premierą przebudowanej i zmodernizowanej bazy w Rybakach. Szczególnie przydatnym udogodnieniem okazał się nowy, zielony daszek, który pozwolił nam łatwiej przetrwać kaprysy pogody. Podziw budziła też stara, dobra łódź, zmieniona nie do poznania po gruntowym "face-liftingu".
Pierwsze, rozruchowe nurkowanie, w czwartkowy ranek odbyło się w kameralnym gronie, ale z godziny na godzinę w bazie pojawiali się kolejni miłośnicy podwodnych przygód. Po południu było nas już znacznie więcej, a w piątek i sobotę kolumna samochodów wyruszających na eksplorację okolicznych jezior była doprawdy imponująca.
Największym wydarzeniem sobotniego popołudnia były zawody w orientacji podwodnej, które, mimo deszczu, zgromadziły liczną widownię, obserwującą poczynania walczących zespołów. Zadanie postawione przed zawodnikami było niebanalne, tym bardziej gorąco gratulujemy zwycięzcom!
Ale życie bazy to nie tylko to, co się dzieje pod wodą. To także (a dla niektórych, przede wszystkim) wieczory spędzane wspólnie na "okołonurkowch" imprezach. Trudno powiedzieć, która z nich była najciekawsza. Bo jak tu porównać nastrojowy wieczór egipski, uświetniony pokazem niezwykłych slajdów Państwa Dramińskich, pokaz wspaniałych filmów nurkowych Maćka Jędrzejewskiego, z pełną energii zabawą przy ognisku i dźwiękach muzyki zespołu Piotra "Kostka" Godeckiego? A przecież na obu imprezach bawili się razem starsi i młodsi, doświadczeni nurkowie i ci, którzy stawiają w tym sporcie dopiero pierwsze kroki.
A gdy weekend dobiegł końca żal było wyjeżdżać z Rybaków, choć tym razem pocieszała nas myśl o zbliżających się wakacjach, podczas których z pewnością wrócimy tu nie raz!

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-|-15-|-16-|-17-|-18-|-19-]

FOCUS NA POLSKĘ
Focus na Polskę Wiosną 2004 roku CN Nowa AMA zostało zaproszone przez firmę Ford Polska do wzięcia udziału w cyklu spotkań prasowych pod wspólnym hasłem Focus na Polskę. Celem akcji było zaprezentowanie dziennikarzom z czasopism motoryzacyjnych (zamiast samochodu, który od pięciu lat znają doskonale) ciekawych i często mało znanych zakątków naszego kraju. CN Nowa AMA odpowiedzialne było za pokazanie uczestnikom spotkań pięknego i tajemniczego dla nich podwodnego świata. Podeszliśmy do postawionego przed nami zadania z entuzjazmem oraz dużym zaangażowaniem i postanowiliśmy rozszerzyć program imprezy o szkolenie na stopień nurkowy KDP/CMAS P0, co pozwoliło uczestnikom na bliższe zapoznanie się z nurkowaniem i sprzętem nurkowym oraz poznanie związanych z przebywaniem pod wodą zagadnień fizycznych i fizjologicznych. Szkolenie składało się z wieczornego bloku wykładowego i z nurkowania w parze z instruktorem, które odbywało się następnego dnia.
Wykłady, prowadzone przez Jacka Paradowskiego, cieszyły się ogromnym zainteresowaniem nie tylko wśród osób biorących udział w szkoleniu, lecz również wśród tych, którzy z różnych względów zrezygnowali z podwodnej przygody. Nurkowania natomiast na długo pozostaną uczestnikom szkolenia w pamięci - dla większości z nich była to pierwsza w życiu możliwość zobaczenia podwodnego świata, a miejsca, w których nurkowaliśmy, dzięki swojej wyjątkowej urodzie, jeszcze dodatkowo potęgowały te wrażenia. Podczas spotkania w Jacznie, na Suwalszczyźnie, naszym celem stało się jezioro Hańcza. Na Bałtyku nurkowaliśmy na leżącym niedaleko Łeby wraku frachtowca Westland. W czasie pobytu w Wąsowie (Wielkopolska) zwiedzaliśmy urocze jezioro Szarcz a będąc w Klekotkach, eksplorowaliśmy jedno z najpiękniejszych mazurskich jezior - Wukśniki.
Każde ze spotkań kończyło się wręczeniem certyfikatów KDP/CMAS P0, które uczestnicy szkolenia przyjmowali z dumą i błyskiem radości w oku, co sprawiało, że i dla nas były to bardzo miłe chwile.

Piotrek Gliszczyński, CN Nowa AMA

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-]

WYPRAWA NURKOWA NAD JEZIORO HAŃCZA (TURNUS II)
Wyprawa nurkowa nad jezioro Hańcza

28.05.04 - 30.05.04
I stało się... Jak na życzenie Agnieszki Chodkowskiej-Gyurics w czasie kolejnego pobytu w Błaskowiźnie (28 - 30.05.04) zatoka "za stodołą" otrzymała nową nazwę. W przypływie nieco melancholijnego nastroju ;) Misiek zaproponował: "Zatoka Księżycowa". Czas pokaże czy nazwa się przyjmie, bo jak się okazało, stara i jakby się wydawało tymczasowa nazwa (jednak mocno osadzona w realiach), zyskała już swoich zwolenników.
Tym razem nad Hańczę pojechali także "pierwszaki". Silna grupa, która w czasie dwóch pierwszych weekendów majowych zdobyła uprawnienia P1, przyjechała na pierwsze nurkowania stażowe. Muszę przyznać, że byliśmy pod wrażeniem. Brawo. Poza małym zastrzeżeniem, wg Agaty jesteśmy podobno z Pawłem Porębą nie do odróżnienia pod wodą... Czy to był komplement?

Małgorzata Paradowska

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-|-15-]

WYPRAWA NURKOWA NAD JEZIORO HAŃCZA (TURNUS I)
Wyprawa nurkowa nad jezioro Hańcza

21.05.04 - 23.05.04
Hańcza to bez wątpienia jedno z najatrakcyjniejszych i najbardziej znanych miejsc nurkowych w Polsce. Ciekawe ukształtowanie dna, czysta woda, fascynujące formacje podwodne, wszystko to sprawia, że sezon trwa tu przez cały rok. Wśród nurków licznie odwiedzających ten zakątek nie mogło, oczywiście, zabraknąć CN Nowa AMA. Pierwsza w tym roku wyprawa nad Hańczę odbyła się w dniach 21.05-23.05.2004.
Jako że gościliśmy tu nie po raz pierwszy, mamy już swe ulubione, sprawdzone miejsca, które postanowiliśmy odwiedzić. W sobotę rano, na dobry początek, nurkowaliśmy z cypla, zwanego przez nas Czarcim Rogiem. Po południu - zatoka "za stodołą" (może już czas znaleźć dla niej inną, bardziej romantyczną nazwę?), w której można, w zależności od chęci i uprawnień, realizować profile nurkowania o różnym stopniu trudności. Na niedzielny poranek zostawiliśmy sobie "pewniaka", czyli słynną ściankę. Jej magia wywiera ogromne wrażenie nawet na tych, którzy nurkowali tu już wielokrotnie.
Otaczająca jezioro piękna przyroda, cisza i świeże powietrze sprawiają, że wyjazd nad Hańczę to nie tylko nurkowanie. W te atrakcyjne okolice równie chętnie jak nurkowie przyjeżdżają też ich rodziny i przyjaciele. Nic więc dziwnego, że w wyjeździe uczestniczyła liczna grupa osób towarzyszących. Wieczorem, wszyscy razem - nurkujący i nie nurkujący - spotkaliśmy się przy ognisku. Przy pogawędkach, gitarze, pieczeniu kiełbasek i ziemniaków czas minął jak z bicza strzelił. Aż szkoda było wracać do pokojów!
Pisząc o tej wyprawie nie sposób pominąć rewelacyjne specjały kuchni Pani Słowikowskiej. O babie ziemniaczanej, szarlotce i rogalikach krążą już legendy. Podczas niedzielnego obiadu padł nawet kolejny rekord. Ustanowił go Marek zjadając pięć kartaczy. Na szczęście nie musiał już tego dnia więcej nurkować!

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-]

Hel - SZKOLENIE WRAKOWO-MORSKIE
Hel - szkolenie wrakowo-morskie

14.05-16.05.2004
Bałtyk, choć nie taki ciepły i kolorowy jak morza południowe, ma wielu zagorzałych miłośników, a bogactwo spoczywających na jego dnie wraków czyni go jednym z najatrakcyjniejszych miejsc nurkowych. Nic więc dziwnego, że liczba chętnych do udziału w szkoleniu wrakowo-morskim, zorganizowanym w dniach 14-16 maja przez CN Nowa AMA, przerosła najśmielsze oczekiwania.
Szczęśliwcy, którzy na pokładzie "Hestii" wyruszyli na podbój morza szybko zrozumieli, że nie będzie to leniwy, majowy wyjazd. Podczas pierwszego, sobotniego nurkowania pogoda nie rozpieszczała nas. Deszcz, wiatr i fale wystawiły naszą determinację na ciężką próbę. Nikt jednak nie żałował włożonego wysiłku. Przeżycia, które stały się naszym udziałem na wraku "Groźny" wynagrodziły wszelkie niedogodności. Drugi wrak, "Delfin", odwiedziliśmy w składzie nieco przerzedzonym chorobą morską. Mimo to nikt się nie poddał, i po południu w komplecie zameldowaliśmy się na wykładach. Zapoznaliśmy się z zagadnieniami dotyczącymi bezpieczeństwa i techniki nurkowania w morzu oraz z podstawami nawigacji morskiej. Szczególnie spodobała się wszystkim bogato ilustrowana, nagrodzona gorącymi oklaskami, prezentacja poświęcona wrakom Zatoki Gdańskiej, która nie tylko zapoznała nas z nowymi faktami, lecz także zachęciła do własnych poszukiwań i samodzielnego pogłębiania wiedzy.
Niedziela, wbrew obawom, okazała się słoneczna i prawie bezwietrzna. Dzień ten poświęciliśmy na doskonalenie umiejętności technicznych: ćwiczyliśmy poręczowanie, strzelanie bojki i wycinanie się z sieci (to ćwiczenie znacznie podniosło poziom adrenaliny i indywidualne zużycie powietrza). "Poza programem" mieliśmy okazję przekonać się, jak trudną rzeczą jest walka z prądem.
Z żalem opuszczaliśmy Bałtyk, choć kapryśny i groźny oczarował nas. Z pewnością wrócimy tu jeszcze nie raz.

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-]

DŁUGI WEEKEND MAJOWY
Długi weekend majowy

30.04-03.05.2004
Nareszcie! Skończyła się zima, stopniał śnieg i lód, a miłośnicy podwodnych przygód mogą bez przeszkód oddawać się swej pasji. Nic więc dziwnego, że baza CN Nowa AMA w Rybakach przeżywała w długi, majowy weekend prawdziwy najazd nurków i ich rodzin.
Piątkowe nurkowania w jeziorze Łańskim trudno nazwać łatwymi. Zimna woda i nie najlepsza (a prawdę mówiąc, bardzo kiepska) widoczność stanowiły nie lada wyzwanie. Z pewnością nikt z uczestników piątkowych nurkowań nie będzie miał kłopotu z odpowiedzią na pytanie czym jest miksja wiosenna (wiedza na pewno przyda się podczas egzaminów na kolejny stopień nurkowy). A jednak trudne warunki nie tylko nie zniechęciły nas, lecz wręcz przeciwnie - zagrzały do działania. Całkiem spora grupa zdecydowała się także na nurkowanie nocne.
Początek maja to tradycyjnie także pierwszy w roku, przeprowadzany w polskich wodach, kurs na stopień podstawowy. I tym razem zebrała się całkiem spora grupa adeptów nurkowania, którzy mimo ekstremalnych warunków, nie tylko nie zniechęcili się, lecz co więcej, radzili sobie nadspodziewanie dobrze. Tak trzymać!
W sobotę i w niedzielę wyruszyliśmy na poszukiwanie budzącej się pod wodą wiosny. Rano, po śniadaniu, z bazy wyruszała imponujących rozmiarów kolumna samochodów wiozących nurków i sprzęt. Odwiedziliśmy pobliskie jeziora Świętajno i Leleskie. Co prawda przyroda dość leniwie budziła się do życia, tym większą jednak radość sprawiały nam wszystkie, najdrobniejsze oznaki wiosny. Za tydzień, gdy znów spotkamy się w Rybakach z pewnością sprawdzimy, co się przez ten czas zmieniło i opowiemy o tym w naszym pamiętniku.

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-]

SAFARII PO DALEKIM POŁUDNIU EGIPTU
Safarii po dalekim południu Egiptu

Safari! Ileż emocji kryje w sobie to słowo: egzotyka, przygoda, spotkanie z nieznanym... Wszystko to stało się udziałem uczestników wyprawy zorganizowanej w dniach 17-25 kwietnia 2004 przez CN Nowa AMA.
Wybraliśmy trasę południową Hurgada - Marsa Galeb. Przygody rozpoczęły się już pierwszego dnia, gdy okazało się, że nasza łódź, zwana pieszczotliwie "balią", nie zmieściła się w porcie! Musieliśmy więc dotrzeć do niej pontonami. Ledwie zdążyliśmy rozgościć się w kabinach, gdy rozległo się wezwanie na kolację, która rozpoczęła trwające przez cały tydzień wielkie obżarstwo.
Trasa safari obfitowała w liczne atrakcje, nic więc dziwnego, że zdecydowaliśmy się na bardzo napięty plan nurkowań. Pierwsze zanurzenie (na dobry początek dnia) jeszcze przed śniadaniem, drugie - przed obiadem, trzecie - późnym popołudniem lub w nocy. A że czasem sponiewierał nas silny prąd, albo dały się we znaki fale... To nic! Czymże byłaby przygoda bez odrobiny wysiłku?!
Morze Czerwone doceniło naszą determinację prezentując to, co najciekawsze: spotkaliśmy mureny, barakudy, żółwie i rekiny rafowe. Nie sposób opisać bogactwa podwodnego życia, które dane nam było podziwiać. Lepiej niż słowa opowiedzą o tym zdjęcia.
Swój dzień mieli też miłośnicy wraków, gdy nurkowaliśmy na Salem Express. Nurkowanie to wzbudziło szczególnie wiele emocji i zapoczątkowało dyskusję o tym, jakie są etyczne granice tego, co można robić pod wodą (i nie tylko).
Wieczory upływały nam na leniwej wymianie wrażeń, oglądaniu zdjęć i filmów (każdy miał okazję stać się na chwilę gwiazdą), nurkowych wspominkach, śpiewach, a nawet pląsach.
Oprócz niezapomnianych wrażeń wynieśliśmy z tej wyprawy także naukę: Nigdy nie zawijaj do egipskiego portu, jeśli naprawdę nie musisz.

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-|-15-|-16-|-17-|-18-|-19-|-20-|-21-]

SAFARII PO DALEKIM POŁUDNIU EGIPTUHURGHADA LUTY-MARZEC 2004
Hurghada luty-marzec 2004

Czas gdy zima powoli zmienia się w wiosnę jest szczególnie trudny: na nurkowania podlodowe jest już za ciepło, a na "zwykłe" za zimno. Nie oznacza to bynajmniej rezygnacji z podwodnych przygód. Trzeba tylko znaleźć miejsce, gdzie nurkować można przez cały rok, zebrać ekipę pasjonatów i wyruszyć w świat. Postanowiliśmy wybrać się nie za daleko, tam gdzie jest ciepło i obfitość atrakcyjnych raf. Oczywiście, do Egiptu! Tym razem CN Nowa Ama zorganizowało w dniach 21.02-07.03.2004 wyjazd do Hurghady.
Początkowo Egipt przywitał nas chłodno. Na łodzi, zamiast bikini królowały polarowe bluzy, a w sobotni wieczór zamiast na plaży staraliśmy rozgrzać się na lokalnej dyskotece. Jednak po pierwszym, wietrznym tygodniu nadeszła fala upałów, która przyniosła ze sobą nie tylko ocieplenie, ale i zmianę nastroju. Dni spędzaliśmy wylegując się leniwie na pokładzie, snując nurkowe wspomnienia i dzieląc się wrażeniami. A tych, jak zwykle nie brakowało. Przepiękne koralowe ogrody, ergi, ławice ryb, różnorodność form podwodnego życia, nocne zabawy ze świecącym planktonem to "specjalność" odwiedzanych przez nas miejsc. Co chwila inne stworzenie przyciągało naszą uwagę: urocze ustniczki, pełne gracji ogończe, groźne szkaradnice, sympatyczne błazenki, zabawny napoleon, sympatyczny żółw, wszechobecne skrzydlice, murena - każde spotkanie dawało nam mnóstwo radości. Tylko leniwe strzykwy nie wzbudziły w nikim większych emocji.
Mimo bajkowej scenerii nie wolno jednak zapominać o potędze morza, ani lekceważyć go. Natura przypomniała nam o tym, zmuszając do walki z silnym prądem na Abu Ramada. Nic dziwnego, że na łódź wróciliśmy porządnie zasapani, ale zadowoleni. Podczas ostatniego nurkowania spotkała nas miła niespodzianka - do naszej łodzi podpłynęły dwa delfiny, tak jakby Morze Czerwone chciało się z nami w ten sposób pożegnać.

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-]

DAHAB - SZKOLENIE HEWLETT-PACKARD
DAHAB - szkolenie Hewlett-Packard

20.03.04 - 27.03.04
W dniach 20 - 27 marca 2004 roku odbyła się wyprawa nurkowa do Egiptu, zorganizowana przez CN Nowa AMA na zlecenie firmy Hewlett-Packard Polska, której celem było spotkanie integracyjne największych partnerów handlowych firmy Hewlett-Packard. Program spotkania obejmował szkolenie nurkowe na stopień P1 oraz nurkowania turystyczne dla uczestników posiadających już licencje. Celem wyprawy była miejscowość Dahab, położona na wschodnim wybrzeżu półwyspu Synaj. Piękno i różnorodność otaczających Dahab raf koralowych sprawia, że jest to jedno z najbardziej atrakcyjnych dla nurków miejsc na świecie. Nasz pobyt na Synaju zaplanowaliśmy w ten sposób, aby móc zwiedzić najbardziej interesujące z okolicznych raf, a wśród nich Lighthouse, Three Pools, Bells, Blue Hole i Canyon. Wszystkie one wywarły na uczestnikach wyprawy ogromne wrażenie, jednak najbardziej zapadająca w pamięć okazała się wyprawa do Gabr el Bint - miejsca, do którego można dojechać tylko na grzbiecie wielbłąda, w którym rafa koralowa wciąż jeszcze jest niemalże dziewicza. W przerwach między nurkowaniami odpoczywaliśmy w licznych nadmorskich restauracyjkach, w których również prowadzona byłą większość wykładów.
Dzień wolny od nurkowania spędziliśmy na zwiedzaniu jednej z największych atrakcji turystycznych Synaju - Białego i Kolorowego Kanionu. W ich wnętrzu można było poczuć prawdziwą potęgę i grozę otaczającej nas pustyni i z pewnością każdy, po przebyciu ich pieszo w palących promieniach słońca, poczuł się jak prawdziwy zdobywca.
Ostatni wieczór wyprawy upłynął na weryfikacji zdobytej podczas kursu wiedzy - uczestnicy szkolenia zdawali egzamin teoretyczny, z którym poradzili sobie bez większych problemów. Potem w głębi pustyni odbyła się kolacja przy ogniskach, podczas której odbyło się uroczyste wręczenie zdobytych licencji CMAS*. Zabawa przy arabskich tańcach i muzyce przeciągnęła się do późnej nocy. Następnego dnia widać było, że wszystkim bardzo żal, że to już koniec i trzeba wracać do domu. Nam też było smutno żegnać się z Dahab i z tak sympatyczną grupą nowych nurków.

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-|-14-|-15-|-16-|-17-|-18-|-19-|-20-|-21-|-22-]

ZAKRZÓWEK - KWIECIEŃ 2004
Zakrzówek - kwiecień 2004

SZTUKA W 2 AKTACH, BEZ DIALOGÓW

Organizator: Nowa AMA - Centrum Nurkowe
Miejsce akcji : ZAKRZÓWEK (kamieniołomy pod Krakowem, hotel w Wieliczce, Kraków)
Czas akcji: Pewnego kwietniowego weekendu (dokładnie 02 - 04.04.2004)
Osoby: Pierwszoplanowe - Nowa Ama i Przyjaciele

Drugoplanowe - Przyjaciele
Trzecioplanowe - Turyści

Na pierwszym planie malowniczy, turkusowo - malachitowy zbiornik wodny. W tle widok na urwiste, pełne grozy, nagie ściany starego kamieniołomu, rozświetlone wczesno wiosennym słońcem. Powietrze rześkie. Wyczuwalne podmuchy lekkiego wiatru.
Scena zapełnia się osobami w wielobarwnych strojach nurkowych.

AKT I - DZIEŃ PIERWSZY
Odsłona 1

Temperatura 0°, na pewno bedzie cieplej. Mimo drobnej niesubordynacji wszystkie osoby docierają na miejsce (zdążyli, wrażenia ze zwiedzania pozytywnie niezapomniane). Na sąsiednich stanowiskach również widać coraz więcej osób w podobnych, różnokolorowych przebraniach.

Akcja: Pierwsze nurkowanie
Bez przeszkód, szybka odprawa, wyraźne poruszenie wśród uczestników. Sprawny montaż sprzętu, podział na podzespoły. Zanurzenie - od tej pory obserwator z brzegu niewiele widzi chyba, że akurat udziela pomocy osobom probującym się zanurzyć - podziękowania dla osób nie nurkujacych.
Również relacja z akcji pod woda byłaby niedokładna - autorzy byli w jednej grupie nurkowej - postanowiono więc powołać się na wrażenia zebrane po wynurzeniu.

Znowu sukces. Wrak autobusu, jakiegoś auta, sporo ryb, woda czysta, przejrzysta, zimna (!). Szczególne doświadczenie dla odważnych (nieświadomych) świeżych nurków, którzy ukończyli kurs na stopien P1 w lutym w Egipcie - drobne problemy z wyważeniem oraz minimalna różnica temperatury wody (ok. 20°) i powietrza (ok. 35°) między Polską, a Egiptem, nie były w stanie ich odstraszyć. Brawa również dla osób nurkujących w piankach.

Słychać brawa

Antrakt
Postacie pierwszoplanowe odjeżdżają żeby przygotować sprzęt do odsłony drugiej. Postacie drugo planowe uzupełniają zasoby energetyczne albo na łonie natury albo w pobliskim supermarkecie. Również integrują się z postaciami trzecioplanowymi - turystami.

Odsłona 2
Temperatura +4° - ociepliło się. Osoby ciągle te same. Tło nie uległo zmianie.

Znowu sukces. Tym razem już bez problemów, ale za to z większą dozą ostrożności - wiedza nie zawsze pomaga w podjęciu decyzji.

Odsłona 3
Osoby dzielą się na podgrupy. Ale w dalszej części akcji , mieszają się i łączą.

Podgrupa nr 1 - miejsce akcji Aqua Park (wart odwiedzenia) osoby nie nasączone w stopniu wystarczajacym
Podgrupa nr 2 - miejsce akcji - starówka krakowska (warta odwiedzenia) - osoby nasaczone, spragnione atmosfery starego Krakowa
Podgrupa nr 3 - miejsce akcji - hotel - osoby nasaczone, zmeczone ale zadowolone, odpoczywające.
Podgrupa nr 1 dołącza do Podgrupy nr 2 po jakiś 2 godzinach. Potem obie podgrupy docierają do Podgrupy nr 3.

AKT II - DZIEŃ DRUGI
Odsłona 1, Antrakt i Odsłona 2 - jak w akcie I.
Osoby - prawie te same - zimno jednak odstrasza.
Miejsce akcji - to samo.
Czas akcji - dzień następny. Pogoda ta sama, tło to samo.
Odsłona 3 - niestety inna - pożegnanie. Łzy, uściski, całowanie, poklepywanie. I Wszyscy pokolei znikają za zakrętem.

Znowu sukces. Pełna sala, OKLASKI.

Katarzyna Łozowska i Ewa Nieścioruk

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-|-13-]

ZAKRZÓWEK - KWIECIEŃ 2004KURS NURKOWANIA POD LODEM - III TURNUS
Kurs nurkowania pod lodem

Po kilku dniach niepewności spowodowanej odwilżą pogoda nam dopisała. Wrócił mróz i w dniach 13-15 luty 2004 zorganizowaliśmy kolejny turnus nurkowań pod lodem. Nurkowaliśmy w naszej bazie w Rybakach nad jeziorem Łańskim.
I tym razem ekipa nurków dopisała. Kilka osób robiło kurs nurkowania podlodowego, a duża grupa osób nurkowała turystycznie.
W trakcie szkolenia odbyły się dwa nurkowania. W części praktycznej i teoretycznej uczestnicy zostali zapoznani z techniką przygotowywania stanowisk do nurkowania, konfiguracją systemów asekuracyjnych, sposobami korzystania ze sprzętu nurkowego w warunkach zimnej wody oraz z metodami autoratownictwa i rozwiązywania sytuacji awaryjnych pod lodem.
Osoby nurkujące turystycznie zajęły się własnymi ćwiczeniami, a także zabawą z taflą lodu. Wiele osób próbowało ślizgu po tafli lodu w płetwach będąc odwróconymi głową w dół. A w trakcie nurkowania nocnego zasymulowaliśmy awaryjne sprowadzanie nurka światłem do przerębli, które było dosyć efektownym widowiskiem, szczególnie z powierzchni tafli lodu.
Nie obyło się również bez różnych awarii sprzętu. Mimo tylko lekkiego mrozu zamarzały automaty, inflatory, ale dzięki działającej na okrągło saunie poradziliśmy sobie z tym wyśmienicie.
W porównaniu z poprzednimi dwoma turnusami, ekipa nurków była tak duża, że zajęliśmy już nie tylko Domek Wędkarza, ale i moją ulubiona Jaskółkę. Dzięki Wam wszystkim ten wyjazd był naprawdę udany...

Piotr Gadecki

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-]

KURS NURKOWANIA POD LODEM - II TURNUS
Kurs nurkowania pod lodem

Stojący na brzegu jeziora Łańskiego Domek Wędkarza przeżywał w dniach 23-25 stycznia 2004 istny najazd. Do ostatniego miejsca wypełnili go uczestnicy nurkowań podlodowych, zorganizowanych przez CN Nowa AMA. Okazało się, że prawdziwych pasjonatów nie jest w stanie wystraszyć, ani śnieg, ani mróz, ani nawet śliskie mazurskie drogi. Chętnych było tak wielu, że trzeba było przygotować aż trzy przeręble!
Nawet kilkunastostopniowy mróz nie ostudził naszego zapału. Przez cały czas, na powierzchni i pod wodą, nie opuszczał nas świetny humor. Po wykonaniu zaplanowanych ćwiczeń, każdy z nas znalazł czas na zabawę pod wodą. Z dziecinnym entuzjazmem bawiliśmy się zebranymi pod taflą bąblami powietrza, chodziliśmy na rękach, albo głową w dół. Na najwytrwalszych czekała nie lada atrakcja - nocne nurkowanie podlodowe! Nagrodą za odwagę były niepowtarzalne przeżycia. Tafla lodu oglądana w świetle latarki urzeka niezwykłością formy: struktura lodu, szczeliny, niezwykłe kształty wytopione przez powietrze, wszystko to utworzyło formę, której nie powstydził by się żaden artysta. Nie ograniczyliśmy się oczywiście do podziwiania niepowtarzalnej scenerii. I tym razem znalazł się też czas na zdobywanie nowych umiejętności. Podczas nurkowania nocnego przeprowadzona została symulacja sprowadzania zagubionego nurka do przerębli przy pomocy światła.
Wieczorem, zmęczeni, ale zadowoleni, zebraliśmy się przy kominku dzieląc się wrażeniami. Płonący ogień, iskrzący się za oknem śnieg i widok siedzących obok przyjaciół skłaniał do refleksji. Przecież kolega siedzący obok to nie tylko kumpel do piwa. To ktoś, komu ufamy, ktoś komu powierzamy swe bezpieczeństwo. Nurkowanie wymaga współpracy jak żaden inny sport, a nurkowanie podlodowe wymaga jej w dwójnasób.

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-]

KURS NURKOWANIA POD LODEM - I TURNUS
Kurs nurkowania pod lodem

Jeszcze niedawno siedzieliśmy razem na plaży, ciesząc się ciepłym, egipskim wieczorem, a Małgosia opowiadała swój sen o skutym lodem jeziorze Łańskim. I oto sen stał się jawą. W dniach 16.01.04 - 18.01.04 w Rybakach, w bazie CN Nowa Ama odbył się pierwszy w tym roku kurs nurkowania pod lodem.
Po raz kolejny przyroda wyszła nam naprzeciw. Jezioro pokryte dwudziestocentymetrowym lodem, otoczone ośnieżonym lasem, aż prosiło się, by w nim zanurkować. Doprawdy trudno było wysiedzieć na zajęciach teoretycznych! Gdy w końcu doczekaliśmy się i z sali wykładowej pośpieszyliśmy na brzeg, czekała już na nas fachowo przygotowana i oznaczana przerębel (szczególne podziękowania dla obu, pracujących w pocie czoła, Pawłów!), na którą, z nadzieją w oczach spoglądali kręcący się po okolicy wędkarze.
Pierwszym nurkowaniom towarzyszyło mnóstwo emocji. I, choć jak to zwykle bywa podczas stawiania pierwszych kroków, jednym szło lepiej, innym gorzej, nie znalazł się nikt, kto nie byłby zachwycony nową przygodą. Nic więc dziwnego, że wieczorne spotkanie w saunie przeciągnęło się do późnej nocy. Każdy z nas chciał podzielić się z pozostałymi swymi wrażeniami. I gdyby nie wizja kolejnego nurkowania, nie wiadomo, czy w ogóle udało by się nam usnąć!
Drugi dzień nurkowy upłynął pod znakiem ćwiczeń związanych z bezpieczeństwem. Trenowaliśmy metody autoratownictwa i uczyliśmy się rozwiązywania sytuacji awaryjnych pod lodem. Ćwiczenia, które na odprawie wydawały się zupełnie proste, pod lodem okazywały się ciężką pracą. Nic więc dziwnego, że z wody wychodziliśmy zmęczeni, zasapani i... bardzo zadowoleni.
A gdy już oznakowaliśmy przerębel, spakowaliśmy sprzęt i zaczęliśmy się żegnać, okazało się, że wszyscy podjęliśmy taką samą decyzję - za tydzień znów spotkamy się w Rybakach na nurkowaniach podlodowych. Ale o tym w następnym odcinku pamiętnika...

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-]

SYLWESTER W DAHAB
Sylwester w Dahab

Stare porzekadło mówi, że cały rok przyjdzie nam przeżyć tak, jak jego pierwszy dzień. Niby to tylko przesąd, ale... postanowiliśmy nie ryzykować i rozpocząć nowy rok "na nurkowo". Żywe wspomnienia z poprzedniego wyjazdu sprawiły, że nasz wybór padł na Dahab - prawdziwą Mekkę płetwonurków. I tak, całkiem spora ekipa przyjaciół i sympatyków CN Nowa Ama wyruszyła na tydzień (28.12.2003-05.01.2004) do Egiptu. Nic nie było nas w stanie zniechęcić. Nawet psikusy płatane przez biuro podróży przyjęliśmy ze stoickim spokojem.
Dahab zaskoczył nas nadspodziewanie, jak na tę porę, piękną pogodą i... śladami niedawnej powodzi, której namacalnym dowodem były kałuże w niektórych pokojach. Czego jak czego, ale tego akurat w Egipcie się nie spodziewaliśmy.
Rozkład zajęć jak zwykle mieliśmy napięty. Przecież tyle było do zrobienia! Trzeba przywitać starych znajomych, odwiedzić ulubione miejsca nurkowe (faworytami okazały się Bells i Canyon) i zwiedzić kilka nowych, zaszaleć na sylwestrowej imprezie, pobuszować po sklepikach i ustalić, w której restauracji podają najlepsze pieczone banany.
Tradycyjnie już, najbardziej ekscytujące nurkowania zaplanowaliśmy na zakończenie pobytu. Tym razem była to wyprawa na Thistelgorma i Ras Mohammed. Wrażenie, jakie wywarł na nas ogrom wraku, buszowanie po ładowniach i spotkanie z budzącymi grozę barakudami na długo pozostaną nam w pamięci. Szczęśliwcy spotkali nawet stadko delfinów.
Oprócz mniej i bardziej wytrawnych nurków w wyprawie uczestniczyły także dwie adeptki tej trudnej sztuki, pracowicie zgłębiające zarówno teorię jak i praktykę. Witajcie w gronie nurków! Gratulujemy!

Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Zdjęcia: [-1-|-2-|-3-|-4-|-5-|-6-|-7-|-8-|-9-|-10-|-11-|-12-| -13-]

Wspomnienia z roku 2007

Wspomnienia z roku 2006

Wspomnienia z roku 2005

Wspomnienia z roku 2003

Wspomnienia z roku 2002

Wspomnienia z roku 2001

Wspomnienia z roku 2000