|
|
W pamiętniku przeczytasz o imprezach, wyjazdach, szkoleniach i wydarzeniach w jakich braliśmy udział w ostatnim czasie. Krótkie, ilustrowane relacje to kolejne etapy działalności Nowa AMA. Pamiętnik prowadzony jest od czasu kiedy powstał pomysł jego tworzenia i wspomnienia w nim zawarte nie wyczerpują naszej historii.
| | Rybaki pod lodem, 12 - 14 lutego 2010 |
W kalendarzu luty, a za oknem zima, która zaczęła się pod koniec grudnia i wciąż trwa... Zaśnieżone drogi, chodniki i piękne łono natury... I my - grupa odważnych nurków, którym nie straszne mrozy, gruba pokrywa śnieżna i 35-centymetrowa tafla lodu! W ten weekend warunki pogodowe nad j. Łańskim zdecydowanie różniły się od panujących podczas poprzednich, tegorocznych wyjazdów. Po wyjściu z wody i dojściu do hangaru mój suchy skafander (z zewnątrz mokry...) nie przeradzał się (o dziwo!) w twardą, lodową zbroję, co miało miejsce gdy byłam w Rybakach w styczniu. Ciekawą odmianą był również brak kursu podlodowego...Nagle okazało się, że mamy dużo więcej czasu niż poprzednio, co było szczególnie miłe dla nas i dla organizatorów pewnie też  . Tak jak zawsze, także i tym razem na wyjeździe zebrała się duża ekipka ciekawych osobowości i integracja przy cieple ogniska przebiegła nadzwyczaj pomyślnie. Potem była penetracja wraka niedawno zatopionej łodzi, kolorowanki na podwodnej ceramice i oddychanie z bąbla powietrza uwięzionego pod taflą lodu  . To wszystko sprawiło mi mnóstwo frajdy i satysfakcji, czego nie mogę powiedzieć o niedzielnym popołudniu, kiedy to czar prysł i nadszedł czas powrotu do rzeczywistości...Na szczęście w marcu kolejny wyjazd pod lód!
Ewa Lenarczyk
Zdjęcia: Monika i Kornel Korneccy, Krzysztof Olszowiec, Beata Knie
Fotorelacja >>> |
| Rybaki pod lodem, 22 - 24 stycznia 2010 |
Jeśli ktoś myślał, że nasze poprzednie nurkowania podlodowe w Rybakach (tydzień wcześniej) odbywały się w ekstremalnych warunkach (temperatura w piątkową noc spadła do -21°C, w dzień wahała się w okolicach -7°C), stanowczo powinien zrewidować swoje poglądy - tym razem temperatura w sobotę nie chciała podnieść się ponad poziom -17°C, a w niedzielny poranek, gdy zmierzaliśmy na śniadanie, było dokładnie 10 stopni zimniej... Nie przeszkodziło nam to jednak wcale cieszyć się nurkowaniami, zwłaszcza że przez cały weekend towarzyszyło nam wesoło świecące z błękitnego nieba słońce, dzięki któremu oglądana od spodu tafla lodu wyglądała jeszcze piękniej. A z panującym na powierzchni mrozem radziliśmy sobie przy pomocy naszej kochanej sauny. Tak jak tydzień temu, zamarzło kilka automatów i parę inflatorów, ale większość sprzętu działała niezawodnie. Czas płynął nieubłaganie i mijał szybko na nurkowaniach, wykładach, posiłkach i seminarium poświęconym konieczności dbania o automaty oddechowe, zwłaszcza w zimie, więc ani się obejrzeliśmy, a tu już niedzielny obiad, czas pakowania i powrotu do domu. Żal było już wyjeżdżać, bo (mimo arktycznych mrozów) było naprawdę pięknie... A teraz pozostaje tylko trzymać kciuki, żeby zima potrwała jeszcze trochę, ponieważ w połowie lutego wracamy do Rybaków  .
Piotrek Gliszczyński
Zdjęcia: Monika Kornecka, Edyta Paduch, Stefan Rutkowski
Fotorelacja >>> |
| Rybaki pod lodem, 15 - 17 stycznia 2010 |
Tegoroczna zima zagwarantowała lód na jeziorze na długo przed planowanym terminem wyjazdu... Co więcej, aura zdecydowanie przerosła nasze oczekiwania. "Dajże spokój, w taki mróz!? Śniegu tyle! Nie dojedziesz! Zamienisz się w wielki sopel lodowy!". Tyle usłyszałam od znajomych... Z tak silnym "poparciem" jechałam przekonana, że z zaplanowanych 3 nurków uda mi się zrobić najwyżej jeden (a potem już będę zapowiedzianym "soplem lodu", a nie nurkiem), może żadnego...
Na miejsce dojechaliśmy późnym wieczorem. Na ostatnim rozdrożu w lesie ogarnęło mnie wrażenie, że znalazłam się w bajkowej krainie Królowej Śniegu. Zmrożona tafla jeziora Łańskiego zachęciła mnie do powitalnego spaceru. Wokół był tylko skrzypiący mróz, nad głową nieprzebrane bogactwo gwiazd. Gdzie-niegdzie w tafli widziałam małe dziurki wycięte przez wędkarzy. Jutro sprawimy, że w tafli przybędzie kilka nieco większych, trójkątnych, super elegancko oprawionych deskami i sitowiem otworów, skupiających naszą uwagę przez kolejne dwa dni.
Przygotowanie przerębli to fragment fantastycznej zabawy, ale i świadomych działań dla zapewnienia bezpieczeństwa sobie i współużytkownikom. Po śniadaniu prace "budowlane" ruszyły więc na całego i na tyle mnie rozgrzały, że już więcej się nie wahałam. Ruszyłam do hangaru, by szykować swój sprzęt do nurkowania. Większość z nas w "suchych", ja wśród nielicznych w piance. Brrrr! Ktoś powiedziałby - szaleństwo. Ja też tak myślałam, szczególnie rano, gdy odkryliśmy, że jest minus 18 stopni, ale to było rano  . Na zdrowy rozum, pod wodą mogło być tylko cieplej (i to o jakieś 20 stopni!)  .
Nurkowania turystyczne dla każdego z nas to okazja nie tylko do ćwiczeń ratowniczych ze śrubą, kołowrotkiem i kompasem. To także eksploracja ukrytego pod taflą podwodnego świata. Podpatrujemy śpiące nad platformą okonie, zaglądamy do niedawno zatopionej łodzi, zachwycamy się wyjątkową przejrzystością wody. Tak, kto by uwierzył, że na Łańskim to możliwe - kilkunastometrowa widoczność poprzez głęboką zieleń toni!
Ci, którym udało się utrzymać sprawność sprzętu (mój nie zamarzł - hura!) nie doświadczyli co prawda awaryjnego wyciągania na linie, ale mogli za to oddać się zabawie w rozpraszanie zebranych pod taflą bąbli powietrza, chodzeniu na czworaka pod wodą, podziwianiu lodowych kryształów, stawaniu głową w dół, a na koniec... z dziecięcą radością poślizgać się na płetwach w kierunku wyjścia z przerębli. Nocą z kolei poszukiwaliśmy drogi do przerębli podążając za światłem latarki podawanym przez "asekurację" znajdującą się po "suchej stronie lodu", czujną na każde szarpnięcie liny, na każde stuknięcie w taflę lodu z "prośbą" o pomoc...
Po tych wspaniałych przeżyciach obiecałam sobie, z poczuciem zdobytej w ciągu tego niezapomnianego weekendu pewności, że za rok też będę nurkować pod lodem i znów jak mors wskoczę wykąpać się w przerębli. Nocą stanę przy ognisku rozpalonym na skraju zaśnieżonej polany choćby z pustym patykiem, choć jestem pewna, że smakowitych kiełbasek do pieczenia znów będzie w bród, i postoję chwilę, by spojrzeć w rozgwieżdżone niebo dekorowane czerwono-złocistymi iskrami pryskającymi z rozżarzonych szczap. Posłucham wszechobecnej ciszy i w otoczeniu kojącej natury znów spotkam mych nurkowych przyjaciół... Już tęsknię.
Anna Dukalska
Zdjęcia: Monika Kornecka, Anna Dukalska, Grzegorz Wesołowski, Magda i Krzysztof Olszowiec, Jarosław Stępień, Jarosław Bednarz
Fotorelacja >>> |
Wspomnienia z roku 2009
Wspomnienia z roku 2008
Wspomnienia z roku 2007
Wspomnienia z roku 2006
Wspomnienia z roku 2005
Wspomnienia z roku 2004
Wspomnienia z roku 2003
Wspomnienia z roku 2002
Wspomnienia z roku 2001
Wspomnienia z roku 2000
|
|
|
|